- 500 mkw. w technologii betonu magnezowego ośmiu ludzi buduje tydzień, zaś metodą tradycyjną dwu-, trzykrotnie dłużej - mówi Grzegorz Muszyński, członek zarządu BGK Nieruchomości
BGK Nieruchomości zapowiedział, że wkrótce rozpisze konkurs dla architektów na potrzeby „Mieszkania plus”.
Podstawowym warunkiem sukcesu projektu budowy domów wielorodzinnych z mieszkaniami na wynajem jest to, że koszt budowy metra kwadratowego takiego mieszkania w najbliższych kilku latach nie przekroczy 2 tys. zł netto. Dlatego chcemy oprzeć się na prefabrykatach i szukamy ich producentów oraz kreatywnych, otwartych na nowe rozwiązania architektów, którzy będą w stanie na takie potrzeby odpowiedzieć. Procedura będzie podzielona na dwa etapy. Przez naszą stronę internetową już mogą się zgłaszać producenci, którzy mają gotowe produkty, ale też technologie, które jeszcze czekają na wdrożenie. Na przełomie lutego i marca ogłosimy konkurs dla architektów na projekt budynku z nowoczesnych prefabrykatów dla 20–30 rodzin. Na jego przygotowanie będzie pięć miesięcy. Chcemy też zorganizować spotkanie firm specjalizującymi się w prefabrykacji i z architektami, którzy zgłoszą się do konkursu. Wiedza o prefabrykatach nie jest u nas powszechna, a technologia prawie nie jest wykorzystywana. Prefabrykaty to naszym zdaniem klucz do utrzymania niskich kosztów budowy.
Po co to wszystko, skoro w przypadku powstających już w ramach programu bloków w Białej Podlaskiej cały koszt budowy, łącznie z pracami poza budynkami, udało się wam zamknąć w cenie 1,83 tys. zł za metr kwadratowy i to budując tradycyjnymi metodami?
Reklama
Chodzi przede wszystkim o oszczędności, jakie można osiągnąć dzięki tej metodzie. Kluczowa jest możliwość obniżenia kosztów usług i pracy związanych z budową na bazie prefabrykatów. To konieczne, bo kiedy w najbliższych latach przyspieszą budowy w ramach „Mieszkania plus”, na rynku budowlanym ruszą też inwestycje drogowe i kolejowe wspierane ok. 200 mld zł z funduszy unijnych. Wtedy zacznie się walka o pracowników, a ich dostępność jest ograniczona. Jeśli się do tego nie przygotujemy i nie przyspieszymy inwestycji na etapie produkcji materiałów, to za jakiś czas rozbijemy się o mur kosztów pracy. Wygra ten, kto będzie szybciej budował, a technologia prefabrykatów daje przewagę.
Nowe technologie zwykle są drogie.

Reklama
Koszty materiałów w metodzie prefabrykowanej i tradycyjnej niewiele się różnią, ale finalny produkt w postaci mieszkań w tej pierwszej technologii można wykonać taniej. Na przykład 500 mkw. w technologii betonu magnezowego ośmiu ludzi buduje tydzień, a metodą tradycyjną dwu-, trzykrotnie dłużej. Nie przeszkadzają jej niekorzystne warunki jak ostra zima czy letnie upały. To technologia u nas zarzucona i kojarzona tylko z wielką płytą, jednak jest powszechna m.in. w Skandynawii. Na dodatek często wykorzystująca materiały produkowane w Polsce. Cała nasza produkcja idzie na eksport.
Użycie prefabrykatów to mniej ludzi i krótszy czas budowy. Tu jest i jakość, i pieniądze. Podobnie jak 500+ zrobiło pewną rewolucję w wynagrodzeniach, ciągnąc je do góry, np. w handlu, my chcemy zrobić rewolucję w budownictwie, pokazać, że można budować taniej, ale w bardzo dobrej jakości.
Producenci prefabrykatów mogą liczyć na większą sprzedaż, a architekci?
Przewidujemy nagrody finansowe, ale – co ważniejsze – gwarantujemy, że zwycięskie projekty zostaną zrealizowane. Wszystko po to, by stworzyć bazę projektów dla naszego programu i promować nowe, tańsze technologie.
Kiedy chcecie budować pierwsze domy z prefabrykatów?
Po pierwszej selekcji projektów wybrani architekci będą projektować inwestycje na konkretne lokalizacje, w ramach drugiego etapu konkursu. Z budową chcielibyśmy ruszyć w przyszłym roku. Z najlepszymi chcemy nawiązać stałą współpracę.
Nowa technologia, otwarty konkurs, projekt w trzy miesiące... Czy efekt nie zostanie negatywnie zweryfikowany podczas budowy?
Całość postępowania konkursowego, którego finałem jest projekt, będzie trwać pięć miesięcy. W organizacji konkursu współpracują z nami Wydział Architektury Politechniki Warszawskiej, który będzie ciałem doradczym BGK Nieruchomości, oraz Izba Architektów RP. W jury konkursu zasiądą polscy architekci o uznanych nazwiskach, którzy odnieśli sukcesy, pracując za granicą, i mają na co dzień do czynienia z technologią prefabrykowaną.
Ile mieszkań w tej technologii chcecie zacząć budować w 2018 r.?
Liczę, że uda się nawet 15 tys. To możliwe. Kiedy rozmawiamy z producentami prefabrykatów, to deklarują, że w zasadzie z dnia na dzień mogą o 30–40 proc. zwiększyć produkcję.
Co w takim razie chcecie dostać za najwyżej 2 tys. zł i potem oferować najemcom?
Skromne, ale dobrze wykonane domy z dobrych, trwałych materiałów.
Ile miałyby przetrwać w dobrym stanie?
50 lat to minimum, podobnie jak w przypadku innych budynków. To minimalny standard.
A co znaczy „skromne”? Na przykład w porównaniu z projektami deweloperów?
Na pewno bez wykończenia na bogato w częściach wspólnych. Bez granitu czy piaskowca na ścianach. Te części i klatki schodowe z pewnością powinny być wykonane z prefabrykatów i montowane na miejscu, podobnie jak ściany zewnętrzne. Same mieszkania powinny być projektowane w dużej mierze pod kątem demografii i potrzeb lokatorów: najpierw wystarczy lokal mniejszy, potem wraz z powiększającą się rodziną większy i ponownie w starszym wieku mniejszy. Chcemy lokali ustawnych, które można dopasować do potrzeb rodziny, czyli zwiększać czy zmniejszać liczbę pokoi, przestawiając ściany.
Dla większych rodzin 50–65 mkw.? Celem rządu jest przecież poprawa warunków mieszkaniowych.
Proszę pamiętać, jaki jest cel mieszkań budowanych przez nas w programie „Mieszkanie plus”. Nie zamierzamy wchodzić w standard segmentu deweloperskiego. Wychodzimy z ofertą do ludzi, którzy nie mają stałej umowy o pracę i być może to się nie zmieni, nie mają zdolności kredytowej, a zarabiają za dużo, by liczyć na budownictwo socjalne. My nie burzymy rynku, będziemy go uzupełniać i wbijać się klinem między deweloperów i budownictwo komunalno-socjalne. Dotychczasowe zgłoszenia od samorządów dysponujących gruntami do BGKN wskazują, że w skali kraju zapotrzebowanie na takie mieszkania to co najmniej kilkadziesiąt tysięcy lokali.
Co dostaną lokatorzy?
Zakładając maksymalnie 2 tys. zł kosztu budowy, przyjęliśmy, że w przypadku lokali wynajmowanych, z opcją dojścia do własności, będzie to stan deweloperski, bez białego montażu. Koszty wykończenia mieszkańcy będą raczej brali na siebie. Nie podjęliśmy jeszcze decyzji co do tych, które będą typowo wynajmowane. Mieszkania będą miały balkony, a przestrzenie wspólne mają być wygodne, choć bez zbędnego metrażu.
Czego te 2 tys. zł nie obejmują?
Kosztów gruntu i uzbrojenia.
A ile w tej cenie jest miejsca na wynagrodzenia dla firm budowlanych?
Zobaczymy, co zaproponują architekci, którzy powinni ten element kosztów uwzględnić.
Naszym zdaniem w tej kwocie jest miejsce na ich marże.