Rząd daje podsekretarzom trzynastki i inne przywileje, a szeregowym urzędnikom zabiera kilkusetzłotowe nagrody i dodatki – przekonują związkowcy. I po raz kolejny chcą powalczyć o rekompensaty za nadgodziny.
Urzędnicy i pracownicy budżetówki obawiają się, że rząd pozbawi ich wszystkich bonusów i zostawi gołe pensje. Resort finansów zapewnia, że nie ma takich planów, a jego pismo rozesłane w ubiegłym tygodniu po urzędach dotyczy tylko obecnego budżetu i zaoszczędzonych w tym roku pieniędzy. Jednak po tym, jak rządzący najpierw zamrozili przyszłoroczny fundusz nagród, a potem zdecydowali o włączeniu podsekretarzy stanu do korpusu służby cywilnej (i tym samym podwyższeniu im pensji), pracownicy i reprezentujący ich związkowcy pozostają nieufni.
Niepewna przyszłość
W służbie cywilnej jest ok. 1,8 tys. instytucji rządowych. Każda z nich będzie musiała w ostatnich tygodniach tego roku poszukać oszczędności, czyli wstrzymać wypłaty nagród i ewentualnych nadwyżek z funduszu wynagrodzeń. – Obawiam się, że przez decyzje resortu finansów w tym miesiącu nie otrzymamy już żadnych nagród. Nie wiadomo, czy taka sytuacja będzie też w kolejnym roku – mówi Robert Barabasz, przewodniczący NSZZ „Solidarność” w Łódzkim Urzędzie Wojewódzkim. Jak szacuje, urząd będzie musiał w związku z tym zwrócić do budżetu ok. 2 mln zł z funduszu wynagrodzeń.
Załóż konto lub zaloguj się
i zyskaj dostęp na 14 dni za darmo.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.