Tylko w pierwszej połowie 2012 roku przez telefon i internet sprzedano w Polsce ponad 3 mln ubezpieczeń. Przeznaczyliśmy na to ponad 600 mln zł.

Za pośrednictwem telefonu i internetu sprzedaje się około 4 proc. wszystkich ubezpieczeń majątkowych. Ubezpieczyciele liczą, że w szybkim tempie ta proporcja ulegnie podwojeniu.

Nie oznacza to jednak problemów dla agentów ubezpieczeniowych. Specjaliści z branży wskazują, że agenci nawet zyskują ułatwienia. Pożytecznym narzędziem może być np. usługa Google Maps. Zdjęcia satelitarne pozwolą bowiem ubezpieczać nieruchomości bez konieczności wizyty na miejscu.

– Jeśli zechcemy ubezpieczyć dom, nie musimy dostarczać zdjęć, zamawiać oględzin. Pośrednik obejrzy zdjęcie w internecie. To wystarczy, by wiedzieć, jak dom wygląda, jaki ma dach itp. – wyjaśnia Elżbieta Wójcik, wiceprezes Avivy.

Pomocne w pracy pośredników mogą się też okazać media społecznościowe, jak Facebook, za pomocą którego klienci wymieniają się uwagami, proszą o radę.

Istnieją internetowe porównywarki ubezpieczeń, tyle że – jak podkreślają przedstawiciele firm – cena nie jest dla klienta jedyną wskazówką, w którym towarzystwie wykupić polisę. – Coraz więcej osób informacji zasięga u znajomych, w internecie, ale także u agenta – twierdzi Marcin Niewiadomski, członek zarządu Link4.

W jego ocenie to oznacza, że kontynuowany będzie równoległy rozwój tradycyjnych kanałów sprzedaży ubezpieczeń i modelu directowego, czyli przez internet i telefon. Już dziś oba sposoby przenikają się – „directy” korzystają z pomocy multiagencji, a tradycyjni ubezpieczyciele sprzedają polisy przez internet.

– Przed rozwojem wielokanałowej dystrybucji produktów nie uciekniemy – przekonuje Elżbieta Wójcik z Avivy.