Aż o 41 proc. tańsza od kosztorysu urzędników była oferta złożona w poniedziałek przez firmę China State Construction Engineering Corporation. Propozycja dotyczyła budowy trasy S19 z Lublina do Lubartowa, która jest częścią mocno wspieranej przez rząd drogi Via Carpatia.
Wprawdzie wszystkie zgłoszenia miały wartość poniżej szacunków drogowców, ale ta zgłoszona przez Chińczyków (663 mln zł) była aż o 172 mln tańsza od kolejnej, zaproponowanej przez portugalską firmę Mota Engil. Generalna Dyrekcja Dróg Krajowych i Autostrad zapowiada teraz, że dokładnie prześwietli ofertę przedsiębiorstwa z Azji. Sprawdzi m.in., czy nie przedstawiło ono rażąco niskiej ceny. Urzędnicy przyznają też, że bacznie przyglądają się chińskim firmom budowlanym po złych doświadczeniach sprzed niemal 10 lat z firmą Covec, która porzuciła wówczas budowę dwóch odcinków autostrady A2 z Łodzi do Warszawy.
Tymczasem w ostatnim czasie mamy prawdziwy wysyp ofert z Chin w przetargach na realizację szybkich tras. I często cena za roboty jest niezwykle niska.
Reklama
Tak było chociażby w przypadku przetargu na budowę innego odcinka trasy Via Carpatia – na południe od Rzeszowa. Za budowę niezbyt długiego, bo tylko 10-kilometrowego, ale wymagającego realizacji m.in. dwukilometrowego tunelu fragmentu ekspresówki firma China Harbour Engineering Company chciała niecałe 1,2 mld zł. Kolejna propozycja – Mostostalu Warszawa – była aż o miliard droższa, ale to właśnie ona została wybrana przez drogowców. Cenę zgłoszoną przez Chińczyków uznano za mocno zaniżoną.
W razie odrzucenia oferty niektóre firmy z Państwa Środka nie odpuszczają jednak zbyt łatwo. Od kilku miesięcy trwa ostry bój o budowę odcinka autostrady A2 od miejscowości Groszki do Gręzowa przed Siedlcami. Pod koniec zeszłego roku najtańszą ‒ wartą 530 mln zł ‒ ofertę w przetargu złożył chiński Stecol. Została ona jednak odrzucona przez GDDKiA. Jak poinformował DGP Szymon Piechowiak, rzecznik drogowej dyrekcji, były dwa powody tej decyzji. W ocenie GDDKiA Stecol nie miał wystarczającego potencjału do realizacji tej inwestycji. Dodatkowo poprzez błędy popełniane przy budowie drogi ekspresowej S14 koło Łodzi firma miała poważnie naruszyć obowiązki kontraktowe. – Wskazaliśmy m.in. kwestię braku zgłaszania podwykonawców, braku notyfikacji umów z podwykonawcami, liczne błędy i opóźnienia w przedkładaniu dokumentacji projektowej – wylicza Szymon Piechowiak. Stecol zaprotestował jednak do Krajowej Izby Odwoławczej, a ta w ostatni poniedziałek przyznała mu rację. Chińska firma wróciła zatem do gry. Rzecznik GDDKiA twierdzi, że nie została jeszcze podjęta decyzja, co dalej. Mówi, że drogowcy mogą uznać decyzję KIO albo odwołać się do sądu. Problem w tym, że na przeciągającym się sporze mocno stracą kierowcy. W przypadku autostrady A2 między Mińskiem Maz. i Siedlcami już w marcu i kwietniu GDDKiA podpisała umowy na sąsiednie odcinki. Fragment, o który walczy Stecol, znajduje się między nimi. Jest już pewne, że przynajmniej przez kilka miesięcy między gotowymi fragmentami będzie 13-kilometrowa „wyrwa” w A2.
W przypadku realizowanego przez Stecol odcinka S14 koło Łodzi GDDKiA przyznaje teraz, że nie można mówić o opóźnieniach, bo odpowiednie pozwolenia na budowę firma złożyła w terminie.
Od zimy trwa też spór z inną chińską firmą o budowę fragmentu trasy S1 koło Oświęcimia.
W lutym przedsiębiorstwo China State Construction Engineering Corporation złożyło najtańszą ofertę o wartości 752 mln zł. GDDKiA odrzuciła ją jednak, bo uznała, że „oferent nie dysponuje potencjałem dającym rękojmię należytego wykonania zamówienia”. W tym przypadku Chińczycy również zaprotestowali w Krajowej Izbie Odwoławczej. Dziś ma zapaść wyrok w tej sprawie.
GDDKiA liczy, że podobne spory uda się znacznie ograniczyć dzięki wprowadzeniu modelu certyfikacji firm. Niezależny podmiot miałby oceniać potencjał finansowy, kadrowy i sprzętowy firm oraz przyznawać im certyfikat uprawniający do startu w przetargu. Za rzetelnie wykonane wcześniej zlecenia oferent mógłby zaś dostać dodatkowe punkty. Na razie nie wiadomo jednak, kiedy ten model udałoby się wdrożyć w życie.