Wyrok kończy wieloletnią batalię między spółką a mieszkańcami i organizacjami społecznymi, które sprzeciwiały się tej brudnej inwestycji. Oznacza też, że do atmosfery nie trafi w sumie około 330 milionów ton CO2 – to prawie tyle, ile wynoszą roczne emisje Polski.

Reklama

Budowie elektrowni węglowej Północ na cennym obszarze rolniczym oprotestowywali okoliczni mieszkańcy oraz koalicja organizacji społecznych Stop Elektrowni Północ. Wydając decyzję o pozwoleniu na budowę instalacji w marcu 2015 roku Starosta Tczewski ograniczył możliwość udziału w postępowaniu kilkudziesięciu lokalnym rolnikom oraz ignorował informacje dotyczące wpływu inwestycji na środowisko przedstawiane przez organizacje społeczne i ekspertów.

Działanie Starosty zostało uznane za bezprawne i jawnie sprzeczne z prawem przez Wojewodę Pomorskiego, który w styczniu 2016 roku uchylił decyzję o pozwoleniu na budowę. Inwestor odwołał się do Sądu Wojewódzkiego oraz NSA, ale wszystkie postępowania przegrał.

- Dzisiejszy wyrok to efekt wieloletniej kampanii i bezprecedensowy sukces dla ochrony klimatu i bezcennej przyrody Wisły. Otwiera także drogę dla transformacji energetycznej regionu opartej na odnawialnych źródłach energii i efektywności energetycznej. Mamy nadzieję, że historia Elektrowni Północ stanie się przykładem dla innych inwestorów, wbrew światowym trendom brnących w projekty takie, jak węglowa Ostrołęka C, którą z racji globalnych zmian jakie zaszły na przestrzeni lat czekają jeszcze poważniejsze problemy, niż Północ – komentuje Diana Maciąga, ze Stowarzyszenia Pracownia na rzecz Wszystkich Istot.

Przeciągające się postępowania administracyjne oraz zmieniające się warunki zewnętrzne miały wpływ na opłacalność inwestycji. Już w 2015 roku Polenergia informowała o „braku przesłanek ekonomicznych” do kontynuowania inwestycji w węgiel i zamiarze sprzedaży inwestycji. Zamiast w czarną energię, spółka zamierza inwestować w zieloną - planuje budowę na Bałtyku morskiej farmy wiatrowej o mocy 1200 MW.

- Prywatni inwestorzy, tacy jak Polenergia, nie mają wątpliwości, że przyszłość światowej energetyki nie należy do węgla. Wiedzą o tym też rządy państw europejskich, z których już kilkanaście zdecydowało o całkowitym odejściu od spalania węgla w ciągu najbliższych kilku czy kilkunastu lat. Nadszedł czas, żeby również polskie spółki należące do skarbu państwa przestały topić pieniądze w szkodliwych i nieopłacalnych inwestycjach węglowych, takich jak np. Elektrownia Ostrołęka C – mówi Ilona Jędrasik, z Fundacji ClientEarth Prawnicy dla Ziemi.

Polenerga rozpoczęła starania na budowę elektrowni Północ w marcu 2011 roku i planowała jej zakończenie w 2020 roku. Instalacja miała składać się z dwóch bloków o mocy 800 MW każdy, spalających rocznie ok. 4,5 mln ton węgla. Tym samym, Elektrownia Północ miała być jedną z największych w Polsce. Zarzuty ekologów obejmowały m.in. zaniżania wartości emisji metali ciężkich pochodzących z elektrowni, pominięcia kwestii emisji innych szkodliwych substancji, np. metanu, podtlenku azotu, dioksyn i furanów. Do Wisły przedostawałyby się też biocydy – silnie toksyczne związki chemiczne, których zadaniem jest niszczenie życia biologicznego w systemie chłodzenia elektrowni. Z kolei podgrzane ścieki zrzucane z Elektrowni Północ do Dolnej Wisły stanowiłyby poważne zagrożenie dla ryb łososiowatych. W jej systemie chłodzącym ginęłoby rocznie nawet 2 mln sztuk narybku i młodych ryb z wszystkich 45 gatunków żyjących w tej rzece, w tym ściśle chronionych.