Bisfenol A jest substancją wykorzystywaną zasadniczo jako monomer w produkcji polimerów, takich jak poliwęglan i żywice epoksydowe. Stosuje się go również jako samodzielny składnik w produkcji papieru termoczułego. Mówiąc wprost, biznes zajmujący się produkcją tworzyw sztucznych w istotnej mierze jest uzależniony od bisfenolu A. Sęk w tym, że – jak wynika z badań – jest to związek wysoce toksyczny. Lekarze zwracają uwagę, że może stać za zwiększającą się w populacji bezpłodnością, otyłością, astmą, chorobami tarczycy i innymi zaburzeniami gospodarki hormonalnej. Przy czym u większości chorych nie sposób jednoznacznie ustalić, że do zaburzeń doszło wskutek działania bisfenolu A. Natomiast ostatnio przeprowadzone unijne badania wykazały, że w Belgii przeciętny mieszkaniec wydala z moczem 132 mg bisfenolu A rocznie, we Francji – 127 mg, w Danii – 112 mg, a w Szwecji – 71 mg. Ustalona norma wynosi 100 mg.

Bisfenol A ma jednak także liczne zalety. Jest tani, łatwy w produkcji i nie zmienia smaku przechowywanych produktów. Przez ostatnich kilkadziesiąt lat, wraz z rozwojem plastiku na świecie, robił więc oszałamiającą karierę.

Sądowa walka

W lipcu 2019 r. Sąd Unii Europejskiej zakwalifikował bisfenol A jako substancję wzbudzającą szczególnie duże obawy ze względu na jej szkodliwe oddziaływanie na ludzką rozrodczość (wyrok z 11 lipca 2019 r., sygn. akt T-185/17).

źródło: DGP

W ostatni piątek zaś Sąd UE, rozpoznający skargę reprezentującego część branży producentów tworzyw sztucznych PlasticsEurope, przyznał rację Europejskiej Agencji Chemikaliów, która uznała związek organiczny za „zaburzający gospodarkę hormonalną i powodujący prawdopodobne poważne skutki dla zdrowia ludzkiego”. Samo orzeczenie ma charakter przede wszystkim techniczny. Sędziowie oceniali to, czy unijna agencja popełniła błędy przy dostrzeżeniu szkodliwości bisfenolu A. Rozważano także, czy w ogóle substancja mogła znaleźć się na liście, skoro jest przede wszystkim wykorzystywana jako półprodukt, a sama lista stworzona została z myślą o produktach. Ostatecznie jednak sąd doszedł do wniosku, że unijni urzędnicy postąpili zgodnie z prawem.

– Wydany wyrok bardzo mnie cieszy. Bisfenol A powinien jak najszybciej zniknąć z przemysłu, a tym samym z ludzkich organizmów – wskazuje poseł dr Jarosław Sachajko (Kukiz’15), przewodniczący sejmowej komisji rolnictwa i rozwoju wsi. Parlamentarzysta mówi wprost: istnieje wiele badań wykazujących, że bisfenol A szkodzi ludziom, a nawet wskutek powikłań prowadzi do śmierci. I nie można jego zdaniem dalej go wykorzystywać tylko dlatego, że jest tanim i wygodnym w stosowaniu półproduktem.

Uspołecznianie kosztów

Poprosiliśmy o komentarz kilku producentów tworzyw sztucznych. Od większości nie otrzymaliśmy żadnej odpowiedzi. Wskazują, że nie znają jeszcze wyroku unijnego sądu. Jeden z naszych rozmówców przyznał jednak, że wyłączenie możliwości używania bisfenolu A byłoby dla branży bardzo bolesne. Są bowiem inne substancje, ale albo gorsze, albo droższe.

– Oczywiście producent np. plastikowej butelki obciążyłby zwiększoną opłatą odbiorcę. Ten kolejnego, a ostatecznie za wszystko zapłaci konsument – wskazuje przedstawiciel branży.

– Przedsiębiorcy wykorzystujący bisfenol A straszą, że po zakazaniu korzystania z niego zdrożeją produkty, np. plastikowe butelki. Jakkolwiek wcale tak nie musi być, to musimy pamiętać o skutkach w skali makro. Brak bisfenolu A to mniej osób w szpitalach, mniejsze zapotrzebowanie na leki, mniej chorób. To kwestia wykazanych przed podjęciem przez Europejską Agencję Chemikaliów faktów – wskazuje dr Sachajko. I dodaje, że międzynarodowe koncerny lubią liczyć zyski, a koszty uspołeczniać.

– Aż się prosi, by resorty zdrowia i środowiska przygotowały analizę, ile pieniędzy wydaje się w Polsce rocznie na utylizację plastikowych opakowań oraz jak wiele pieniędzy z budżetu pochłania leczenie chorób, które mogą być wywołane nadwyżką bisfenolu A w ludzkim organizmie – sugeruje poseł Kukiz’15.

Dla jasności: wyrok Sądu UE nie oznacza, że bisfenol A z dnia na dzień będzie musiał zniknąć z rynku. Orzeczenie to zielone światło dla Komisji Europejskiej i państw członkowskich, by wprowadzić restrykcyjne ograniczenia.

Zdaniem Tatiany Santos, kierownik ds. chemicznych Europejskiego Biura Ochrony Chemicznej, cytowanej przez portal Teraz-Srodowisko.pl, bisfenol A powinien zostać jak najszybciej wycofany z użycia, a Komisja powinna potraktować tę kwestię priorytetowo.

„Generalnie władze są zbyt powolne i nieskuteczne w swych działaniach wobec substancji niebezpiecznych dopuszczonych na rynek przez UE. Egzekwowanie unijnych przepisów chemicznych potrzebuje reformy i systemowego podejścia” – wskazuje Santos. Nie ma jednak wątpliwości, że wycofanie bisfenolu A to nie koniec walki z toksycznymi substancjami. Już teraz wielu producentów ogranicza użycie bisfenolu A. Zastępuje go nie mniej (albo niewiele mniej) toksycznym bisfenolem S.

ORZECZNICTWO

Wyrok Sądu UE z 20 września 2019 r., sygn. akt T 636/17