Rząd daje podsekretarzom trzynastki i inne przywileje, a szeregowym urzędnikom zabiera kilkusetzłotowe nagrody i dodatki – przekonują związkowcy. I po raz kolejny chcą powalczyć o rekompensaty za nadgodziny.
Reklama
Urzędnicy i pracownicy budżetówki obawiają się, że rząd pozbawi ich wszystkich bonusów i zostawi gołe pensje. Resort finansów zapewnia, że nie ma takich planów, a jego pismo rozesłane w ubiegłym tygodniu po urzędach dotyczy tylko obecnego budżetu i zaoszczędzonych w tym roku pieniędzy. Jednak po tym, jak rządzący najpierw zamrozili przyszłoroczny fundusz nagród, a potem zdecydowali o włączeniu podsekretarzy stanu do korpusu służby cywilnej (i tym samym podwyższeniu im pensji), pracownicy i reprezentujący ich związkowcy pozostają nieufni.

Niepewna przyszłość

W służbie cywilnej jest ok. 1,8 tys. instytucji rządowych. Każda z nich będzie musiała w ostatnich tygodniach tego roku poszukać oszczędności, czyli wstrzymać wypłaty nagród i ewentualnych nadwyżek z funduszu wynagrodzeń. – Obawiam się, że przez decyzje resortu finansów w tym miesiącu nie otrzymamy już żadnych nagród. Nie wiadomo, czy taka sytuacja będzie też w kolejnym roku – mówi Robert Barabasz, przewodniczący NSZZ „Solidarność” w Łódzkim Urzędzie Wojewódzkim. Jak szacuje, urząd będzie musiał w związku z tym zwrócić do budżetu ok. 2 mln zł z funduszu wynagrodzeń.
Decyzja ta zaskoczyła wielu urzędników, którym wcześniej obiecywano, że za dodatkowe zaangażowanie i pracę otrzymają dodatek zadaniowy. Jest on ustalany na podstawie art. 88 ustawy z 21 listopada 2008 r. o służbie cywilnej (t.j. Dz.U. z 2020 r. poz. 265). – W wielu urzędach skarbowych zostały przygotowane wnioski o przyznanie dodatku zadaniowego za ponadprzeciętną pracę, a tu nagle okazuje się, że nie będzie na to środków, bo minister zbiera od biednych urzędników pieniądze na szczepionkę do walki z pandemią – oburza się Tomasz Ludwiński, przewodniczący NSZZ „Solidarność” pracowników skarbówki. Jego zdaniem takie zachowanie zniechęca do pracy ludzi, którzy pracują po godzinach.
DGP
Największy niepokój urzędników związany jest z trzynastkami. Ich wypłata dla pracowników budżetówki to koszt ok. 7 mld zł w skali roku. – Napisałem wczoraj do ministra finansów, czy zamierza zabierać nam dodatkowe wynagrodzenie roczne. Nie może tego jednak zrobić, bo przecież są to świadczenia należne za ten rok i będą wypłacane na początku 2021 r. – mówi Tomasz Ludwiński.
Resort finansów uspokaja, że wypłata trzynastek wypracowanych w tym roku nie jest zagrożona. Związkowcy obawiają się jednak, że rząd może czasowo wyłączyć, np. w 2021 r., stosowanie ustawy z 12 grudnia 1997 r. o dodatkowym wynagrodzeniu rocznym dla pracowników jednostek sfery budżetowej (t.j. Dz.U. z 2018 r. poz. 1872). W efekcie 8,5 proc. rocznego wynagrodzenia nie byłoby wypłacone w 2022 r.

Podwyżki dla swoich

Urzędników zniechęca i bulwersuje też decyzja o włączeniu od stycznia podsekretarzy stanu do korpusu służby cywilnej. Jak podkreśla autor tych zmian Michał Dworczyk, szef Kancelarii Prezesa Rady Ministrów, osoby na tych stanowiskach to fachowcy i będą zarabiać co najmniej tyle, ile dyrektorzy (czyli 17 tys. zł brutto). Obecnie wynagrodzenie podsekretarza z 20-letnim dodatkiem stażowym maksymalnie wynosi 11,6 tys. zł brutto. Nieoficjalnie mówi się, że ich pensje mają wzrosnąć nawet dwukrotnie. W tym celu musi zostać znowelizowane rozporządzenie dotyczące mnożników płacowych dla tej grupy stanowisk.

Rekompensaty za nadgodziny

Póki co nowelizacja ustawy o działach administracji rządowej oraz niektórych innych ustaw czeka na rozpatrzenie przez senacką Komisję Samorządu Terytorialnego i Administracji Państwowej. Związkowcy postanowili przy tej okazji zwrócić się do senatorów, aby wprowadzili dla szeregowych pracowników zwiększoną rekompensatę za pracę po godzinach. – Skoro wprowadzają swoich do służby cywilnej w randze podsekretarzy, to powinni też zgodzić się na wprowadzenie przepisów, które będą premiować urzędników za pracę po godzinach – przekonuje Tomasz Ludwiński.
Urzędnicza Solidarność zaproponowała, aby poprawka do ustawy o służbie cywilnej przewidywała wykreślenie z art. 97 ustawy dotychczasowych ust. 6 i 7, natomiast ust. 9 nadawała brzmienie: „Na pisemny wniosek członka korpusu służby cywilnej czas wolny w zamian za czas przepracowany w godzinach nadliczbowych może być udzielony w okresie bezpośrednio poprzedzającym urlop wypoczynkowy lub po jego zakończeniu”.
– Te przepisy już dawno powinny być zmienione – mówi prof. Stefan Płażek, adwokat i adiunkt z Uniwersytetu Jagiellońskiego. Jego zdaniem obecna treść ustawy o służbie cywilnej jest niezgodna z art. 4 ust. 2 Europejskiej Karty Społecznej, w myśl którego w przypadku rekompensaty pracy w godzinach nadliczbowych czasem wolnym, czas ten jest udzielany w takim samym wymiarze, jak czas przepracowanych godzin nadliczbowych. W efekcie obowiązujące przepisy pozbawiają rekompensaty w postaci (zwiększonego) wynagrodzenia lub czasu wolnego, co do zasady, wszystkich członków korpusu.
Związkowcy przypominają, że Trybunał Konstytucyjny od ponad pięciu lat nie zdecydował się na wyznaczenie rozprawy dla skargi w tej sprawie wniesionej z inicjatywy rzecznika praw obywatelskich.
– Z pewnością przyjrzymy się tej poprawce – zapowiada Marek Pęk, wicemarszałek Senatu. – Trzeba jednak pamiętać, że w obecnej chwili trudno jest wprowadzać dodatkowe rekompensaty finansowe, skoro wszyscy musimy zaciskać pasa – dodaje. ©℗