Państwo stosuje ekologiczne represje wobec samorządów. Cierpią na tym niestety zwykli mieszkańcy.
„Miliard odszkodowania dla gmin za zbyt wiele ekologii” – ten artykuł w DGP sprzed dwóch tygodni wywołał falę dyskusji. Włączyły się w nią nie tylko samorządy, które żądają od państwa rekompensat za to, że wspólnie z Brukselą odgórnie ustala na ich terenach obszary objęte programem ochrony Natura 2000, lecz także osoby prywatne zamieszkujące tereny „ekogmin”. Twierdzą, że samorządy stosują wobec nich identyczne „ekologiczne represje”, jak państwo wobec gmin. Na prywatnych działkach ustalają tereny chronione, przez co stają się one całkowicie bezużyteczne. Co więcej, odmawiają wypłaty rekompensat z tego tytułu.
Jedna z czytelniczek opisała przypadek kilkunastu właścicieli działek o łącznej powierzchni 21 ha położonych w sąsiedztwie parku krajobrazowego w Gdyni. Od kilku lat walczą z miastem o odszkodowanie za utworzenie na ich działkach w 2008 r. użytku ekologicznego. Samorząd argumentował decyzję występowaniem tu traszki grzebieniastej. Teraz nie można tam nic wybudować (seria zakazów zawarta w art. 45 ustawy o ochronie przyrody), a teren stracił przez to na wartości.
Załóż konto lub zaloguj się
i zyskaj dostęp na 14 dni za darmo.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.