Firmy energetyczne nie zamierzają obniżyć cen prądu i to pomimo nawet 20-proc. spadku cen energii na giełdach. Mało tego są takie, które rozsyłają już do klientów informacje, że od nowego roku zamierzają stawki podnieść.
„Cała nadzieja” w nadzorcy rynku, który deklaruje, że do podwyżek nie dopuści. I tu rodzi się pytanie, czy polski rynek energetyczny powinien już być zliberalizowany i wolny od nadzoru, czy jeszcze powinniśmy z tymi zmianami poczekać, pamiętając przy tym, że prędzej czy później i tak trzeba będzie je wprowadzić, bo zmusi nas do tego Bruksela.
Na pierwszy rzut oka odpowiedź wydaje się jasna – trzymamy koncerny w ryzach tak długo jak się da, gdyż inaczej zafundują nam takie podwyżki, że nasze portfele będą chudnąć, jakby były na superskutecznej diecie kapuścianej. Ale to droga prowadząca donikąd. Uwolnijmy nareszcie ten rynek, niech się raz a porządnie uzdrowi – nawet kosztem przejściowych dalszych wzrostów cen energii dla odbiorców końcowych.
Załóż konto lub zaloguj się
i zyskaj dostęp na 14 dni za darmo.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.