Dawno już nie miała tak złej prasy. A że leniwa, bo w ciąży jej się nie chce pracować i idzie na zwolnienie lekarskie (nikt nie bierze pod uwagę tego, że może naprawdę nie może). A że bezczelna, bo wręcz uniemożliwia firmom zaplanowanie pracy przez te swoje nieobecności. I na dodatek wygodna, bo w ogóle tych dzieci rodzić jej się nie chce, więc przez nią nie będzie miał kto pracować na emerytury i wszyscy musimy być zatrudnieni dłużej, do 67. roku życia.
Dlatego niech da nam wszystkim święty spokój i pod koniec ciąży – jak chce – niech idzie na zwolnienie lekarskie na dwa miesiące bez żadnego kwitu od lekarza – proponują w „Gazecie Wyborczej” pracodawcy. Firmy sobie zaplanują wreszcie normalnie pracę, rano w tramwaju nie trzeba będzie im ustępować miejsca, a do lekarza pójdą tak o 13, gdy porządni ludzie są w pracy. No i w ogóle bomba.
To bardzo zachęcająca wizja. Dlaczego więc wprowadzać ją na zasadzie wolnego wyboru ciężarnej i tylko na dwa ostatnie miesiące ciąży? Niech przyszłe matki przymusowo idą na zwolnienie przez 9 miesięcy. ZUS będzie to kosztowało pewnie z parę miliardów złotych, ale kto by oszczędzał na świętym spokoju. No i na polskich matkach oczywiście.
Załóż konto lub zaloguj się
i zyskaj dostęp na 14 dni za darmo.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.