Co interesuje ministerstwo

M.K.: Nie zgadzam się z opinią, że propozycja Ministerstwa Finansów jest podbudowana elementem ekonomicznym.

To jest doraźny model, pozornie sprawiedliwy i spełniający wymogi uporządkowania sytuacji, tyle że bez przemyślanych konsekwencji jego wdrożenia. To niestety przejaw arogancji władzy, która wie lepiej, ale tylko raz na rok, gdy trzeba coś podpisać. W okresach między decyzjami w ogóle się nad tym nie zastanawia. Nie próbuje ani czytać, ani robić analiz.

W.D.: Minister finansów analizuje sytuację na podstawie materiałów przygotowanych w resorcie. W jednym z wywiadów wyraźnie stwierdził, że nie ufa zewnętrznym ekspertom, dlatego nasze materiały, w naszej ocenie rzetelnie przygotowane, nie mają dla niego większego znaczenia.

J.F.: W Polskim Związku Przemysłu Motoryzacyjnego zrobiliśmy podobne opracowanie jak Samar. Podobne były też wnioski. Położyliśmy je ministrowi finansów na biurku z prośbą, aby się do tego odniósł. No i otrzymaliśmy pismo, ale nie było w nim odniesienia do kwestii merytorycznych, a jedynie drobne uwagi do pewnych założeń, niemające znaczenia przy skali problemu i nie rozwiązujące go generalnie.

W.D.: No właśnie. Minister podważył założenia, więc nie musiał zajmować się materiałem w całości. My też otrzymaliśmy uwagi z ministerstwa. W naszym przypadku stwierdzono, że dane nie obejmują całości rynku. Uwzględniliśmy więc dane ministerstwa, i co? Ponowne obliczenia potwierdziły, że korzyści wynikające z naszej propozycji będą jeszcze większe w stosunku do propozycji rządowej.

Jerzy Martini

Jerzy Martini, doradca podatkowy, partner w Martini i Wspólnicy: Wszyscy się zgadzamy, że wersja 50:50:50 jest dla budżetu gorsza niż pełne odliczenie VAT przy kupnie aut, ale bez możliwości odliczenia podatku od paliwa. Nie możemy jednak oczekiwać, że minister przyzna rację i powie: wprowadzamy pełne odliczenie przy kupnie. Problemem jest paliwo. Z końcem 2013 roku kończy się derogacja umożliwiająca wprowadzenie zakazu odliczania VAT od paliwa i, jak rozumiem, nie było zgody na kolejną derogację.

M.S.: Przedłużenie derogacji na paliwo było dokonywane w porozumieniu z unijnym Komitetem ds. VAT już dwa razy. Czy nie można było tego pociągnąć, skoro derogacja dotycząca paliwa ma bardziej nieformalną procedurę niż derogacja dotycząca VAT od zakupu samochodów?

Co da zmiana przepisów o homologacji

W.D.: Ministerstwo proponuje ograniczenie poziomu odliczenia głównie z powodu tzw. kratek, które do tej pory zapewniały pełne odliczenie. Kratki to jednak patologia, która powoli znika z rynku. Jeżeli nie zmienią się przepisy, z roku na rok będzie ich coraz mniej. Z drugiej strony pozostałe auta osobowe, w przypadku których takiej możliwości do tej pory nie było, taką możliwość zyskają. Mówimy o liczbie aut wynoszącej mniej więcej 1,8 mln, a więc o bardzo dużym koszcie dla budżetu, którego do tej pory ten budżet nie ponosił. Taka decyzja w czasach, gdy liczy się każda złotówka?

J.M.: MF zakłada, że jak się zmienią przepisy homologacyjne, to wszystkie samochody, które spełniałyby stare kryteria homologacyjne, nie będą miały prawa do odliczenia. To założenie nieprawidłowe i nie da się go obronić.

M.S.: Homologacja dotyczy danego typu pojazdu i on z nią może dalej funkcjonować.

J.M.: Powiedziałbym więcej: jeśli analogiczny model spełniałby, hipotetycznie, takie wymogi, też ma prawo do pełnego odliczenia, jeśli ma zadziałać klauzula stałości. Tymczasem według MF stare samochody nie będą spełniały nowych wymogów homologacyjnych, nie będą mogły być „kratkami” w nowym ujęciu, nie ma więc problemu. Z tym oczywiście nie można się zgodzić, bo jeśli auta spełniają stare wymogi, to nadal mają pełne odliczenie VAT od paliwa.

J.F.: Przez tych parę lat zmieniły się jednak całkowicie modele samochodów i trzeba by to analizować przez porównywalność samochodu jako narzędzia czy przedmiotu o pewnej funkcji. Roztrząsamy tu detale z punktu widzenia MF, a ja wolę to analizować z perspektywy zdrowego rozsądku. Rozumiem, że stworzenie dobrych przepisów w konsultacji ze wszystkimi zainteresowanymi może potrwać 2–3 lata. Usiądźmy z ministerstwem i spróbujmy – uwzględniając wszystkie uwarunkowania – opracować takie rozwiązanie, które kiedyś wejdzie w życie. Bo wszelkie zmiany dokonywane obecnie co pół roku bardzo źle wpływają na branżę motoryzacyjną i na podatników, którzy kupują to, co w danym momencie daje prawo do odliczenia.

M.S.: Czyli to, co się opłaca.

Co dalej z leasingiem

Andrzej Sugajski

Andrzej Sugajski, dyrektor generalny Związku Polskiego Leasingu: 60 proc. samochodów osobowych wykorzystywanych w działalności gospodarczej jest finansowanych przez firmy leasingowe, dlatego też od wielu lat wspólnie z Polskim Związkiem Przemysłu Motoryzacyjnego, ze Związkiem Dealerów Samochodów i innymi organizacjami wspieramy wszelkie inicjatywy służące rozwojowi branży motoryzacyjnej, w tym również te dotyczące pełnego odliczenia VAT od samochodów wykorzystywanych w działalności gospodarczej. Proponowane przez nas zmiany nie tylko mają służyć branży motoryzacyjnej czy leasingowej, przede wszystkim mają zachęcić przedsiębiorców do inwestowania w rozwój swoich firm odzyskanych tą drogą środków. Ważne jest przy tym, aby regulacje podatkowe w tym zakresie cechowała stabilność.

Przez ostatnie lata głównym czynnikiem sterującym podażą i popytem na tym rynku były decyzje ministra finansów. Wystąpienie w tym roku przez MF z kolejnym wnioskiem derogacyjnym, którego treści się tylko domyślamy, już spowodowało zamieszanie na rynku leasingu. W ostatnich miesiącach wzrosty obrotów w segmencie aut firmowych przekraczały nawet poziom 30 proc. W dużej mierze jest to spowodowane niepewnością przedsiębiorstw co do przyszłego kształtu przepisów, a dotychczasowe ich doświadczenia przemawiają za tym, że skoro szykowane są zmiany, to zapewne na gorsze, więc - póki jeszcze jest czas - chcą wyleasingować samochód i mieć prawo do odliczenia na dotychczasowych warunkach.

M.S.: Propozycje MF nie tylko kreują kierunki popytu, ale i zaburzają konkurencję. Bo klienci firm leasingowych, jak wszyscy klienci, stawiają dostawcom określone wymagania. Firmy leasingowe, które mogą postrzegać oferowanie bankowozów czy aut pomocy drogowej jako zbyt ryzykowne, tracą klientów, którzy zawierają umowę tam, gdzie stosunek do ryzyka jest nieco luźniejszy. W efekcie dziurawe przepisy, oparte na wielu wyłączeniach, których efektów nie da się przewidzieć, skutkują zaburzeniem konkurencji wśród przedsiębiorców, co nie powinno mieć miejsca.

A.S.: Dotychczasowa polityka w zakresie odliczania VAT od aut firmowych prowadzi do swego rodzaju patologii, kiedy przedsiębiorcy w poszukiwaniu rozwiązań umożliwiających pełne odliczenia VAT, sięgają po bankowozy, czy samochody pomocy drogowej, w sytuacji kiedy specjalne przeznaczenie tych pojazdów nie jest wykorzystywane przez nich w działalności gospodarczej. Tego typu praktyki wpływają niewątpliwie negatywnie na opinię w odniesieniu do całej branży leasingowej.