Spór o wynagrodzenia w Krajowej Administracji Skarbowej jest daleki od rozwiązania. Nic go nie zapowiadało, dopóki nie pojawił się projekt budżetu państwa na 2020 r. i zapisana w nim 6-procentowa podwyżka płac dla całej budżetówki. Wtedy skarbowi związkowcy nabrali podejrzeń, że od uzgodnionego już wzrostu pensji w ramach uchwały modernizującej KAS z maja ub.r. zostanie im odliczone te 6 proc. Obawy były do pewnego stopnia uzasadnione. Dzisiaj zaś sytuacja jest patowa i coraz bardziej realny jest strajk.

– Budżet państwa stał się bardziej napięty, mamy spowolnienie wzrostu PKB, a do tego uszczelnienie nie będzie już przynosiło tyle VAT. Protest służby odpowiedzialnej za pobór danin stanie się poważnym problemem nie tylko politycznym, ale i budżetowym – mówi osoba z resortu finansów.

Tomasz Ludwiński, przewodniczący Krajowej Sekcji Administracji Skarbowej NSZZ „Solidarność”, podkreśla, że komitet protestacyjny daje kierownictwu KAS czas do końca stycznia. – Później będziemy reagowali. Żeby strajk był skuteczny, musi być dotkliwy, a taki będzie, jeśli się zacznie w najgorętszym okresie dla urzędów skarbowych, czyli gdy rozliczane są zeznania podatkowe – mówi.

Resort finansów jest wciąż gotowy rozmawiać.

– W ocenie kierownictwa MF i KAS zarówno wzrosty wynagrodzeń w poprzednich latach, jak i tegoroczna wysokość proponowanej podwyżki nie uzasadniają podjęcia aktywnej akcji protestacyjnej, tym bardziej że cały czas jest kontynuowany dialog ze stroną społeczną – zapewnia nas biuro prasowe KAS.

Rząd boi się, że z urzędników KAS przykład wezmą inne grupy

W ciągu ostatnich sześciu lat – w zależności od grupy zatrudnienia – płace w skarbówce zwiększyły się od 1,38 tys. zł brutto do 1,78 tys. zł.

Obecna propozycja zakłada podwyżkę o 790 zł brutto na etat (wzrost o 12,4 proc.) dla pracowników z korpusu służby cywilnej. Ich jest najwięcej, bo przeszło 50 tys. Po 700 zł (12 proc.) więcej miałoby trafić do ponad 11 tys. funkcjonariuszy celno-skarbowych, a 694 zł (15,5 proc.) do osób spoza służby cywilnej. To daje średni wzrost dla blisko 63 tys. skarbowców o 772 zł.

Komitet protestacyjny, który zawiązało sześć central związkowych w KAS, też nie zamierza ustąpić i w oficjalnych komunikatach podtrzymuje, że podwyżki dla trzech grup powinny wynosić odpowiednio 866 zł, 788 zł i 761 zł. Różnica między szefostwem skarbówki i związkowcami waha się więc od 67 do 96 zł.

– W tej chwili piłka jest po stronie kierownictwa KAS. Nasza propozycja jest wynikiem tego, co zostało zapisane w budżecie i uchwale modernizacyjnej. Nie chcemy nic ponad to, co wynika z oficjalnych dokumentów rządowych – mówi Ludwiński.

Ostatnie spotkanie 9 stycznia nie przyniosło przełomu. Cały spór zaś wziął się z tego, że pierwotnie szefowie KAS zaproponowali, że wszystko, co urzędnicy i funkcjonariusze mieli obiecane w uchwale modernizacyjnej, zostanie dotrzymane, ale wzrost wynagrodzeń, jaki został przewidziany dla budżetówki, zamiast 6 proc. w skarbówce wyniesie 3 proc. Podczas negocjacji kierownictwo poprawiło swoją propozycję i dodało 1,5 pkt proc., ale związkowcy wciąż domagają się, aby potraktować ich jak resztę urzędników w całej administracji.

– Podejmowane działania mają na celu zapewnienie, aby zatrudnienie w KAS było atrakcyjne płacowo, jak też sprawiało satysfakcję z realizacji zawodowej w ramach administracji skarbowej – podkreśla resort finansów.

Program modernizacji KAS został zaakceptowany przez związki zawodowe skarbówki i rząd wiosną ubiegłego roku. Zgodnie z nim na nowe wyposażenie służb skarbowych ma pójść ok. 2 mld zł. Pieniądze będą wydane m.in. na nowe samochody, uzbrojenie, sprzęt, przebudowę budynków oraz wyższe pensje. W sumie w trzy lata na płace ma pójść 900 mln zł ekstra. W zamian skarbowcy mają zapewnić w przyszłym roku 9-procentowy wzrost dochodów podatkowych.

Wszystko wskazuje jednak, że kierownictwo KAS doszło ze swoją propozycją do ściany.

– W porównaniu z resztą budżetówki urzędnicy i funkcjonariusze skarbówki dostali bardzo hojne podwyżki – mówi nasz rozmówca z MF.

Faktycznie patrząc na nominalne kwoty, jakie zaplanowano dla policjantów, którzy po proteście wynegocjowali sobie 500 zł podwyżki w 2020 r., żołnierzy, którzy mogą się spodziewać 576 zł, czy pracowników prokuratur, którzy dostali w ubiegłym roku ok. 450 zł i taką samą kwotę przewidziano dla nich w tym roku, propozycje kierownictwa KAS są wysokie.

Tyle że porównywanie ich z innymi wzrostami płac w budżetów prowadzi do błędnych wniosków. – Nasz wzrost płac powinien być wypadkową tego, co zapewniła nam uchwała modernizacyjna, i tego, jaki wzrost wynagrodzeń wynika z ustawy budżetowej – mówi nam pragnący zachować anonimowość urzędnik jednego z urzędów celno-skarbowych.

Dla rządu ustąpienie związkom zawodowym może być też problemem politycznym. Z jednej strony nie będzie to pomagało w kampanii wyborczej prezydentowi Andrzejowi Dudzie, gdy będzie się starał o reelekcję, jeśli skarbowcy zaczną protestować. Z drugiej ustąpienie im doprowadzi do sytuacji, że przykład z urzędników KAS mogą wziąć inne grupy zawodowe.