Najwcześniej bez obostrzeń pojedziemy na Litwę i do krajów bałtyckich. Z otwarciem pozostałych granic rząd na razie zwleka.
– Mam nadzieję, że sytuacja epidemiologiczna pozwoli na luzowanie obostrzeń możliwie szybko, ale ostateczna decyzja nie zapadła – mówi DGP wiceminister spraw zagranicznych Szymon Szynkowski vel Sęk. Jak podkreśla, dyskusje w sprawie otwarcia granic trwają. – One toczą się w czworokącie instytucji, wiodące jest MSWiA, opiniują Ministerstwo Zdrowia i Ministerstwo Spraw Zagranicznych oraz główny inspektor sanitarny – dodaje.
Na dniach ma zostać otwarta granica z Litwą, co będzie oznaczało możliwość swobodnego podróżowania po wszystkich krajach bałtyckich, bo Litwa, Łotwa i Estonia zniosły już ograniczenia w ramach tzw. bałtyckiej bańki. Do piątku musi zapaść decyzja co dalej z pozostałymi granicami. W strefie Schengen przywrócenie kontroli na granicach wymaga powiadomienia Brukseli, a obecne regulacje zgłoszone przez polski rząd obowiązują do 12 czerwca.
Reklama
Linie lotnicze starają się przywracać kolejne trasy międzynarodowe. Na dobre połączenia reaktywuje m.in. Emirates, który już od 21 maja oferuje rejsy do dziewięciu miast, m.in. do Londynu, Paryża, Madrytu, Chicago czy Sydney, a od połowy czerwca do tej listy dołącza 16 kolejnych kierunków. Wiele dużych linii lotniczych – takich jak Lufthansa czy KLM ‒ planuje na dobre wracać do latania od 15 czerwca.
Polski rząd w piątek przedłużył zakaz lotów międzynarodowych do 16 czerwca. Branżowi eksperci podkreślają, że kolejny raz stało się to tuż przed końcem obowiązywania poprzedniego zakazu. Takie działanie powoduje niepewność i przewoźnicy nie śpieszą się z przywracaniem lotów do Polski. Wielu liczy, że będzie to możliwe od 1 lipca. Taką datę powrotu na polskie lotniska zapowiedział np. Ryanair, który chce wówczas reaktywować 40 proc. dawnej siatki połączeń. Według Michała Kaczmarzyka, szefa należącej do Ryanaira spółki Buzz (obsługuje loty irlandzkiej linii w Polsce), w sierpniu ten odsetek powinien wzrosnąć do 60 proc. Zarówno Ryanair, jak i inni tani przewoźnicy narzekają jednak na wymogi rozporządzenia Rady Ministrów z 29 maja, które narzuca przewoźnikom zostawienie 50 proc. miejsc pustych. Tego nie wymaga europejska agencja czuwająca nad bezpieczeństwem lotów (EASA). Zaleciła tylko, by w miarę możliwości tak przydzielać pasażerom fotele, by dało utrzymać się między nimi odstępy. W przypadku rezerwacji wszystkich miejsc trzeba zaś dokładnie stosować się do wszelkich reżimów sanitarnych, np. pilnować, by wszyscy mieli maseczki.

Reklama
To właśnie przez wymogi narzucone przez rząd Ryanair uznał, że nie opłaca się mu na razie reaktywować połączeń krajowych. Taka możliwość istnieje od 1 czerwca, z czego skorzystał LOT, który przywrócił osiem połączeń. Przewoźnicy spodziewają się, że limit połowy miejsc w najbliższych tygodniach zostanie zniesiony.
Od lipca powrót dużej części połączeń z Polską zapowiedziały Lufthansa czy Qatar Airways. Najpewniej od 1 lipca na dobre chce też reaktywować rejsy zagraniczne LOT, bo jak wynika z systemu rezerwacyjnego, sprzedaż na większość połączeń została wstrzymana do końca czerwca.
Na otwarcie granic wewnętrznych w UE liczy Komisja Europejska, która zaleciła krajom członkowskim zniesienie wszystkich obostrzeń do końca czerwca. Zarządzanie granicami pozostaje jednak wyłączną kompetencją państw.
Od piątku swobodnie mogą podróżować między swoimi krajami obywatele Czech, Węgier, Słowacji i Austrii. Wczoraj Budapeszt przywrócił także możliwość swobodnego ruchu z Niemcami. Praga i Berlin otwierają granice swoich państw 15 czerwca. Niemcy zniosą też ostrzeżenia dla swoich obywateli przed zagranicznymi podróżami, ale MSZ ma ostrzegać przed podróżami do poszczególnych krajów, w których nadal wzrasta liczba zakażeń. Swoje granice w zeszłą środę otworzyli Włosi, ale inne kraje nie zdecydowały się na to samo, dlatego włoska dyplomacja zaczęła zabiegać o przywrócenie ruchu turystycznego w rozmowach z poszczególnymi stolicami. W efekcie 15 czerwca przestaną obowiązywać ograniczenia m.in. na granicy ze Szwajcarią, natomiast nieprzekonana pozostaje Austria.
Po piątkowym spotkaniu z ministrami spraw wewnętrznych unijna komisarz Ylva Johansson poinformowała, że wiele europejskich rządów opowiada się również za otwarciem granic zewnętrznych UE.