Visa i MasterCard to największe na świecie organizacje płatnicze. Również w Polsce nie mają rywali, bo zgarniają razem niemal 99 proc. rynku kart. Nic dziwnego, że konkurują na wielu polach, również pod względem sponsoringu imprez sportowych. MasterCard od lat wspiera piłkę nożną. Jego polski oddział w szczególności będzie więc beneficjentem marketingowego zamieszania związanego z finałowym turniejem Euro 2012 w Polsce i na Ukrainie.

Nietrudno jednak odnieść wrażenie, że MasterCard dostał od Visy pstryczka w nos, bo na największą w Polsce arenę tych mistrzostw udało jej się wejść tylnymi drzwiami. Kontrakt na dostawę i obsługę przedpłaconych kart zbliżeniowych z wizerunkiem Stadionu Narodowego podpisał BRE Bank, który zaproponował plastiki właśnie z logo Visy. Karty będą dystrybuowane na terenie stadionu. Mają się stać elementem systemu zakładającego zwiększenie udziału transakcji bezgotówkowych w obrocie handlowym na stadionie. Być może docelowo w ogóle nie będzie tu można zapłacić gotówką, a jedynie kartą.

Celem takiego rozwiązania jest zwiększenie bezpieczeństwa na stadionie oraz usprawnienie obsługi kibiców, kupujących pamiątki czy korzystających z punktów gastronomicznych rozlokowanych na Narodowym. Osoby, które na stadionie się znajdą, a nie będą miały przy sobie żadnej karty, będą musiały kupić przedpłaconą kartę zbliżeniową dostępną na stadionie. Karta będzie naładowana kwotą 50 zł i za taką sumę będzie sprzedawana. Kibice nie będą więc musieli ponosić dodatkowych kosztów związanych z produkcją karty, a wykonywane nią transakcje bezgotówkowe oczywiście będą bezprowizyjne. Po wyczerpaniu kartę będzie można ponownie doładować.

Karty z logo stadionu i Visy można już było kupić pilotażowo podczas meczu otwarcia obiektu, gdy reprezentacja Polski grała z Portugalią. Przedstawiciele BRE Banku deklarują, że na całym przedsięwzięciu nie chcą zarabiać i traktują je jako akcję marketingową, a nie źródło dodatkowego przychodu. – Liczymy, że część klientów będzie aktywnie korzystać z tych kart, co pozwoli nam pokryć koszty produkcji plastików. Natomiast zdajemy sobie sprawę, że większość kibiców zostawi je sobie na pamiątkę albo podaruje znajomym czy rodzinie, a my odniesiemy korzyści wizerunkowe – powiedział nam Dariusz Nalepa z BRE Banku.