Piloci zatrudnieni w Locie przymierzają się do walki o swoje pensje. Prezes przewoźnika chce zaproponować zmiany w systemie zatrudniania (czyli przejście na samozatrudnienie) oraz cięcie płac.
Nie chcę wchodzić w to, kto ma rację w tym sporze – zarząd (bo bez redukcji płac firmy się nie da uratować i wtedy nie będzie mowy o żadnych pensjach) czy też piloci (w końcu płace w lotnictwie mają jakiś związek z odpowiedzialnością, jaką ponoszą piloci). Mnie zastanawia, czy na tym sporze i ewentualnej pomocy, jakiej państwo zamierza jeszcze udzielić LOT-owi, zarobię, czy nie.
Bardzo chciałbym bowiem, aby rząd i zarząd LOT-u wykazały się elementarną odpowiedzialnością w stosunku do swoich pracodawców – czyli wyborców – i wyjaśniły, jakie straty dla przeciętnego Kowalskiego wiążą się z upadłością przewoźnika, a jakie zyski da jego ratowanie. Podobna zasada powinna obowiązywać przy każdej ratowanej przez rząd firmie. Wyborca powinien uzyskać jasną informację, czemu rząd podjął taką, a nie inną decyzję. I ile będzie ona kosztować.
Załóż konto lub zaloguj się
i zyskaj dostęp na 14 dni za darmo.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.