Adwokatura apeluje do swoich członków o zgłaszanie przypadków, w których klienci zostali oszukani przez platformy internetowe oferujące usługi prawne. Serwisy te wprowadzają w błąd, ponieważ wyglądają jak strony należące do konkretnych adwokatów. Sugerują w ten sposób bezpośredni kontakt z nimi, choć faktycznie są tylko pośrednikami. Klient ma wrażenie, że płaci prawnikowi, podczas gdy środki trafiają do operatora platformy.
Samorząd adwokacki uważa, że takie działanie uderza w interesy konsumentów, bo tak naprawdę klient nie wie, kto świadczy na jego rzecz usługę. Zbierając materiał dowodowy, korporacja chce wzmocnić postępowania w tych sprawach przed UOKiK, a być może także dochodzić sprawiedliwości na drodze cywilnej i karnej. Apel jest zatem próbą budowania środowiskowego frontu przeciwko zjawisku, które funkcjonuje na rynku bez większych przeszkód. Podobny problem mają też radcowie prawni.
ChatGPT jako lekarz, doradca finansowy i adwokat
Sądząc po przyspieszającym postępie technologicznym, opisana praktyka może być ledwie wierzchołkiem góry lodowej. Bo o ile nie jest trudno wejść w spór prawny czy wytoczyć postępowanie konkretnemu podmiotowi gospodarczemu, któremu zarzuca się oszukiwanie konsumentów, to już kwestia wykorzystywania w usługach prawnych modeli sztucznej inteligencji prosta nie jest. Tego rodzaju działania znajdują się poza systemem, którego naruszanie da się w sposób jasny egzekwować. Tymczasem w sieci zakwitły już biznesy, które oferują porady i przygotowanie dokumentów procesowych i to w ciągu kilku godzin.
Dla wielu osób ChatGPT stał się wirtualnym lekarzem, doradcą finansowym i właśnie adwokatem. Prawnicy już mówią o spadku popytu na niektóre ich usługi, gdyż sztuczna inteligencja szybko potrafi udzielić porady prawnej czy napisać dokument, budując do niego argumentację. Ostatnio na łamach DGP opisywaliśmy przypadek pozwu – odrzuconego co prawda przez sąd – który powstał przy wykorzystaniu AI. To pokazuje, z jaką łatwością sięga się dziś po sztuczną inteligencję i to nie w sferze prostych porad „dla domu i ogrodu”, ale dotyczących poważniejszych życiowych oraz biznesowych spraw.
Dla wielu konsumentów to duża pokusa. Prosty, a przede wszystkim bezkosztowy sposób rozwiązania problemu bez wychodzenia z domu. Oczywiście bywa to złudne, a finalnie może też okazać się kosztowne. Chęć sięgnięcia po taki środek często przysłania pytania: Co będzie, jeśli AI się pomyli, a złożony wniosek, pozew czy materiał procesowy będzie błędny lub nieprawdziwy? Do kogo wprowadzony w błąd człowiek się odwoła czy napisze reklamację? Kogo pozwie za wadliwie udzieloną pomoc, w wyniku której poniósł stratę?
Ofiary takiego prawniczego Dzikiego Zachodu pewnie już są. Ale wkrótce będzie ich więcej. To wielkie wyzwanie dla samorządów prawniczych i samych prawników, aby się tym zjawiskom przeciwstawić, broniąc swojej wysoko wykwalifikowanej profesji. W przeciwnym wypadku pośrednicy – wspierani fałszywym marketingiem, sięgający po modele AI i podszywający się pod usługi adwokackie oraz radcowskie – zaczną odbierać im wiarygodność, co uderzy w cały zawodowy rynek prawniczy. Dlatego to tak wielkie wyzwanie, aby budować wiarygodność i upowszechniać świadomość prawną.
Technologia przedefiniuje rynek usług prawniczych
Jednocześnie nie ma wątpliwości, że powszechne zastosowanie nowych technologii przedefiniuje również rynek prawniczy. Branża będzie musiała ułożyć się na nowo. Postępu nie da się przecież zatrzymać, trzeba się dostosować. Duże, międzynarodowe kancelarie już śmiało korzystają z modeli AI. Ten sam proces czeka mniejsze kancelarie. Zaprzężenie sztucznej inteligencji do swoich usług wydaje się nieuniknione, ale zarazem tylko autoryzowane użycie technologii zagwarantuje klientom bezpieczeństwo.
Jedno jest pewne – prawnicy muszą być otwarci na postęp i aktywnie działać w tej mierze. Inaczej mogą powtórzyć los szewców czy zegarmistrzów, których dziś już mało kto potrzebuje.