Prof. Marcin Wiącek został wybrany przez Sejm na Rzecznika Praw Obywatelskich. Był już wcześniej kandydatem podczas ostatniej próby wyłonienia RPO; przegrał wówczas w Sejmie z kandydatką PiS - Lidią Staroń.

Wynik dzisiejszego głosowania nie był zdziwieniem odkąd kandydaturę poparła nieoczekiwanie partia rządząca.

- Prof. Wiącek przekonał nas swoją postawą, zachował się z klasą po przegranym głosowaniu i powołaniu poprzednio senator Lidii Staroń na RPO - uzasadniał decyzję szef klubu PiS Ryszard Terlecki.

Reklama

"Mam zamiar być rzecznikiem każdej osoby. RPO nie ma kompetencji zmiany prawa, może składać określone środki procesowe do różnych organów władzy sądowniczej i zamierzam z tej kompetencji korzystać" - mówił prof. Marcin Wiącek kandydat KO, Lewicy, Polski2050 na Rzecznika Praw Obywatelskich - przed pierwszym głosowaniem.

Marcin Wiącek jest dr. habilitowanym, profesorem Uniwersytetu Warszawskiego, kierownikiem Zakładu Praw Człowieka na Wydziale Prawa UW. Ma ponad sto publikacji dotyczących prawa konstytucyjnego, praw człowieka, praw obywatela.

- Jestem dumny, że wokół mojej osoby ukształtowało się porozumienie, to dla mnie ogromy zaszczyt i czuję się z tego powodu niezwykle zobowiązany - mówił Marcin Wiącek wybrany przez Sejm na RPO. Zapewnił, że jako Rzecznik będzie postępował w sposób bezstronny i niezawisły.

Podczas rozmowy z dziennikarzami Wiącek ocenił, że z wielkim szacunkiem trzeba podejść do decyzji posłów. "Ona świadczy o dbałości o ochronę wolności i praw człowieka, ona otwiera drogę - bo jeszcze jest etap senacki - do tego, aby urząd RPO funkcjonował w sposób nieprzerwany. Jestem dumny, że to porozumienie ukształtowało się wokół mojej osoby, jest to dla mnie ogromy zaszczyt i czuję się z tego powodu niezwykle zobowiązany" - mówił tuż po głosowaniu.

Pytany o głosowanie w Senacie Wiącek zapowiedział, że będzie spotykał się z senatorami i że jest otwarty na wszelkie dyskusje. "Będę rozmawiał, będę otwarty na wszelkie rozmowy z klubami i kołami senackimi" - zadeklarował.

Parlament już pięciokrotnie, bezskutecznie, próbował wybrać następcę obecnego RPO Adama Bodnara. Dwukrotnie jedyną kandydatką na ten urząd była mec. Zuzanna Rudzińska-Bluszcz, zgłoszona wspólnie przez KO, Lewicę i Polskę 2050 Szymona Hołowni. Nie uzyskała jednak poparcia Sejmu. Za trzecim razem Sejm powołał na RPO kandydata PiS, wiceszefa MSZ Piotra Wawrzyka, jednak Senat nie wyraził na tę kandydaturę zgody. Podobnie było za czwartym i piątym razem - Senat nie zgodził się, by urząd RPO objęli - powołani na to stanowisko przez Sejm: najpierw poseł PiS Bartłomiej Wróblewski, a ostatnio - senator Lidia Staroń. Kontrkandydatem Staroń był prawnik Marcin Wiącek, zgłoszony jako wspólny kandydat przez kluby KO, KP-PSL i Lewicy, kół Polski 2050 i Polskie Sprawy, posłów niezrzeszonych, pod wnioskiem podpisali się też posłowie Porozumienia.

Niedawno Trybunał Konstytucyjny opublikował uzasadnienie wyroku z 15 kwietnia w sprawie pełnienia obowiązków przez RPO po upływie kadencji, a do czasu wyboru przez parlament jego następcy. TK orzekł, że przepis ustawy o RPO, który pozwala na to, jest niezgodny z konstytucją. Przepis ma stracić moc obowiązującą 15 lipca. Jak wskazał TK, do tego czasu parlament powinien uchwalić zmianę przepisów, która dostosuje ustawę o RPO do wyroku.