Bon turystyczny miałby być instrumentem wspierającym branżę turystyczną. Pytana o to, kto może liczyć na 1000 zł dopłaty do wakacji w Polsce, minister Jadwiga Emilewicz podała, że w tym roku trafiłby do pracowników, zatrudnionych na umowę o pracę, których miesięczne wynagrodzenie nie przekracza przeciętnej płacy. Można byłoby z niego skorzystać także i w roku przyszłym.

"Mówimy o bazie noclegowej bądź o touroperatorach po to, aby ich włączyć w tę ofertę. Beneficjentami tej oferty będą mogli być też przewodnicy, muzea, galerie, wszyscy, którzy oferują atrakcje turystyczne, ale w pakiecie, który będą mogli przedstawić touroperatorzy" - powiedziała Emilewicz w rozmowie z Money.pl.

Zaznaczyła, że Ministerstwo Rozwoju będzie chciało konsultować założenia projektu z Radą Dialogu Społecznego oraz z branżą turystyczną.

"Z tą ostatnią rozmawiał na temat bonu pan minister Andrzej Gut-Mostowy [wiceminister rozwoju], który ten projekt przygotował" - dodała.

Powiedziała, że bony turystyczne mają przypominać bony zakupowe czy wakacyjne. 

"My w podobnym systemie, w podobnej strukturze chcemy, by pracodawcy mogli taki bon zafundować swoim pracownikom" - powiedziała.

"Nie będziemy sięgać do kieszeni pracodawców, bo ten rok nie jest rokiem na to, żeby skłaniać pracodawców do większych, wzmożonych wydatków, dlatego w tym roku ten bon będzie w 90% sfinansowany z budżetu państwa. 10% to będzie wkład własny pracodawcy" - podkreśliła.

Pytana o koszty programu, powiedziała: "szacujemy na ten rok - to jest około 7 mld zł z budżetu państwa".

"Będziemy chcieli, żeby w kolejnych latach udział budżetu państwa się zmniejszał. Tak jak bony zakupowe świąteczne czy jakiekolwiek wakacyjne są finansowane przez pracodawców, oni odliczają to, oczywiście, od podstawy opodatkowania, tak chcemy do takiego modelu doprowadzić, ale w kolejnych latach" - zapowiedziała wicepremier.