Autopromocja

Nowe badania 45 seryjnych zabójców zmieniają podejście do profilowania. Motywacje sprawców są inne, niż zakładano

więzienie, areszt, morderca
Dłoń osadzonego na kratkach więzienia. Nowe badania analizujące wypowiedzi 45 seryjnych morderców pokazują, że ich motywacje są znacznie bardziej złożone, niż sugerowały wcześniejsze teorieShutterstock
7 grudnia 2025

Nowe badanie 45 seryjnych zabójców seksualnych podważa to, co przez lata uchodziło za pewnik w kryminalistyce. Z zeznań sprawców wyłania się obraz, którego nie przewidzieli nawet doświadczeni profilerzy FBI. Co tak naprawdę napędzało ich zbrodnie? I dlaczego dotychczasowe wyjaśnienia okazują się niewystarczające?

Jakie dwa najważniejsze wnioski płyną z badań? Po pierwsze: większość tych morderców nie działa z pozycji siły. Po drugie: przemoc często rodzi się z poczucia krzywdy, a nie z zimnej dominacji. Co to dokładnie znaczy?

Nowe badania obalają mit: seryjni mordercy seksualni nie są tak „pewni siebie”, jak myśleliśmy

Obraz seryjnego zabójcy, który dominuje w filmach i serialach, zwykle pokazuje kogoś, kto działa z wyrachowania – zimnego, kontrolującego, świadomego swojej „wyjątkowości”. Badacze z Uniwersytetu w Bambergu postanowili sprawdzić, ile prawdy tkwi w tym stereotypie. Wykorzystali jedną z największych baz danych dotyczących sprawców — Radford FGCU — i przeanalizowali pełne akta 45 mężczyzn skazanych za seryjne, seksualnie motywowane morderstwa popełnione w USA między 1960 a 2021 rokiem.

Naukowcy opisali swoje badania w artykule Narcissistic Traits in Sexually Motivated Serial Killers. To, co odkryli w zeznaniach, opisach dzieciństwa i motywacji pierwszych zbrodni, zburzyło dominujący paradygmat w kryminalistyce. Zamiast pewności siebie pojawia się coś zupełnie innego:

  • głęboka wrażliwość,
  • silne poczucie odrzucenia,
  • przekonanie o byciu niesprawiedliwie traktowanym,
  • reaktywna, osobista wrogość.

To zestawienie – zdaniem badaczy – może lepiej tłumaczyć brutalność ich czynów niż jakakolwiek teoria „mani wielkości”.

84 procent seryjnych morderców ujawnia tę samą cechę – i nie jest to dominacja

Najczęściej występującym wzorcem okazała się vulnerable enmity, czyli wrogość zakorzeniona w poczuciu krzywdy i chronicznym przekonaniu, że świat jest przeciwko nim. Wystąpiła u 84% analizowanych sprawców – częściej niż jakakolwiek cecha związana z klasycznym narcyzmem wielkościowym.

Co to oznacza w praktyce? Tacy sprawcy nie reagują agresją dlatego, że czują się wszechmocni. Reagują, bo czują się zranieni, lekceważeni i zagrożeni, a ich przemoc ma – w ich oczach – „przywracać równowagę”. Przestępca nie musi być więc pewny siebie. Wystarczy, że jego poczucie własnej wartości jest kruche i nieustannie zagrożone.

Kruche ego kontra potrzeba podziwu: niebezpieczna mieszanka u seryjnych morderców seksualnych

Choć materiały pełne są opisów wrażliwości i nadwrażliwości, niemal równie często badacze identyfikowali elementy narcyzmu wielkościowego. Aż 76% sprawców ujawniało grandiose admiration, czyli potrzebę bycia kimś wyjątkowym, kimś, kogo „świat wreszcie doceni”. Ten paradoks – kruchość połączona z pragnieniem wyjątkowości – tworzy szczególnie ryzykowną dynamikę.

Badacze wskazują, że u wielu sprawców te dwie siły nakręcają się wzajemnie: gdy świat nie daje im podziwu, którego oczekują, to ich wrażliwe ego reaguje agresywną wrogością, a zachowania eskalują do przemocy.

Motywacja „innych poniżyć, siebie wywyższyć” też jest obecna – ale tylko jako część układanki

Drugim często spotykanym elementem jest grandiose rivalry (71% przypadków), czyli impuls, by wygrać, pokonać innych, udowodnić im niższość. Ale badacze podkreślają: to nie jest „czysty” napęd przestępstwa. W 62% przypadków rivalry współwystępowała z vulnerable enmity, co oznacza, że agresja dominacyjna była spleciona z poczuciem bycia prześladowanym.

To już nie jest klasyczny obraz „zimnego drapieżnika”, lecz kogoś, kto przełącza się między dwiema strategiami regulowania własnego ego:

  • „Pokażę im, że jestem lepszy”
  • „Nie pozwolę im mnie zranić”

I to właśnie ta przeplatana motywacja – a nie czysty narcyzm wielkościowy – zdaniem badaczy najtrafniej opisuje sprawców.

Wbrew popkulturze: to nie dominacja, lecz emocjonalna reakcja na „krzywdę” napędza przemoc u seryjnych morderców

Jednym z najciekawszych fragmentów raportu jest wniosek, że przemoc wcale nie jest efektem zimnego planowania czy chłodnej kalkulacji. Często ma charakter emocjonalnej rekonstrukcji – sprawca reaguje na realne lub wyobrażone zniewagi, krzywdy i odrzucenie. To dlatego – jak podkreślają autorzy – zbrodnie te bywają tak osobiste. Nie chodzi o sam akt zabójstwa, lecz o odzyskanie kontroli nad własnym poczuciem wartości.

Z badań wynika, że przestępcy mówili o:

  • dziecięcych upokorzeniach,
  • dorosłych porażkach społecznych,
  • chłodnych relacjach rodzinnych,
  • uczuciu, że „świat mnie nie rozumie”,
  • poczuciu, że zostali niesprawiedliwie ocenieni.

Te elementy pojawiały się częściej niż opisy typowe dla „klasycznego” psychopaty o wielkim ego.

Dlaczego profilerzy są zaskoczeni? Bo to zmienia sposób prowadzenia śledztw

Dotychczas w profilowaniu seryjnych zabójców seksualnych dominował model „silnego narcystycznego drapieżcy”. Nowe ustalenia pokazują jednak, że przesłuchiwanie takiego sprawcy jak „pewnego siebie manipulatora” może prowadzić donikąd. Badacze ostrzegają, że sprawcy o wysokiej vulnerable enmity mogą reagować szczególnie agresywnie na konfrontację i próby podważenia ich wersji wydarzeń.

Wskazują, że skuteczniejsze mogą być strategie uwzględniające ich poczucie krzywdy – nie po to, by je wzmacniać, lecz by zminimalizować ich obronną wrogość i ułatwić dotarcie do prawdy. To rewolucyjna zmiana w podejściu do rozmów z podejrzanymi.

Dlaczego jednak to odkrycie trzeba traktować ostrożnie?

Autorzy badania podkreślają: opisane cechy nie czynią nikogo przestępcą. Narcyzm – zarówno wielkościowy, jak i wrażliwy – występuje powszechnie w populacji i nie ma żadnego automatycznego związku z przemocą.

Badanie obejmuje jedynie 45 mężczyzn z USA, a to ograniczenie sprawia, że wnioski muszą być interpretowane uważnie. Dane pochodzą z materiałów policyjnych i FBI, a nie z pełnych, klinicznych wywiadów psychologicznych. To ważne, bo część narracji sprawców może być zniekształcona – celowo lub nieświadomie.

Co to oznacza dla przyszłych badań nad seryjnymi mordercami?

Naukowcy zapowiadają kontynuację projektu: chcą sprawdzić, jak narcystyczne wzorce splatają się z psychopatią, wczesnymi traumami i sadystycznymi tendencjami. Kolejnym krokiem ma być stworzenie bardziej precyzyjnych narzędzi profilowania, opartych na nowoczesnych modelach psychologii osobowości, a nie na starych, uproszczonych typologiach. To może pomóc śledczym szybciej rozpoznawać kluczowe wzorce motywacyjne i lepiej przewidywać zachowania podejrzanych.

Źródło naukowe:

Evangelia Ioannidi, Iris K. Gauglitz, Nicole Sherretts, Astrid Schuetz:Narcissistic Traits in Sexually Motivated Serial Killers, Journal of Police and Criminal Psychology.

Źródło: gazetaprawna.pl

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.

Autopromocja
381367mega.png
381364mega.png
381208mega.png