statystyki

Lewoskrętna witamina C dla służby zdrowia [OPINIA]

autor: Klara Klinger15.01.2020, 09:21; Aktualizacja: 15.01.2020, 09:22
Klara Klinger

Klara Klingerźródło: DGP

Projekt ustawy o zwiększeniu nakładów na ochronę zdrowia, apel w sprawie likwidowanych porodówek, aktywne wystąpienia podczas komisji zdrowia – wydawać by się mogło, że Lewica w ciągu dwóch miesięcy była bardziej aktywna w kwestii zdrowia niż opozycja przez całą ubiegłą kadencję.

I choć podejmowane działania są populistyczne, trudno nie zauważyć, że ktoś wreszcie dostrzegł w tym temacie potencjał. Zaraz po Nowym Roku posłowie, którzy po raz pierwszy znaleźli się w Sejmie (najbardziej aktywna jest tu posłanka partii Razem Marcelina Zawisza), ogłosili projekt podniesienia nakładów na zdrowie do 7,2 proc. PKB do 202 4 r . Zgodnie z obowiązującymi przepisami ma to być 6 proc. Oczywiście – i tu wszyscy są zgodni – pieniędzy na zdrowie powinno być więcej. I choć wydaje się, że to nierealistyczne, mamy początek dyskusji, której nie da się uniknąć. 7,2 proc. to średnia unijna, więc oczekiwania nie są wygórowane. Jednak, patrząc na przepychanki, które były przy budżecie (w tym, w którym zapisano 6 proc.), wiadomo, że sprawa nie jest taka prosta. Przynajmniej dla rządzących.

D rugi nośny społecznie temat, który podjęli posłowie L ewicy, to likwidacja porodówek. Jest „wdzięczny”. W końcu chodzi o najmłodszych, o macierzyństwo. Daje możliwość grania na emocjach. Posłanki wykorzystały do tego media społecznościowe, umieszczając w sieci petycję, w której sprzeciwiają się zamykaniu oddziałów położniczych. „Musimy zacząć działać już teraz, ponieważ kiedy zostaniemy poinformowane, że porodówka w naszym regionie zostanie zamknięta bądź zlikwidowana, bądź wygaszona, będzie już za późno” – mówiła na konferencji prasowej Marcelina Zawisza. Za aktywność należą się brawa. Jednak merytorycznie sprawa nie jest już tak prosta, jakby chcieli posłowie Lewicy. Porodówki, na których rodzi się mniej niż 400 dzieci (czyli mniej więcej jedno dziecko dziennie), to minimum, żeby zapewnić bezpieczeństwo. Im więcej porodów, tym większa gwarancja, że personel będzie doświadczony. Mała liczba porodów przekłada się też na problemy finansowe (trudno utrzymywać personel tylko po to, żeby był w gotowości), a więc i na wyposażenie i wynagrodzenia dla dobrych specjalistów. Lepiej walczyć o standardy okołoporodowe, a niekoniecznie o zachowanie status quo. Czyli dużej (być może za dużej) liczby porodówek.


Pozostało jeszcze 73% treści

Czytaj wszystkie artykuły na gazetaprawna.pl oraz w e-wydaniu DGP
Zapłać 97,90 zł Kup abonamentna miesiąc
Mam kod promocyjny
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy INFOR Biznes. Kup licencję

Polecane

Reklama

Komentarze (2)

  • Michal(2020-01-15 22:17) Zgłoś naruszenie 11

    1) Ciężarne Polki są najbardziej rozpuszczone w Europie: ginekolog, podtrzymywanie ciąży, chodzenie na zwolnienie w ciąży - bo ciąża to choroba, bardzo dluuuuugi macierzyński itp A np holenderki : większość o ginekologu może pomarzyć - ciążę prowadzi położna, wykonuje się mało tylko podstawowych badań, selekcja naturalna płodów - niechęć do podtrzymywania ciąży, holenderki nie chodzą na zwolnienia w ciąży, krótki macierzyński, porody w domach 40% holenderek tak rodzi , albo w hotelach porodowych reszta w szpitalu.... Zobaczcie jak holenderki są mało uciążliwe dla systemu ochrony zdrowia a jak dużym obciążeniem są Polki... 2) Polski system ochrony zdrowia jest bardzo tani a przy tym niesamowicie wydajny! To jest mistrzostwo świata jaka wydajność/przepustowość systemu w Polsce się wykręca biorąc pod uwagę jak małe/ograniczone są zosoby finansowe i kadrowe - lekarzy jak na lekarstwo najmniej w unii! Polacy mają jeden z najlepszych - jak nie najlepszy dostęp do lekarza w unii! Na zachodzie jest odwrotnie: systemy ochrony zdrowia są bardzo drogie (stąd wysokie pozycje w rankingach) a przy tym mało wydajne Lekarze zaniżają podaż - przyjmują śladowe ilości pacjentów - i windują ceny Dobrym przykładem jest np Szwecja która wydaje krocie na służbę zdrowia a Szwedzi mają najgorszy dostęp do lekarza w Europie - szwedzki lekarz przyjmuje średnio 2 pacjentów dziennie ... Z tego powodu Polacy którzy wyjechali na zachód przyjeżdżają do polski do dpecjalistow

    Odpowiedz
  • Xx(2020-01-17 20:11) Zgłoś naruszenie 10

    Kurla

    Odpowiedz

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Dowiedz się więcej

Galerie

Polecane