statystyki

Załuska: Konkurencja w komunikacji to korzyści dla pasażerów [WYWIAD]

autor: Jakub Pawłowski07.11.2018, 18:00

źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Polskie miasta mogłyby zaoszczędzić nawet do kilkudziesięciu milionów złotych, gdyby tylko otworzyły rynek transportu zbiorowego na prywatnych przewoźników - mówi Dariusz Załuska, prezes Mobilis SA.

Co prywatni przewoźnicy mogą zaoferować samorządowcom, czego nie mają miejskie spółki? Innymi słowy, co miałoby skłonić miasta, by zleciły zadania prywatnym przewoźnikom?

Największą korzyścią, choć niejedyną, są oszczędności. I to naprawdę spore. Jakiś czas temu nasza firma przeprowadziła analizę ogłoszeń przetargowych z różnych polskich miast z ostatnich sześciu lat. Wyniki były jednoznaczne: gdyby rynek się otworzył, a kontrakty na obsługę komunikacji miejskiej byłyby rozpisywane na odpowiedni okres i na odpowiednią skalę, organizatorzy transportu miejskiego mogliby zaoszczędzić od kilkunastu do nawet kilkudziesięciu milionów złotych. A trzeba pamiętać, że koszty komunikacji miejskiej to jeden z największych wydatków samorządów. Na przykład na transport zbiorowy Poznań wydaje 516 mln zł, a Kraków 500 mln zł. W przeliczeniu na jednego mieszkańca oznacza to średni koszt ok. 775 zł rocznie z budżetów miasta. Potencjał oszczędności to 10–20 proc., a to znaczy, że możliwe zyski mogą wynosić miliony złotych.

Może samorządowcy obawiają się, że oszczędności będą doraźne, bo prywatny przewoźnik szybko zdominuje rynek, a później będzie dyktował warunki? I na przykład zacznie zwalniać doświadczonych pracowników, by zastąpić ich tańszymi.

Dzisiejsze obawy przed liberalizacją rynku przewozowego można porównać do sytuacji, kiedy komputery zaczęły zastępować maszyny do pisania i inne analogowe narzędzia. Wówczas też było wiele obaw, że komputery zastąpią ludzi, że zaczną się masowe zwolnienia. Ale szybko okazało się, że stały się przyjaciółmi pracowników, którzy wciąż byli i będą potrzebni do ich obsługi. Podobnie jest z branżą transportową. Ludzie, którzy od lat pracują w tej branży, świetnie się na niej znają, są ekspertami. I nie ma powodów, by się ich pozbywać. Prywatni przewoźnicy w momencie uwolnienia się rynku wręcz będą się bić pomiędzy sobą o takich doświadczonych pracowników, często konkurując lepszymi warunkami zatrudnienia.


Pozostało jeszcze 68% treści

Czytaj wszystkie artykuły na gazetaprawna.pl oraz w e-wydaniu DGP
Zapłać 97,90 zł Kup abonamentna miesiąc
Mam kod promocyjny
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy INFOR Biznes. Kup licencję

Reklama

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Dowiedz się więcej

Galerie