Reklama

“Obecnie datą, kiedy planujemy przestać wykorzystywać węgiel jest 2038 rok. Rząd jednak nie wyklucza przesunięcie jej o dwa lata na rok 2040” – powiedział szef rządu.

Ostateczna data znajdzie się w projekcie Planu Rekonstrukcji i Rozwoju, który władze Bułgarii mają przedstawić w Brukseli pod koniec tygodnia. Plan będzie też zawierał strategię stopniowego zamknięcia elektrociepłowni oraz koncepcję rozwoju bułgarskiej energetyki bez wykorzystywania węgla.

Przedstawienie planu zakończenia wykorzystywania węgla jest kategorycznym wymogiem KE. Od jego spełnienia zależy przekazanie Bułgarii wynoszącego 12,6 mld euro pakietu finansowego przeznaczonego na odbudowę gospodarki po kryzysie wywołanym pandemią koronawirusa - podkreślił Janew.

Chodzi jednak nie tylko o zbudowanie zastępczych mocy energetycznych w oparciu o siłownie jądrowe, gazowe, czy wodne. Obecnie Bułgaria otrzymuje około 30 proc. energii z elektrociepłowni węglowych i ma to bardzo poważny wymiar społeczny.

W największym zagłębiu Marica Iztok w południowej części kraju w przemyśle wydobywczym i elektrociepłowniach zatrudnionych jest około 150 tys. osób, dla których należy stworzyć perspektywę znalezienia innej pracy, ale na razie takiej koncepcji nie ma.

Nowa strategia energetyczna kraju zakłada m.in. nowe moce pozyskiwane z hydroelektrowni i budowę siłowni gazowej na miejsce elektrociepłowni Marica Iztok 2 - wyjaśnił Janew.

Obecny na spotkaniu prezydent Bułgarii Rumen Radew przestrzegł, że zbyt szybkie przejście na zieloną energię może mieć wysoką cenę społeczną i finansową. Będzie ono wymagać nakładów finansowych, których na razie kraj nie posiada. „Powinniśmy działać ostrożnie” – podkreślił Radew.

W poniedziałek Bułgaria razem z ośmioma innymi państwami unijnymi opowiedziała się za wparciem finansowym UE dla rozwoju energetyki jądrowej.