statystyki

Raczej nie będzie protestu nauczycieli przed wyborami

autor: Klara Klinger, Artur Radwan27.08.2019, 07:00; Aktualizacja: 27.08.2019, 08:42
Część nauczycieli zwróciła się o pomoc do Społecznego Funduszu Strajkowego, który zbierał publicznie pieniądze na wsparcie finansowe dla pedagogów. Do 20 sierpnia wypłacono zapomogi 8,6 tys. osób – wysokość to 500 zł brutto.

Część nauczycieli zwróciła się o pomoc do Społecznego Funduszu Strajkowego, który zbierał publicznie pieniądze na wsparcie finansowe dla pedagogów. Do 20 sierpnia wypłacono zapomogi 8,6 tys. osób – wysokość to 500 zł brutto.źródło: ShutterStock

Związek Nauczycielstwa Polskiego najpierw zbierze głosy środowiska, potem zdecyduje o formie, bo niekoniecznie musi dojść do strajku.

Do członków ZNP, ale też do pozostałych nauczycieli i pracowników szkół i przedszkoli trafi dziś ankieta sporządzona przez Związek Nauczycielstwa Polskiego. Osoby pracujące w oświacie zostaną w pierwszej kolejności zapytane, czy są za wznowieniem protestu, czy też nie chcą podejmować żadnych działań. Jeśli opowiedzą się za protestem, to w kolejnej części ankiety będą pytania, czy tym protestem ma być wznowienie strajku, a może niewypełnianie nadobowiązkowych zadań w szkole lub przedszkolu albo zwykłe demonstracje i oflagowanie placówek. Pracownicy oświaty zostaną też zapytani, jakie mają inne propozycje. Na tej podstawie 16 września 2019 r. Prezydium Zarządu Głównego ZNP zdecyduje, co dalej. Jeśli nauczyciele i pozostali pracownicy opowiedzą się za wznowieniem strajku, to na przełomie września i października zostanie przeprowadzone referendum. Taką deklarację złożył wczoraj Sławomir Broniarz, prezes ZNP. Przyznał, że referendum może trwać nawet trzy tygodnie, bo to będzie dotyczyć 25 tys. placówek oświatowych.

Od tego pomysłu dystansuje się Sławomir Wittkowicz, przewodniczący branży nauki, oświaty i kultury w Forum Związków Zawodowych, który strajkował w kwietniu tego roku razem z ZNP. Jego organizacja pod koniec tygodnia zdecyduje, czy odwieszać strajk. – Opowiadamy się za tym, aby powtórzyć całą procedurę związaną ze sporem zbiorowym, a nie tylko referendum, jak to chce robić ZNP. Nie wykluczamy nawet ponownego strajku, ale dopiero w kwietniu przyszłego roku. Tak, aby był on skuteczny – przekonuje Wittkowicz. Jego zdaniem nie powinno się na pewno robić strajku czy protestów przed wyborami – choć pewnie znaleźliby się chętni nauczyciele, to jego zdaniem nie należy się włączać w spór polityczny. – Opozycja potrzebuje amunicji, a ZNP mogłaby jej ją dostarczyć. Błędem byłoby jednak wejście w te buty i robienie strajku przed wyborami, i narażenie się na zarzut udziału nauczycieli w akcji politycznej – przestrzega Sławomir Wittkowicz.


Pozostało jeszcze 58% treści

Czytaj wszystkie artykuły na gazetaprawna.pl oraz w e-wydaniu DGP
Zapłać 97,90 zł Kup abonamentna miesiąc
Mam kod promocyjny
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy INFOR Biznes. Kup licencję

Polecane

Reklama

Komentarze (4)

  • Rodzic(2019-08-27 09:28) Zgłoś naruszenie 50

    Mam nadzieję, że nauczyciele nie są na tyle głupi, żeby dać się wciągnąć Broniarzowi w politykę. Już raz zapłacili,

    Odpowiedz
  • NAUCZ.(2019-08-27 15:10) Zgłoś naruszenie 30

    Na razie to podwyżek nie było , chyba,że wspominasz te 120 zł brutto.

    Odpowiedz
  • Dawid (2019-08-27 12:04) Zgłoś naruszenie 24

    Jest demokracja, Każdy ma prawo wyboru. Tylko jakoś na razie podwyżki nie wpłynęły ani na jakość uczenia, ani na podejście nauczycieli do uczniów.

    Pokaż odpowiedzi (1)Odpowiedz

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Dowiedz się więcej

Galerie

Polecane