Obecnie wdrażane są dwie reformy: w ramach pilotażu centrów zdrowia psychicznego (CZP) testowany jest nowy model leczenia dorosłych, natomiast zmiany w psychiatrii dzieci i młodzieży wprowadzane są już w całej Polsce. Na czym polegają?
prof. Piotr Gałecki, konsultant krajowy ds. psychiatrii / foto: materiały prasowe
- Pilotaż zakłada, że w każdym rejonie Polski powstanie CZP, obejmujące populację danego powiatu lub dzielnicy dużego miasta, liczącą 50-200 tys. osób. Centrum, mając opiekę terytorialną nad tym obszarem, będzie gwarantowało pomoc ambulatoryjną, czyli poradnię zdrowia psychicznego, zespół leczenia środowiskowego, oddział dzienny, oddział całodobowy oraz to, co jest nowością - punkt zgłoszeniowo-koordynacyjny czynny od rana do wieczora w dni robocze, gdzie pacjent może się zgłosić bez zapisu i otrzymać pomoc w ciągu 72 godzin - tłumaczył prof. Piotr Gałecki, konsultant krajowy ds. psychiatrii.
Reklama

Pilotaż w toku

- Mimo że jesteśmy w fazie pilotażu, to kompleksową opieką psychiatryczną w ramach 40 centrów mamy objętych ok. 4,5 mln dorosłych, bo program dotyczy osób powyżej 18. lat. Planowane jest rozszerzenie - wówczas będzie działać 74 CZP, które obejmą 30 proc. populacji - uzupełniła dr Anna Depukat, kierowniczka Biura Pilotażu Narodowego Programu Ochrony Zdrowia Psychicznego. - Plan jest taki, że do końca 2027 r. cała Polska zostanie pokryta centrami, docelowo ma być ich ok. 350, czyli tyle, ile jest powiatów. Mamy nadzieję, że uda się nam nawet to przyspieszyć, bo identyfikujemy coraz większe potrzeby - dodała.

Reklama
- Pandemia zmieniła wszystko, bo musieliśmy odłożyć pewne plany, do których przygotowywaliśmy się wiele miesięcy, natomiast w kwestii planowania i analizowania doświadczeń prace nie zostały zahamowane. Wielkie podziękowania należą się pani doktor Depukat, która wykorzystała ten czas, i plany rozszerzania pilotażu właściwie zwielokrotniła - mówił prof. Gałecki.
Start reformy psychiatrii dziecięcej zbiegł się z początkiem pandemii. - W momencie, kiedy wchodziła reforma, musieliśmy się uczyć żyć w nowym wymiarze, czyli m.in. poczekać na systemy teleinformatyczne. To się dosyć szybko wydarzyło i mogły być przynajmniej udzielane konsultacje albo telefoniczne, albo z wykorzystaniem platform cyfrowych - relacjonowała prof. Małgorzata Janas-Kozik, pełnomocniczka ministra zdrowia ds. reformy psychiatrii dzieci i młodzieży. - Reforma odwróciła piramidę leczenia psychiatrycznego dzieci i młodzieży. W sytuacji braku dostępu do psychiatry dziecięcego, pacjenci i ich rodzice kierowali swoje kroki do szpitala. Natomiast opracowania światowe mówią, że co najmniej 30-50 proc. pacjentów dziecięco-młodzieżowych w ogóle nie wymaga konsultacji lekarza psychiatry, wystarczy jeżeli otrzymają fachową pomoc innych specjalistów: psychologów, psychoterapeutów czy terapeutów środowiskowych. Dlatego podstawą zreformowanego systemu jest środowiskowa poradnia psychologiczna-psychoterapeutyczna dla dzieci i młodzieży. Tam nie ma lekarza, ale wspomniani specjaliści. Tam może udać się każdy, bez skierowania i to powinno być pierwsze miejsce konsultacji. Drugi poziom w reformie to centra zdrowia psychicznego dla dzieci i młodzieży. W ich skład pierwotnie miała wchodzić poradnia zdrowia psychicznego i oddział dzienny. Te struktury już mamy, ale jest trzy razy więcej poradni niż oddziałów. Jednak dzięki ewaluacji wiemy, że na drugim poziomie mogą być dwa rodzaje placówek: albo sama poradnia zdrowia psychicznego, albo poradnia z oddziałem dziennym. Trzeci poziom to całodobowe oddziały psychiatryczne. Obecnie mamy ich 34, kolejny powstaje w Białymstoku, ale nie dążymy do otwierania nowych, bo jeżeli reforma ruszy i dwa niższe poziomy będą działały sprawnie, to większa liczba miejsc stacjonarnych nie będzie potrzebna - mówiła prof. Janas-Kozik.

Miejsce w systemie

prof. Małgorzata Janas-Kozik, pełnomocniczka ministra zdrowia ds. reformy psychiatrii dzieci i młodzieży / foto: materiały prasowe
- Chciałabym obalić mit, że Narodowy Fundusz Zdrowia płaci niewystarczająco. Jeszcze przed reformą dosypywał do systemu niemało pieniędzy, ale ten system był kompletnie niewydolny, bo oparty na leczeniu szpitalnym. Od 1 lipca br. planowane jest zwiększenie nakładów na psychiatrię dzieci i młodzieży, choć oczywiście nikt nie przewidział tak galopującej inflacji - mówiła prof. Janas-Kozik.
- Finansowanie psychiatrii to temat rzeka. Nie jest tak, że jak dosypiemy do systemu więcej pieniędzy, to będzie mniej chorób psychicznych i zaburzeń. Oczywiście pieniędzy jest za mało, ale problem polega głównie na tym, że w pewnym momencie zostały zachwiane proporcje w postrzeganiu zdrowia psychicznego na tle innych dyscyplin. A to jest ogromny obszar, który odpowiada za 50 proc. naszego dobrostanu. Drugie 50 proc. to zdrowie somatyczne. I gdy dzisiaj zastanawiamy się, czy psychiatria jest niechcianym dzieckiem systemu, to nie można się z tym zgodzić, bo każdy z nas dostrzega, jak ważne jest zdrowie psychiczne dla ogólnego dobrobytu, jakości i długości życia - przekonywał prof. Janusz Heitzman, pełnomocnik ministra zdrowia ds. psychiatrii sądowej. Podkreślał, że lepsze finansowanie psychiatrii, to również lepsze możliwości leczenia dla innych dyscyplin, ponieważ wiele tych schorzeń ma uwarunkowania w zaburzeniach psychicznych. - Czyli im więcej będziemy myśleć o zdrowiu psychicznym, tym będziemy dłużej żyli, tym większe szanse będzie miał pacjent onkologiczny czy z zawałem serca. Badania naukowe to jednoznacznie potwierdzają - zaznaczył.
- Biorąc pod uwagę wpływ pandemii, patrząc na koszty i strukturę wydatków, psychiatria, i w naszym społecznym postrzeganiu, i z poziomu decydentów, powinna być kluczowym obszarem. Inwestycje, również w promocję zdrowia psychicznego oraz profilaktykę, są kluczowe - podkreślała dr Depukat.

Model docelowy

Jak powinien wygadać docelowy system leczenia psychiatrycznego?
Janusz Heitzman, pełnomocnik ministra zdrowia ds. psychiatrii sądowej / foto: materiały prasowe
- Psychiatria środowiskowa nie rozwiąże wszystkich problemów. Szpital psychiatryczny nadal będzie potrzebny, by pomagać w stanach kryzysowych, nagłych. Ale szpitale będą musiały się przekształcić, większy obszar będą zajmować oddziały geriatryczne, oddziały sądowo-psychiatryczne, tam najbardziej widzimy braki i potrzeby. Niezwykle istotna z punktu widzenia pacjenta jest też pomoc wielospecjalistyczna. I taką rolę będą spełniały oddziały psychiatryczne przy szpitalach ogólnych, gdzie jest możliwość korzystania z pełnej diagnostyki i z innych niezwykle istotnych specjalistycznych usług - mówił prof. Heitzman.
- W psychiatrii dziecięcej środowiskowe poradnie są niewystarczające. One muszą być skoordynowane z poradnią zdrowia psychicznego i z oddziałem dziennym. Musi być współpraca pomiędzy personelem, ale potrzebna jest też praca psychoedukacyjna dla rodziców i dla pacjentów. Jeśli zaś chodzi o leczenie szpitalne, to oddziały dziecięce w ostatnich 20 latach powstawały głównie w dużych specjalistycznych szpitalach, gdzie jest dostęp do wszelkich konsultacji somatycznych, gdy mamy wątpliwości, czy to jest tylko zaburzenie psychiczne, czy z pogranicza neurologii dziecięcej, czy inne. Jednak zasadą jest, że idziemy do środowiska, bo tym, co przyświeca nam w reformie całej psychiatrii, jest deinstytucjonalizacja. Trafiamy do instytucji, kiedy nie ma innego wyjścia - podkreślała prof. Janas-Kozik.
dr Anna Depukat, kierowniczka Biura Pilotażu Narodowego Programu Ochrony Zdrowia Psychicznego / foto: materiały prasowe
Taki właśnie efekt można już zaobserwować na obszarach, gdzie działają CZP - do szpitali trafia tam mniej pacjentów. - Nie tylko jest ich mniej, ale też hospitalizacje są krótsze. Hospitalizacja, choć jest bardzo często istotnym elementem leczenia, to jej długość ma znaczenie dla prawidłowego procesu zdrowienia, powrotu do szkoły, pracy, systemu rodzinnego. Kiedy nie było tej kompleksowej oferty, czekaliśmy z wypisem, aż pacjent będzie prawie zdrowy, bo nie było gdzie go przekierować i była trudność z ciągłością leczenia w trybie ambulatoryjnym. Dzięki centrum ta oferta jest dostępna - mówiła dr Depukat.
- Modelowym systemem powinny być centra zdrowia psychicznego, bo ich struktura zakłada dużą elastyczność. Ale oczywiście będą takie zaburzenia psychiczne, z którymi personel centrum nie będzie mógł sobie poradzić. Są to np. zaburzenia odżywiania, lekooporne depresje, lekooporne psychozy, taką grupą pacjentów będą ci, którzy weszli w konflikt z prawem pod wpływem zaburzenia psychicznego. System zakłada, że powstaną ośrodki świadczące wysokospecjalistyczną opiekę psychiatryczną, tzw. drugi poziom referencyjny, który w zależności od zapotrzebowania będzie obejmował całe województwo, dwa, trzy lub nawet całą Polskę. Wydaje się, że taki komplementarny system będzie w stanie zabezpieczyć prawie 100 proc. populacji. Pilotaż wskazuje, że na terenie CZP liczba porad ambulatoryjnych i związanych z leczeniem środowiskowym wzrasta, a systematycznie maleje liczba hospitalizacji i ich długość - podsumował prof. Gałecki.
_______________________________________________

Problemy psychiczne przestały być tak stygmatyzujące jak przed pandemią

Rozmowa z prof. Piotrem Gałeckim, konsultantem krajowym ds. psychiatrii

Jak pandemia z długimi miesiącami izolacji i niepewności wpłynęła na nasze zdrowie psychiczne?

prof. Piotr Gałecki, konsultant krajowy ds. psychiatrii / foto: materiały prasowe

Na podstawie danych Narodowego Funduszu Zdrowia za 2021 r. i pierwsze miesiące 2022 r. możemy powiedzieć, że najpoważniejsze konsekwencje pandemia miała dla zdrowia psychicznego dzieci i młodzieży. W grupie wiekowej do 18. roku życia zaobserwowaliśmy 50-procentowy wzrost liczby udzielanych świadczeń medycznych z zakresu psychiatrii, no i niestety także 20-procentowy wzrost liczby samobójstw.

A jeśli chodzi o osoby dorosłe?

Nie zauważyliśmy dużej różnicy w liczbie sprzedawanych leków przeciwlękowych, przeciwdepresyjnych czy przeciwpsychotycznych ani też wzrostu liczby świadczeń. Można powiedzieć, że zmienił się nieco ich charakter - zauważyliśmy niewielkie wzrosty, jeśli chodzi o problematykę związaną z uzależnieniami, głównie od alkoholu, z zaburzeniami lękowymi oraz depresyjnymi. Jest to związane z tym, że obserwujemy stały, systematyczny wzrost - nie tylko w Polsce, ale w całej Europie - rozpowszechnienia zaburzeń lękowych, depresyjnych.

Czy mamy mniej oporów w sięganiu po pomoc psychiatryczną i psychologiczną?

Kiedy na początku pandemii pytano mnie, co może ona zmienić, to powiedziałem, że wyjdziemy z niej trochę silniejsi. To się sprawdza o tyle, że problemy psychiczne przestały być już tak stygmatyzujące jak przed pandemią. Te trudne sytuacje spowodowały, że przestaliśmy się bać o tym mówić i szukać pomocy, akceptujemy, że inne osoby mają z tym problem. Dowodem może być choćby to, że depresja jest najczęstszym powodem niezdolności do pracy osób w wieku produkcyjnym. To znaczy, że zmagający się z nią pacjenci pojawili się jednak u lekarza psychiatry i są gotowi przyjąć pomoc farmakologiczną i psychoterapeutyczną.

Czyli w pewnym sensie pandemia miała jakiś pozytywny wpływ na nasze zdrowie psychiczne?

Tym pozytywnym wpływem jest oswojenie tego tematu i zaakceptowanie, że zaburzenia psychiczne są naturalną odpowiedzią na trudną sytuację.

Ważnym aspektem wydaje się to, że zauważyliśmy, iż przewlekły stres powoduje pogorszenie przebiegu chorób cywilizacyjnych, takich jak cukrzyca typu drugiego, nadciśnienie, choroba wieńcowa, choroby autoimmunologiczne. Wcześniej trudno nam było przyjąć, że dla zdrowia somatycznego ważne jest zdrowie psychiczne, a pandemia bezwzględnie pokazała, że jesteśmy naczyniem połączonym jako organizm, co często wypieraliśmy.

Debatę prowadziła i opracowała Agata Szczepańska