Spółka sprzeda aktywa za 912 mln zł. 2 mld zł w trzy lata mają dać cięcia socjalne, kolejne kwoty – zamknięcie kopalń. Czy to wystarczy, by przekonać banki? Termin porozumienia: piątek.
Wiceminister energii Grzegorz Tobiszowski powiedział w niedawnej rozmowie z DGP, że rząd szuka rozwiązań, które pomogą pozyskać dodatkowe wsparcie finansowe dla Jastrzębskiej Spółki Węglowej (JSW). Decyzja o ewentualnej emisji akcji, o której kilka tygodni temu mówił minister energii Krzysztof Tchórzewski, formalnie nie zapadła. W sierpniu mają być znane szczegóły pozyskania kolejnego finansowania dla firmy, a 29 lipca mija termin podpisania porozumienia z bankami.
– Wciąż jesteśmy w trakcie negocjacji. Realizujemy szeroko zakrojony i niezwykle trudny program restrukturyzacji, który obejmuje wszystkie obszary działalności spółki. Pozwoli on na osiągnięcie długotrwałej rentowności, ale musi zostać zrealizowany w całości. Proces dezinwestycji, który dotyczy sprzedaży akcji PEC, SEJ oraz koksowni Victoria w Wałbrzychu, jest tylko jednym z elementów programu naprawczego. Obecnie nie przewidujemy dalszej wyprzedaży majątku – mówi DGP prezes JSW Tomasz Gawlik.
Ze sprzedaży spółek PEC i SEJ (kupującym była PGNiG Termika) JSW pozyskała odpowiednio 190,4 mln i 371,8 mln zł. Z kolei sprzedaż 92,84 proc. akcji wałbrzyskiej koksowni Victoria, które nabędą TF Silesia i ARP, przyniesie JSW 350 mln zł (w 2011 r. JSW kilka miesięcy po swoim debiucie giełdowym kupiła tę koksownię od Skarbu Państwa za 414 mln zł). Wszystkie te aktywa JSW będzie mogła z czasem odkupić – ich sprzedaż jest więc rodzajem kredytu.
Reklama
W ubiegłym roku związki zawodowe w JSW poszły na największe ustępstwa spośród wszystkich spółek węglowych. W latach 2016–2018 pracownicy nie dostaną czternastej pensji ani deputatu węglowego. Nie będzie Barbórki dla administracji. Takie zaciskanie pasa przyniesie w skali roku ponad 600 mln zł, a w sumie prawie 2 mld zł. Ale i to nie wystarczy.

Reklama
– Zespół audytorski wskazał pilną konieczność przeprowadzenia zmian organizacyjnych, sprzedaży zbędnego majątku, ograniczenia kosztów produkcji i usprawnienia zarządzania. Na tym też opiera się nasz program restrukturyzacji. Audyt potwierdził, że wybrany przez nas kierunek działania jest słuszny i wszystkim zainteresowanym stronom zależy na tym, by firma wyszła na prostą – mówi nam prezes Tomasz Gawlik.
Przypomnijmy, że zespół audytorski pracujący w JSW (dla każdej ze śląskich spółek był on inny) wytknął wzrost zadłużenia w dwa lata o 3 mld zł, 355 mln zł wydane na doradztwo, sponsoring i reklamy, remont siedziby za 76 mln zł i ponadmiliardowy kredyt na zakup kopalni Knurów-Szczygłowice. Na razie jednak szczegółowe dane z audytu nie są znane. Szef resortu energii Krzysztof Tchórzewski zapowiedział, że zwróci się do rady nadzorczej spółki z prośbą o publikację audytu.
Jakich jeszcze cięć należy się spodziewać w JSW? Przede wszystkim redukcji zatrudnienia. Prawie 2800 osób z ok. 22,3 tys. zatrudnionych zadeklarowało chęć skorzystania z urlopów górniczych czy odpraw pieniężnych. Z tych pierwszych mogą skorzystać osoby, którym do emerytury zostały cztery lata i mniej, jeśli pracowały na dole, lub trzy lata i mniej, jeśli pracowały na powierzchni w zakładach przeróbki mechanicznej węgla. Po jednorazowe odprawy pieniężne będą zaś mogli sięgnąć ci, którym do emerytury pozostało więcej niż 12 miesięcy. Chodzi oczywiście o tę część załogi, która miałaby trafić ze swoimi przeznaczonymi do likwidacji kopalniami do Spółki Restrukturyzacji Kopalń (SRK).
I tu zaczynają się schody. Na razie bowiem spółka podjęła decyzję o przeniesieniu do SRK części dawnej kopalni Jas-Mos (obecnie Jas-Mos to tzw. ruch, czyli część kopalni Borynia-Zofiówka-Jastrzębie). Ale na tym może się nie skończyć. Jak bumerang bowiem wraca pomysł zamknięcia kopalni Krupiński, która przez 10 lat, mimo inwestycji, przyniosła ponad 1 mld zł strat, a w tym wykaże najpewniej kolejne 200 mln zł na minusie. Resort energii przyznaje, że przyszłość tej kopalni stoi pod znakiem zapytania, ale jej załoga może liczyć na pracę w pozostałych zakładach.
Mimo wszystkich wymienionych problemów przyszłość JSW nie jest rysowana już tylko w czarnych barwach. Wydaje się, że prowadzony tam plan naprawczy powoli przynosi efekty. Udało się obniżyć jednostkowy koszt wydobycia węgla. W pierwszym kwartale 2016 r. wyniósł on 249 zł za tonę, czyli aż o 28 proc. mniej niż w pierwszym kwartale 2015 r. – JSW korzysta ostatnio ze splotu kilku korzystnych czynników. Ceny węgla i koksu istotnie rosną, złoty uległ silnemu i prawdopodobnie trwałemu osłabieniu, a dzięki wdrożonemu programowi znacznych cięć wydatków spadają koszty. Co więcej, przeniesienie poza spółkę aktywów jednej bądź potencjalnie nawet dwóch kopalń będzie miało dodatkowy, silnie pozytywny wpływ na stronę kosztową – mówi DGP Paweł Puchalski, szef działu analiz DM BZ WBK. – Spodziewam się, że JSW już w przyszłym roku będzie wykazywać zysk netto, a nie jest to wykluczone nawet w jednym z kwartałów drugiego półrocza 2016 r. – dodaje.
Wraca pomysł likwidacji kopalni Krupiński: w 10 lat dała 1 mld zł straty
ROZMOWA
Górnictwo musi być traktowane poważnie
Janusz Steinhoff doradca PwC, były wicepremier i minister gospodarki w rządzie Jerzego Buzka
Czy wyprzedaż majątku Jastrzębskiej Spółki Węglowej to nie demontaż tzw. grupy węglowo-koksowej, za którą pan latami optował?
Sytuacja finansowa JSW jest na tyle fatalna, że trzeba to zrozumieć. Aktywa kupują podmioty kontrolowane przez Skarb Państwa; JSW ma możliwość ich odkupienia. Mam nadzieję, że tak się stanie m.in. w przypadku wałbrzyskiej koksowni Victoria. Do dziś nie rozumiem, czemu inkorporacja tego zakładu trwała sześć lat, a w efekcie Skarb Państwa nie wniósł jej do JSW, ale ją jej sprzedał.
JSW mogła się lepiej przygotować na kryzys?
Nie uwzględniono czynników oszczędnościowych, na które uwagę zwracały poprzednie zarządy. Gdyby cięcia wprowadzono trzy lata temu, m.in. zmiany organizacji czasu pracy itp., dziś być może Jastrzębska byłaby w innej sytuacji. Około ośmiu lat temu JSW również dopadł kryzys. Ceny węgla koksowego, którego jest producentem, spadły nawet bardziej niż dzisiaj. Wtedy strona społeczna i zarząd porozumiały się w sprawie tzw. piątków bez wydobycia, dzięki czemu ograniczono produkcję paliwa, na które nie było wtedy zbytu.
Teraz związki w JSW też poszły na ustępstwa.
Tak. Dlatego mam nadzieję, że spółka wyjdzie na prostą. I mam też nadzieję, że całe górnictwo wyciągnie z tego wnioski. Ostatnie pięć lat przypominało mieszanie herbaty bez cukru z nadzieją, że będzie słodsza. Nie było działań restrukturyzacyjnych. Szef śląsko-dąbrowskiej Solidarności Dominik Kolorz mówił, że przekonał premiera, iż nie ma trwale nierentownych kopalń, a premier Donald Tusk mówił, że likwidacji kopalń nie będzie. O tym, jaka kopalnia jest rentowna, decydują geologia i ekonomia, a nie polityka.