Wiadomo, że dane to w dzisiejszym świecie cenna waluta, a te dotyczące zdrowia są pewnie jeszcze cenniejsze, bo wrażliwe. Ale gdzie tu rola dla Agencji Badań Medycznych?
Wbrew pozorom agencja nie tylko może, ale musi się w ten obszar zaangażować. Obserwując trendy światowe, można powiedzieć, że dane w ochronie zdrowia będą stanowiły prawdopodobnie jeden z najważniejszych tematów najbliższej dekady. Przyglądając się ruchom Komisji Europejskiej czy globalnych firm farmaceutycznych, rzeczywiście można powiedzieć, że obecnie dane w opiece zdrowotnej są cenniejsze niż złoto. Mówimy o tym od wielu lat, ale dopiero teraz zaczynamy to realnie odczuwać. W czasie pandemii dokonał się ogromny postęp, jeśli chodzi o digitalizację. Mamy już e-recepty, e-zwolnienia, e-skierowania. To przekłada się na lepszy sposób raportowania w systemie ochrony zdrowia. Dysponując tak potężnymi narzędziami, jesteśmy w stanie śledzić ścieżkę pacjenta. Co ważne, umożliwia to rozwój nauki, rozwiązań z wykorzystaniem sztucznej inteligencji czy analizy dużych zbiorów danych. Funkcjonujemy w systemie o skończonych zasobach, a rozwiązania technologiczne pozwolą nam zaoszczędzić czas i dążyć do optymalizacji. Sztuczną inteligencję wykorzystuje się już teraz, chociażby poprzez algorytmy, które analizują zdjęcia rentgenowskie czy też tomografii - i robią to nie gorzej niż lekarze. Sam lekarz staje się takim audytorem. Wyobraźmy sobie np. rezonans głowy - tu trzeba przejrzeć 156 zdjęć, każde należy sprawdzić przy dobrym świetle. Dziennie lekarz radiolog opisuje ok. 20 rezonansów, a z pomocą sztucznej inteligencji może obejrzeć nawet 200, bo system wskaże mu tylko te, w których dostrzeże jakieś odchylenia. To nam pozwala wdrożyć zupełnie inny model opieki, gdzie lekarz jest w stanie zająć się znacznie większą liczbą pacjentów niż do tej pory.