Kierowany przez ługańskiego separatystę Doncoaltrade jeszcze w 2016 r. sprowadzał do Polski antracyt – wynika z dokumentacji firmy.
Poprosiliśmy o zbadanie próbek antracytu, które znaleźliśmy w Sławkowie / Dziennik Gazeta Prawna



Roman Ziukow, syn byłego wiceministra energetyki Ukrainy, po naszych publikacjach zapowiada złożenie doniesienia o możliwości popełnienia przestępstwa do polskiej prokuratury w sprawie sfałszowania jego podpisów pod listami obecności na zgromadzeniach wspólników spółki Doncoaltrade – dowiedział się DGP.
Reklama
Zarejestrowana w Katowicach firma sprowadzała do Polski antracyt z okupowanej przez Rosję części Zagłębia Donieckiego, a kontrolę nad jej działalnością sprawuje Ołeksandr Melnyczuk, były wiceminister energetyki samozwańczej Ługańskiej Republiki Ludowej (ŁRL). Tę sprawę ujawniliśmy 4 października.

Reklama
Ze sprawozdania z działalności spółki, które znaleźliśmy w katowickim Krajowym Rejestrze Sądowym (KRS), wynika, że Doncoaltrade jeszcze w 2016 r. handlował wysokoenergetycznym surowcem spod Ługańska. „W roku sprawozdawczym jednostka prowadziła sprzedaż węgla – antracytu sprowadzanego z Ukrainy” – czytamy. Antracyt w tym kraju jest wydobywany wyłącznie na terytoriach kontrolowanych przez samozwańcze Doniecką i Ługańską Republiki Ludowe.
Formalnie do Melnyczuka należy 60 proc. udziałów w spółce, a Ziukow kontroluje pozostałe 40 proc. Jednak w zarządzie próżno szukać nazwiska tego ostatniego. – Do wybuchu wojny Roman Ziukow był wspólnikiem Ołeksandra Melnyczuka w Doncoaltrade – mówił przed dwoma tygodniami w rozmowie z DGP Kyryło Meszkowski, asystent Jurija Ziukowa i jego syna Romana. Teraz dodaje, że Melnyczuk i Ziukow pokłócili się jeszcze przed wybuchem wojny w Zagłębiu Donieckim. Poszło o kwestie finansowe.
W efekcie Ziukow miał stracić kontrolę nad spółką, a cały biznes podporządkował sobie dotychczasowy partner. Jak twierdzi nasz rozmówca, wojna, która wybuchła w kwietniu 2014 r., położyła kres współpracy. Ziukowowie wyprowadzili się z Ługańska do Kijowa. Melnyczuk, dotychczas dyrektor bazy naftowej w podługańskich Roweńkach, wybrał separatystów, stając się jednym z najbliższych współpracowników przywódcy ŁRL Ihora Płotnyckiego. Kiedy ujawniliśmy, że obaj mężczyźni do dziś według polskich dokumentów pozostają wspólnikami, Ziukowem zainteresowali się ukraińscy śledczy. Wspólny biznes ługańskiego separatysty z synem ukraińskiego polityka byłby nad Dnieprem skandalem.
– Zawarliśmy już umowę z polskimi adwokatami. Zaczynamy działać. Dojdziemy sprawiedliwości i dowiedziemy, że twierdzenia, jakoby Roman do dziś współpracował z Melnyczukiem, to całkowita nieprawda. Chcemy, żeby Melnyczuk zapłacił za swoje postępowanie. Roman nie ma z tą firmą nic wspólnego – mówi Meszkowski. I sugeruje, że separatysta stoi za fałszowaniem podpisów Ziukowa. W Polsce katowicką firmę reprezentuje Aleksandra Bogus z kancelarii Iuridicus. Melnyczuk podpisał jej upoważnienie w 2013 r. – Nie mogę odnosić się do stwierdzeń pana Ziukowa, bo nigdy ich nie słyszałam. Co ma wspólnego z firmą, widzą państwo z dokumentach – ripostuje mec. Bogus.
Prawniczka, z którą spotkaliśmy się w Katowicach, zapewnia, że Melnyczuk i Ziukow regularnie składają dokumentację wymaganą do przedstawiania KRS corocznych sprawozdań finansowych. – Walne Doncoaltrade od kilku lat odbywa się zdalnie. Panowie nie bywają w Polsce, w związku z tym ja raz w roku przygotowuję im dokumenty. Wysyłam je e-mailem, oni je drukują, a podpisane oryginały wracają pocztą do księgowości, która przekazuje mi komplet dokumentów wraz ze sprawozdaniem – zapewnia nas mec. Bogus. Naszymi odwiedzinami nie jest zaskoczona. – Spodziewałam się państwa wizyty – przyznaje.
Dokumentacja Doncoaltrade potwierdza powiązania Melnyczuka z innymi firmami, o których pisaliśmy w DGP. Sprawozdanie z 2016 r. wymienia pożyczki warte w sumie 39,5 tys. zł, których katowicka spółka udzieliła firmom Renton Resources i Vutek. Pierwsza z nich jest zarejestrowana w Wielkiej Brytanii, a brytyjskie rejestry wymieniają Melnyczuka jako „osobę o znaczącym wpływie lub kontroli” nad nią. Druga to spółka z Cypru, której dyrektorem jest prawniczka z firmy oferującej zakładanie przedsiębiorstw w rajach podatkowych. Obie mają udziały w innych firmach Melnyczuka z Rosji i Ukrainy.
Nie wiadomo, ile konkretnie antracytu sprowadził do Polski Doncoaltrade. Z dokumentów rosyjskich kolei RŻD, które przewożą wywieziony uprzednio z ŁRL towar przez Rosję i Białoruś do Polski, nie wynika, jakoby trafiał on nad Wisłę tą drogą. Dysponujemy jednak niepełnymi danymi, bo obejmującymi jedynie 2015 r., I półrocze 2016 r. oraz styczeń i luty tego roku. Ukraiński portal Liga.net, który powołuje się na dane RŻD oraz rosyjskiej służby celnej, także nie znalazł w papierach śladów katowickiej spółki. Możliwe, że Doncoaltrade przywoził surowiec drogą morską; w rosyjskich bazach danych znaleźliśmy dokument, który potwierdza, że spółka korzystała z tego szlaku przy eksporcie antracytu.
Choć od kilku tygodni pytaliśmy na Śląsku o Doncoaltrade, nikt o spółce nie słyszał. Firma jest jednak znana przedstawicielowi TD Anthracite. Spółka ze Sławkowa (województwo śląskie) według danych RŻD również sprowadza do Polski antracyt z Donbasu, kupując go m.in. od firmy Ugolnyje Tiechnołogii Melnyczuka, choć nasz rozmówca zaprzecza, jakoby węgiel stamtąd pochodził. – Nie mamy nic wspólnego z tą firmą. O Melnyczuku dowiedziałem się z internetu. O Doncoaltrade słyszałem, kiedy pracowałem jeszcze w firmie MP – mówi.
Spółka o takiej nazwie pojawia się w dokumentach Doncoaltrade z KRS. Sprawozdanie za 2014 r. wymienia prawomocny wyrok, który nakazywał egzekucję 19 tys. zł zobowiązań od spółki MP Jamrocha, Osiecki. Mecenas Bogus mówi, że spółka Melnyczuka procesowała się z czterema spółkami o zaległe zobowiązania. – Zajmowałam się sprawą egzekwowania należności Doncoaltrade od czterech polskich firm, które kupowały od niej antracyt. Część udało nam się ściągnąć, części nie. Dwie egzekucje były bezskuteczne, bo dłużnicy są niewypłacalni – mówi nam katowicka prawniczka.
Gdy podjeżdżaliśmy pod sławkowską siedzibę TD Anthracite, do firmy przyjechała ciężarówka z antracytem. Jej kierowca nie był rozmowny. – Pierwszy raz to wiozę – uciął. Przedstawiciel firmy zgodził się, byśmy wzięli ze sobą drobne kawałki surowca. Oddaliśmy je do analizy zaprzyjaźnionemu laboratorium. Wyniki mogą pokazać, skąd pochodzą. Poziom siarki większy niż 0,8 proc. uprawdopodobni dane RŻD, że TD Anthracite sprowadza węgiel z Donbasu. Niższe wartości wskażą rosyjskie zagłębia węglowe. Wyniki poznamy za kilka dni.
Interes wątpliwy moralnie
Samo sprowadzanie węgla z Zagłębia Donieckiego do Polski nie jest nielegalne. Unia Europejska nie nałożyła embarga na chronione przez Rosję samozwańcze republiki Donbasu. Jednak polska ambasada w Kijowie zaapelowała, by przedsiębiorcy nie łamali prawa ukraińskiego, a to zakazuje kontaktów handlowych z Donieckiem i Ługańskiem.
Minister energii Krzysztof Tchórzewski przyznał niedawno w rozmowie z DGP, że model, w którym zyski z importu antracytu trafiają do kieszeni donbaskich watażków, jest wątpliwy moralnie. I dodał, że ma nadzieję, iż służby po cyklu tekstów DGP zajęły się sprawą. „Agencja Bezpieczeństwa Wewnętrznego nie podaje do wiadomości publicznej, czy i jakie działania prowadzi, bez względu na to, czy w konkretnym przypadku są lub nie są podejmowane pewne czynności” – informuje nas zespół prasowy ABW.