Ponad 2 tys. osób poskarżyło się w ostatnich trzech miesiącach do rzecznika praw pacjenta na utrudniony dostęp do leczenia. Resort zdrowia i NFZ przekonują: to norma pod koniec roku, gdy szpitalom kończą się pieniądze z funduszu. Problem w tym, że zgłoszeń jest w tym roku aż o jedną trzecią więcej niż w analogicznym okresie poprzedniego roku.
– Liczba skarg osiągnęła rozmiary nienotowane w poprzednich latach – alarmuje rzecznik praw pacjenta Barbara Kozłowska. Zgłosiła ten problem do NFZ. Wymieniła, że są kłopoty z dostępem do prawie wszystkich świadczeń: chirurgicznych, kardiologicznych czy neurologicznych. A dostęp do rehabilitacji leczniczej jest niemal niemożliwy.
Wiele placówek wstrzymuje przyjęcia pacjentów, przesuwając ich zabiegi na następny rok. Dostanie się do specjalisty graniczy z cudem. Z ostatnich doniesień wynika, że w Wojewódzkim Szpitalu Specjalistycznym w Lublinie trzeba czekać ponad sto dni na wizytę m.in. w poradni kardiologicznej, alergologicznej czy diabetologicznej. Także trzy miesiące to czas oczekiwania na wizytę w poradni onkologicznej. Natomiast w Wojewódzkim Szpitalu Specjalistycznym w Białej Podlaskiej na wizytę u diabetologa, gastroenterologa i neurologa trzeba czekać nawet cztery lub pięć miesięcy. W jednej z wrocławskich poradni czeka się nawet siedem lat na przyjęcie do endokrynologa.
Załóż konto lub zaloguj się
i zyskaj dostęp na 14 dni za darmo.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.