statystyki

Szkoły bez cukierków i ciastek. Koniec śmieciowego jedzenia

autor: Klara Klinger24.10.2014, 09:13; Aktualizacja: 24.10.2014, 09:17
tablety-szkoła

Do tej pory tylko niektóre gminy prowadziły własne programy zwalczające śmieciowe jedzenieźródło: ShutterStock

Koniec ze śmieciowym jedzeniem i jego reklamą w szkołach i przedszkolach. Tak zdecydowali wczoraj posłowie, uchwalając nowelizację ustawy o bezpieczeństwie żywności i żywienia.

Ze szkolnych sklepików mają zniknąć produkty zawierające takie ilości nasyconych kwasów tłuszczowych, soli i cukru, które spożywane w nadmiarze mogą być przyczyną wielu przewlekłych chorób i otyłości. Zakazem sprzedaży i podawania mają być objęte np. niektóre ciastka, produkty mleczne i zbożowe, dżemy i marmolady, napoje, zwłaszcza gazowane i energetyzujące, przekąski, produkty typu fast food i instant. Nie będą się też mogły pojawić w stołówkach.


Pozostało jeszcze 68% treści

2 dostępy do wydania cyfrowego DGP w cenie
9,80 zł Za pierwszy miesiąc.
Oferta autoodnawialna
PRENUMERATA 2020
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy INFOR Biznes. Kup licencję

Polecane

Reklama

Komentarze (4)

  • tkk(2014-10-25 14:59) Zgłoś naruszenie 00

    "Nikt nie będzie mi dyktował co może, a czego nie może jeść moje dziecko." - przecież nikt nikomu nie zabrania hodować w domu wieloryba! Ale dla zdrowia spaślaka dobrze by było zrobić mały spacerek do sklepiku za rogiem, może wtedy nabierze zresztą jeszcze większego apetytu?

    Odpowiedz
  • kjtucuygi(2014-10-25 21:03) Zgłoś naruszenie 00

    Nie wydaje mi się to sensowne. Dzieci głupich rodziców kupią śmieci przed szkołą i będą brylować przed resztą. Musiałby być zapis, że w państwowej placówce nie można spożywać tego i owego. Jak ktoś chce- to do prywatnej. I będzie ryk durniów, że przecież jego własny wieloryb, z cukrzycą, powykręcanymi stawami, problemami z sercem, otłuszczoną wątrobą, rozkręconym ADHD do granic możliwości ma prawo żreć z koryta co chce. A w-f jest nudny i dzieci się pocą, a pryszniców brak. A potem będzie darcie ryja, że do rehabilitacji kolejka, w głupich sklepach nie ma rozmiaru XXXXXXL, a do kardiologa daleko. Jak to zwykle.

    Odpowiedz
  • StAAbrA(2014-10-24 09:56) Zgłoś naruszenie 00

    Jasne , przecież dziecko może sobie ten syf - dopuszczony przez mafię państwową do sprzedaży - kupić w dowolnym kiosku , lub sklepie , przed szkołą .

    Odpowiedz
  • sowa(2014-10-24 13:10) Zgłoś naruszenie 00

    Nikt nie będzie mi dyktował co może, a czego nie może jeść moje dziecko. Powtórzę, MOJE dziecko. Opiekuńczemu państwu wara. Mam dosyć skończonych durniów u władzy. Zabronić wszystkiego, niech nie będzie niczego.

    Odpowiedz

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Dowiedz się więcej

Galerie

Polecane