Globalna emisja dwutlenku węgla wciąż rośnie; przyszłoroczny wzrost szacowany jest na 4 proc. mówił we wtorek na szczycie klimatycznym ONZ w Katowicach szef Światowej Organizacji Meteorologicznej (WMO) Petteri Taalas.

Podczas obrad wysokiego szczebla na COP24 Talas – sekretarz generalny The World Meteorological Organization (WMO) – przytoczył dane, którymi jak mówił, uzasadniane jest pilne wdrożenie Porozumienia paryskiego, czyli pierwszej globalnej umowy na rzecz klimatu.

Z podanych przez niego danych WMO wynika m.in. że wobec wartości z XIX w., obecne stężenie dwutlenku węgla w atmosferze jest wyższe o 136 proc., metanu wyższe o 257 proc., a tlenków azotu – wyższe o 122 proc. „Główne wyzwanie dla nas wiąże się z dwutlenkiem węgla, który odpowiada za dwie trzecie obecnego ocieplenia atmosfery” - zastrzegł Taalas.

Reklama

Podkreślił przy tym, że globalne emisje CO2 rosną – przyszłoroczny wzrost szacowany jest tu na 4 proc. „To zła wiadomość, jeśli poważnie podchodzimy do wdrażania Porozumienia paryskiego. W ciągu ostatnich kilku lat zobaczyliśmy spadek emisji tylko w Unii Europejskiej” - zaznaczył dodając, że ze względu na właściwości CO2 spadek emisji nie przełoży się od razu na poprawę sytuacji.

„Ten rok będzie czwartym najcieplejszym rokiem od lat 50. ub. wieku” - podkreślił Taalas, wskazując też na niespotykane wcześniej zjawiska pogodowe, wpływające na gospodarki wielu krajów. Są one szczególnie dotkliwe m.in. na Karaibach, ale odczuwane też przez szereg gospodarek północnej półkuli.

„Nasze wyzwanie polega na tym, aby łagodzić tę zmianę klimatu – i to nie jest łatwe zadanie” - wskazał sekretarz generalny WMO, nawiązując m.in. do protestów społecznych we Francji, zainicjowanych propozycją zwiększenia opodatkowania paliw.

„Musimy też mówić o zaludnieniu naszego globu i nawykach konsumenckich. Powstaje pytanie czy mamy długo-, czy krótkoterminową perspektywę na myśli. I to jest też pytanie, które powinienem zadać sobie: czy mogę poświęcić kilka wygodnych, komfortowych rozwiązań na rzecz dobrostanu moich dzieci i wnuków” - zaznaczuł Taalas.

„Wydaje się, że komunikat z naszego szczytu powinien brzmieć, że powinniśmy poświęcić tych kilka wygodnych rzeczy” - ocenił.