« Powrót do artykułu

Jazda pod prąd. Przepraszam cię BMW, dziękuję ci Fordzie

Od pewnego czasu marzy mi się youngtimer. Taki samochód, który nie jest już zbyt młody, ale też nie jest jeszcze stertą złomu o wartości paczki wilgotnych zapałek. Coś klasycznego, rzadkiego, niebanalnego, przykuwającego uwagę, nabierającego wartości. Auto, które w latach 90. było synonimem luksusu i kosztowało krocie, a dzisiaj można je kupić w cenie nowego auta miejskiego. Samochód, na którego bocznej szybie jako dzieciak zostawiałem odcisk nosa i języka, sprawdzając, ile ma na liczniku.

żródło: DGP

fot. Materiały Prasowe

statystyki

Komentarze (2)

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!