Amerykanie uczyli się jednak tej ekonomicznej prawdy przez stulecia i w dodatku stworzyli skuteczne mechanizmy pozwalające wielokrotnie upadać i podnosić się, próbować sił w różnych dziedzinach. Dlatego w USA korzysta się z tego narzędzia powszechnie i bez wstrętu. U nas często porażka oznacza odium, które może się ciągnąć za „nieudacznym” przedsiębiorcą w nieskończoność.

Przepisy dotyczące upadłości konsumenckiej nam się nie udały. System sądowy, od którego zależy sprawność zamykania nietrafionych przedsięwzięć, działa fatalnie. Na szczęście zaczyna się lepszy okres w gospodarce. Oczywiście najlepiej wykorzystać go do nauki zarabiania niż bankrutowania, ale przydałoby się, by wreszcie zmaterializowały się prawne rozwiązania, które pomogą sprawnie i z twarzą wycofać się z biznesu tym, którym nie powiedzie się w następnym koniunkturalnym dołku.