Prowadzone prace są pokłosiem pierwszego, zakończonego już w 2025 r. projektu, który skupiał się na obszarze administracji skarbowej. Jak powiedziała w rozmowie z DGP dr Wojtkiewicz, ten wykazał, że wprowadzenie jednego, cyfrowego, globalnego identyfikatora podmiotów gospodarczych może realnie poprawić funkcjonowanie administracji skarbowej – w tym skuteczność wykrywania i ścigania nadużyć.
- Na podstawie tych wyników sformułowano uwagi de lege ferenda, obejmujące postulaty wprowadzenia konkretnych rozwiązań normatywnych, wykraczających poza identyfikację podmiotów i dotyczących szerszego modelu cyfryzacji prawa. Wniosek jest przy tym prosty, choć systemowo doniosły: cyfryzacja nie powinna ograniczać się do wybranych fragmentów systemu prawnego. Aby była skuteczna, musi objąć cały korpus obowiązujących przepisów prawa – wskazała.
Cyfryzacja jedynym możliwym kierunkiem
- Dzisiejszy świat nie jest już światem Dziennika Ustaw kupowanego w kiosku. Ponad 156 tys. aktów prawnych dostępnych w ISAP to w istocie ogromny zbiór danych. Żadna nowoczesna instytucja – bank, ubezpieczyciel czy urząd – nie zarządza dziś informacją w ten sposób, że przechowuje ją wyłącznie w postaci dokumentów: czy to PDF-ów, czy plików HTML, nawet jeśli są one "otagowane", a później „analizowane” przez narzędzia oparte na sztucznej inteligencji - tłumaczy dr Wojtkiewicz. Jak wskazuje, istota cyfryzacji leży w przeniesieniu prawa z poziomu dokumentów na poziom interoperacyjnych systemów danych - dopiero wtedy możliwe staje się sensowne porządkowanie treści normatywnej.
Istotnym problemem w stworzeniu spójnego prawnego korpusu jest zróżnicowanie języka, którym posługuje się ustawodawca. - W jednym przepisie mowa jest o „spółce z ograniczoną odpowiedzialnością”, w innym o „podmiocie nadzorowanym”, gdzie indziej o "podmiocie grupy kapitałowej", "podatniku" itp. itd., choć w praktyce chodzi o podobny czy nawet ten sam podmiot i dotyczący go zakres obowiązków czy uprawnień – wskazuje dr Wojtkiewicz. Jednocześnie dzisiejsze technologie pozwalają wychwytywać w setkach tysięcy stron aktów prawnych podobne znaczeniowo konstrukcje prawne.
Prawo dla obywateli, nie prawników
- Na tej podstawie możliwe jest stworzenie systemu, w którym zadajemy pytanie dotyczące konkretnej sytuacji faktycznej, a w odpowiedzi otrzymujemy wskazanie właściwych norm prawnych, których dyspozycja może mieć w danym przypadku zastosowanie. Nie chodzi o interpretację prawa, opinię prawną ani rozbudowaną analizę – lecz o wskazanie, które przepisy i jakie obowiązki lub uprawnienia mogą mieć w danej sytuacji znaczenie. To w istocie uporządkowana, techniczna pomoc w „dopasowaniu” sytuacji życiowej do treści norm prawnych, zanim w ogóle pojawi się etap interpretacji czy porady prawnej – mówi rozmówczyni DGP. Jak wskazuje, właśnie na tym polega zasadnicza różnica między takim rozwiązaniem a popularnymi chatbotami czy klasycznymi systemami informacji prawnej – te bowiem albo generują treści wtórne, albo są projektowane z myślą o profesjonalnych użytkownikach prawa.
- Czy to zastąpi prawnika? Oczywiście nie. Ale znacząco podnosi poziom przejrzystości i dostępności prawa dla obywateli. A to ma fundamentalne znaczenie, bo prawo – wbrew obiegowym praktykom – nie jest tworzone dla prawników, lecz dla społeczeństwa jako całości – konkluduje dr Wojtkiewicz.
Według badaczy z SWPS cyfrowa rekonstrukcja przepisów to jedyna droga do stworzenia nowoczesnej legislacji, która podniesie efektywności procesów prawnych i ograniczy ich koszty po stronie administracji i obywateli. Postulat ten wpisuje się w szerszy problem niedostatecznej cyfryzacji czy to postępowań sądowych, czy generalnie administracji publicznej. Najważniejsze kierunki rozwoju w tym zakresie z horyzontem wyznaczonym na 2035 r. miała wyznaczyć Strategia Cyfryzacji Państwa, która na ten moment wciąż jest jednak w konsultacjach.