Amerykanie zwiększają wydobycie z łupków. Efekt: spadające ceny. Tak na giełdach, jak i na stacjach.
Kiedy pod koniec listopada zeszłego roku 13 państw wchodzących w skład Organizacji Krajów Eksportujących Ropę Naftową (OPEC) uzgadniało pierwsze od ośmiu lat porozumienie ograniczające wydobycie surowca, cena poszła w górę. W ciągu pięciu tygodni notowania gatunku Brent podrożały o ponad 20 proc., zbliżając się pod koniec zeszłego roku do 57 dol. za baryłkę. Miało to wpływ na rachunki płacone na stacjach benzynowych – z danych Polskiej Izby Paliw Płynnych wynika, że średnia cena benzyny 95-oktanowej poszła w górę z 4,46 zł w połowie listopada do 4,75 zł pod koniec grudnia.
Ale hossa się skończyła – wczoraj za baryłkę trzeba było zapłacić niewiele ponad 50 dol., niemal tyle samo, gdy OPEC zawierał porozumienie. Spadły też ceny detaliczne paliw, choć do poziomu z listopada nie wróciły. Na koniec poprzedniego tygodnia za litr benzyny 95 trzeba było zapłacić średnio 4,61 zł.