Tanie podróżowanie po drogiej Skandynawii: 7 super trików

Od niedawna możemy latać do państw Skandynawii za naprawdę niewielkie pieniądze. Stwarza to świetną możliwość do wyjazdów weekendowych i dłuższych wypadów. Jest tylko jeden problem: na miejscu jest bardzo drogo. Na szczęście są sposoby, które pozwolą Ci w pełni skorzystać z dobrodziejstw tego pięknego regionu Europy, nie wydając więcej niż podczas wyjazdów w inne miejsca. Skyscanner zdradza 7 sposobów na tanie podróżowanie po Norwegii, Szwecji i Danii.

Szwecja

żródło: ShutterStock

1. Dostań się tam za grosze

Dziś, żeby polecieć do Oslo czy Sztokholmu (do Danii jest nieco drożej) zapłacisz prawie tyle, co za kino. Można więc taki wypad traktować jako przyjemną propozycję na weekend. Nawet po doliczeniu transferu z lotniska, koszty przyjazdu do skandynawskich miast nie przerażają.

statystyki

Komentarze (6)

  • Uppsala(2015-10-21 08:36) Zgłoś naruszenie 00

    Przed zakwaterowaniem warto sprawdzić stronę szwedzkiej policji, żeby nie trafić do muzułmańskiego getta, jednego z 55, w których rządzą bojówki z tzw "policji szariatowej" a szwedzka policja tam nie wchodzi w imię źle pojmowanej politpoprawności.

    Odpowiedz
  • rt(2015-10-15 08:47) Zgłoś naruszenie 00

    Jedyna cenna uwaga to ta o napiwkach.

    Odpowiedz
  • Marcin(2015-10-23 11:26) Zgłoś naruszenie 00

    Jeżeli ktoś ma potrzebę uzyskać informacji na temat wyjazdu do Danii, szczególnie Legolandu, to służę pomocą. W lipcu tego roku byłem tam z rodziną przez 6 dni pod namiotami. Bilet dla 4 os. składu (2 dorosłych + 2 dzieci) na miejscu to wydatek ok. 800 zł za dzień, zależy od kursu korony, jednakże moja żona kupiła bilet rodzinny na gruoponie za niecałe 400 zł. Na miejscu okazało się, że wystarczy z wydrukowanym biletem podejść do bramki, cztery razy odbić na czytniku i wchodzimy do parku rozrywki. Ceny na terenie Legolandu są oczywiście wyższe niż poza nim, a sama Dania jest już sama w sobie droga dla zwykłego śmiertelnika z Polski. Na pewno trzeba być przygotowanym na szereg pokus dla dzieci, non stop jakieś bary z jedzeniem, sklep Lego oczywiście, ale to co nas najbardziej zmroziło, to cena zdjęcia formatu A4, które można nabyć po skorzystaniu z jednej z wielu atrakcji np. przejazdu szybką kolejką. Koszt takiej fotki to 100 DK, czyli ok. 50 zł. Nie wspomnę już o ogromnych kolejkach do każdej godnej atrakcji, średni czas oczekiwania w kolejce to 30 minut, a najdłużej staliśmy godzinę. Najlepiej wziąć ze sobą prowiant na cały dzień, bo tyle zejdzie, jeżeli będziemy chcieli skorzystać ze wszystkiego. W przeciwnym razie, musimy się liczyć z bardzo dużym dodatkowym kosztem pobytu w parku. Polecam znaleźć nocleg na polu kempingowym w odległości 15 km, bo będzie to dużo tańsza opcja niż nocleg na miejscu, który trzeba rezerwować z dużym wyprzedzeniem, bo niech nikt nie liczy na to, że znajdzie coś w dniu przybycia. Cena na kempingu oddalonym tak jak wcześniej napisałem, dla 4 os. rodziny w namiocie, to ok. 140-180 zł. Ostrzegam przed zimnymi nocami ok. 9-10 stopni. Natomiast domek to już od 400 zł wzwyż, ale polecam poszukać na booking.com, bo może zdarzy się cud i ktoś znajdzie taniej, w co szczerze wątpię. Oceniając całokształt Legolandu w Danii, to muszę powiedzieć, że jesteśmy zawiedzeni, dlatego że w naszym mniemaniu jest to park rozrywki do którego dołączono klocki lego. Spodziewaliśmy się, że będzie to cały świat klocków, natomiast na miejscu rzeczywistość okazało się inna. Co do transportu, polecam skorzystać z samolotu - jeżeli kogoś stać, ponieważ lotnisko jest tuż obok, zresztą samoloty startują co 10 minut, co świadczy o ogromnej popularności tego miejsca. My przyjechaliśmy autem z Wrocławia, odległość ok. 850 km. Jednakże naszą podróż do Legolandu rozpoczęliśmy od zwiedzania Danii, a dopiero na 5. dzień trafiliśmy stricte do parku. Cena paliwa, bo to zapewne będzie interesowało wielu, to od. 8,30 do 11 DK za litr diesel'a. W zależności od kursu korony w przeliczeniu na złotówki: 4,7 do 6,2 zł. Najczęściej widywałem cenę ok. 9-9,5 DK, więc jak się komuś zdarzy poniżej 9 DK, to niech śmiało tankuje i nie szuka jeszcze taniej. Ważna sprawa, w Danii jest nie wiele stacji benzynowych z obsługą, a jeżeli są, to nie spotkałem takich, które byłyby czynne przez 24h. Co ważniejsze, trzeba mieć pieniądze na karcie, ponieważ na samoobsługowych stacjach nie ma możliwości płacenia gotówką. Poza tym, w Danii są tylko 3 rodzaje paliwa, diesel, benzyna 92 i 95. Nie ma tak jak u nas, czy w Niemczech dwóch rodzajów diesel'a, czy też benzyny 98. W każdym bądź razie, moje auto na ich dieslu robiło na pełnym baku ok. 1100 km, a spalanie miałem na poziomie 4,2 (focus, 1.6 109 KM). Ważne jest też to, że Dania to kraj nizinny, z małym natężeniem ruchu na drogach, które w większości są dwupasmowe, co jeszcze bardziej ułatwia korzystanie z nich. Autostrady są bezpłatne, także zachęcam do podróży autem, bo jest co zwiedzać. Tydzień wyjazdu, 6 noclegów na kempingach, zakupy w supermarketach, paliwo, wejścia do różnego rodzaju obiektów, zwiedzanie parku lwów i innych, to w naszym przypadku 4000 zł. Jak liczyłem przed wyjazdem, ile będzie mnie kosztowało zaliczenie wszystkich atrakcji, jakie sobie wypisałem, to byłoby to 8 tys., dlatego z części zrezygnowałem. W Danii dominują dwa rodzaje supermarketów: Netto i Rema 1000, ale ostrzegam, że większe warzywa, czy owoce jak jabłka, banany, kupuje się na sztuki, więc jak widzimy cenę przy bananach 2 DK, to nie za kilo, lecz za jednego. Kilogram truskawek w lipcu kosztował 28 zł, to takie małe porównanie, jeżeli ktoś chciałby się skusić. Ogólnie ceny w dyskontach są oczywiście wyższe niż w Polsce, ale nie ma tragedii. Jeżeli chodzi o powrót do kraju promem, to wybraliśmy opcję z miejscowości Rodby do Gedser w Niemczech i później ok. 180 km autostradą do Świnoujścia. Oczywiście ze względów ekonomicznych, ale cenna uwaga, im bliżej do terminu wyjazdu, tym droższy bilet, ale jak się okazało, znalazłem w internecie polską firmę - promy.pl, która trudni się sprzedażą biletów, gdzie po rezerwacji koszt za auto i 4 osoby wynosił 670 zł. Ponieważ miałem pewien problem, zadzwoniłem do ww. firmy i uprzejma pani poinformowała mnie, że istnieje coś takiego jak nocna taryfa, za którą musiałem zapłacić "aż" 20 Euro, czyli ok. 85 zł. Wypłynęliśmy o 1.00, a na miejscu byliśmy o 3.00. Byłem bardzo miło zaskoczony, bo nie dość, że w kieszeni zostało mi prawie 600 zł, to jeszcze mogliśmy sobie spokojnie do późnych godzin pozwiedzać kilka miejsc w tym pięknym kraju. Dużo mógłbym pisać, ale muszę wyjść, więc może innym razem. Pozdrawiam.

    Odpowiedz
  • Marcin(2015-10-23 15:16) Zgłoś naruszenie 00

    Napisałem, że prom odpływa z Rodby do Gedser, a to błąd. Oczywiście miałem na myśli z Gedser do Rostock. Przepraszam i pozdrawiam.

    Odpowiedz
  • Piiotr(2015-10-28 08:43) Zgłoś naruszenie 00

    Widzę, że bezmyślne kopiuj-wklej dotyka też GP.
    "Przekonaj się o tym, klikając w zielone belki poniże"
    No tak, może to mnie poniżyć...

    Odpowiedz
  • tomo(2015-10-26 13:23) Zgłoś naruszenie 00

    Witaj Marcin
    Czy możesz podać najważniejsze atrakcje które zwiedziłeś w drodze do legolandu i gdzie się zatrzymałeś na nocleg?

    Odpowiedz

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!