statystyki

"Bo morze szumiało za głośno". Polacy na wakacjach nie przestają zadziwiać. Poznajcie kulisy branży turystycznej

autor: Dorota Kalinowska15.06.2018, 19:00
Polacy osiągną wyżyny absurdu? A może jednak przyhamują? Trudno o jednoznaczną odpowiedź, ale eksperci są sceptyczni

Polacy osiągną wyżyny absurdu? A może jednak przyhamują? Trudno o jednoznaczną odpowiedź, ale eksperci są sceptyczniźródło: ShutterStock

Polacy na wakacjach prześcigają się w wymyślaniu absurdalnych próśb, życzeń i reklamacji. Na Malediwach klientka skarżyła się, że podczas przypływu, żeby wejść na hamak, musiała zamoczyć nogi.

N a ten pomysł wpadła, kiedy zatrudniła się w biurze SkyClub (upadło w 2012 r.). Była pilotką wycieczek i wracała z polską grupą z Turcji. – Kiedy po dotarciu na lotnisko okazało się, że samolot ma duże opóźnienie, a potem, że w ogóle tego dnia nie poleci, rozwiozłam prawie 200 osób do pobliskich hoteli. Żeby mogli się odświeżyć, przebrać, coś zjeść. I się zaczęło. Awantura za awanturą – przypomina sobie Kinga Nowak, z turystyką związana od ponad 10 lat. Jedni chcieli zmieniać hotel („Wywiozła nas pani na koniec świata!”), inni – pokoje („To skandal! Widziała pani ten widok z okna?!”). – Tłumaczenia, że to sytuacja awaryjna i lepiej czekać w hotelu niż na lotnisku w ogóle do nich nie trafiały. To wtedy razem z koleżanką stwierdziłyśmy, że takie sytuacje trzeba opisać – opowiada.

Rosolaki na walizkach

Takich jak one jest w Polsce więcej: zamknięta grupa na FB, którą utworzyły, liczy teraz ponad 5 tys. członków, głównie pilotów wycieczek, animatorów i rezydentów. Stale dopisują nowe opowieści, a co jedna, to lepsza.

Bo na wakacjach Polacy do rezydentów potrafią dzwonić w różnych sprawach. „Jeden z gości zapytał mnie, czy aby zmienić ustawienia klimatyzacji, musi połączyć się z internetem. Aż mnie zamurowało” – opisuje Marta Zarychta. Natalia Podolska usłyszała: „Proszę panią, proszę zwrócić uwagę obsłudze muzeum, że na eksponatach jest kurz. Płacimy, zwiedzamy, a tu syf! A poza tym, dlaczego w chrzcielnicy nie ma wody?!” (pisownia oryginalna – red.). „Pomijam telefony w środku nocy, bo ktoś zgubił klucz lub nie pamięta numeru pokoju, lub nad ranem, bo ktoś zabłądził w miasteczku i nie może trafić do hotelu. Lub inne pijackie interwencje, w których brałam udział jako tłumacz… Czy telefon: gdzie można kupić spinkę do włosów lub to wino w kartonie, które piją sąsiedzi na balkonie obok” – to już Katarzyna Koper.

Polacy do rezydentów zgłaszają też uwagi osobiście. „Nowy przylot, spotkanie informacyjne. Kończąc pytam: – Czy macie Państwo jakieś pytania? – Tak – odpowiada śmiertelnie poważnym tonem jedna z turystek – dlaczego w katalogu nie piszecie o tym, że tu są komary?”. Albo taka sytuacja: „Młoda dziewczyna przymierza się do zważenia swojego bagażu na wadze przy recepcji. I nagle pada jedno z ciekawszych pytań w mojej dotychczasowej kolekcji: – Czy ta waga pokazuje w polskich kilogramach?”.

Z wpisów na zamkniętej grupie na FB oraz opowieści zasłyszanych od tych, którzy zgodzili się ze mną porozmawiać, wyłania się obraz (części) krajowych turystów: zagubionych, roszczeniowych i skorych do awantury. Gdy chodzi o zgłaszanie absurdalnych próśb, życzeń i reklamacji, Polacy są bardzo kreatywni. Dlatego, kiedy zapytać o najczęstsze określenia, jakie padają w branży pod ich adresem, to słychać m.in.: „pachoły” – bo gorszy sort, „stonka” lub „stado” – bo są jak plaga, „sandałowcy” i „all inkluzmi” – nadal przed nimi dużo nauki, a także „rosolaki” – typ niedzielny, zjadł domowy obiad, a teraz jazda na wakacje.


Pozostało jeszcze 82% treści

Czytaj wszystkie artykuły na gazetaprawna.pl oraz w e-wydaniu DGP
Zapłać 97,90 zł Kup abonamentna miesiąc
Mam kod promocyjny

Polecane

Reklama

Komentarze (9)

  • mariusz(2018-06-16 06:14) Zgłoś naruszenie 170

    to byli młodzi wykształceni z dużych miast których propaganda wyniosła na szczyt-niestety,bardzo w to uwierzyli a efekty opisane

    Pokaż odpowiedzi (1)Odpowiedz
  • Mirror(2018-06-16 16:14) Zgłoś naruszenie 143

    Obraz niestety prawdziwy, a wyłania się nie tylko z migawek z wakacji ale także m.in. z komentarzy w Internecie. Buractwo trzyma się świetnie i jeszcze ma do tego bardzo dobre samopoczucie. Dobra zmiana pobudziła jeszcze ten trend wśród rodaków :)

    Odpowiedz
  • Rosolowski(2018-06-16 02:23) Zgłoś naruszenie 1317

    A ja chcialbym tylko przeczytac jakies komentarze podroznych na temat tych wysublimowanych pan, ktore tak pogardzaja tymi "prostackimi" podroznymi. ktorzy tak daja jednak zarobic na chleb tym znakomitym paniom !!!

    Pokaż odpowiedzi (2)Odpowiedz
  • Hdj(2018-06-17 08:35) Zgłoś naruszenie 70

    Tacy ludzie w szkołach zachowują się tak samo, a potem zdziwienie społeczeństwa, że jest przyzwolenie na agresję i niskie wyniki w nauce.

    Odpowiedz
  • ratownik WOP-ru(2018-06-16 16:41) Zgłoś naruszenie 63

    Mam pytanie: A kto z nas jest perfekcyjny?Doskonaly? Po prostu nie ma takich! Gdybysmy wzieli pod lupe dowolna grupe spoleczna okaze sie, ze mamy wiele powodow do smiechu. Sam staram sie raczej drwic z siebie samego , choc mam poczucie swojej wartosci i przydatnosci w spoleczenstwie.Nabierzmy do siebie samych dystansu, a ulomnosci naszych bliznich z przymrozeniem oka. Niekoniecznie musimy brac na jezyki ludzi i ich wady, a wtedy zycie nas wszystkich bedzie o niebo przyjemniejsze, pomimo spotkania w autobusie, czy metrze osobnika rozpychajacego sie lokciami ! Pozdrawiam!

    Odpowiedz
  • czytelniczka(2018-06-17 09:12) Zgłoś naruszenie 43

    zauważyłam ostatnio, że piloci, przewodnicy myślą, że turyści jadą tylko po to aby zrobić fotkę, cytuję "zrobiliście zdjęcie, to jedziemy/idziemy dalej, ja nie jeżdzę tylko robić zdjęcia

    Odpowiedz

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Dowiedz się więcej

Galerie

Polecane