Co ciekawe, Polacy wykazują się najmniejszym optymizmem, jeśli chodzi o przyszłość cen takich aut. Sądzimy, że samochód elektryczny będzie opłacalny, kiedy ceny paliwa osiągną poziom 5,7 euro/litr. Według Francuzów samochód elektryczny będzie się opłacał przy cenie paliwa 2,9 euro/litr, a według Brytyjczyków – 3,8 euro/litr.

Kolejnym dużym minusem aut elektrycznych jest – jak pokazuje raport – niewystarczający zasięg takich samochodów i zdecydowanie za słabo rozwinięta infrastruktura. 55 proc. Europejczyków deklaruje, że zmieniłoby auto na elektryczne, gdyby akumulator wystarczał na przejechanie 250 km. Wyjątkiem na tle badanych są Polacy, 40 proc. z nich zadeklarowało, że wystarczyłby im zasięg poniżej 100 km, tyle samo jednak oczekuje, że będzie on o wiele większy.

Podobnie wygląda kwestia barier infrastrukturalnych. Aż 90 proc. badanych oczekuje, że będą mogli naładować swoje auto ekologiczne na ulicy. Prawie połowa twierdzi, że czas ładowania akumulatora nie powinien przekraczać 2 godzin. 40 proc. badanych dopuszcza, że będzie to od 2 do 8 godzin. Tymczasem, według ekspertów, w warunkach domowych potrzeba będzie aż ponad 10 godzin, żeby naładować akumulator samochodu elektrycznego.

Wnioski płynące z raportu potwierdza opinia eksperta rynku motoryzacyjnego, Jakuba Farysia, prezesa Polskiego Związku Przedsiębiorstw Motoryzacyjnych.

– Dynamiczny rozwój tego segmentu motoryzacji ma zaciągnięte dwa hamulce. Pierwszym jest zasięg pojazdów elektrycznych, z którym borykają się konstruktorzy. Konieczność zgromadzenia dużej energii w akumulatorach jest obecnie przeszkodą w znacznym powiększeniu zasięgu pojazdów, tak aby mogły bez ładowania przejechać np. 500 km. Blisko 80 proc. kierowców przemieszcza się na odległość nie większą niż 30 km, więc problem zasięgu jest iluzoryczny – mówi prezes PZPM.

Poważniejszym powodem stopującym rozwój rynku jest według niego cena zakupu pojazdu elektrycznego. – Mała skala produkcji powoduje, że cena takiego samochodu jest zdecydowanie wyższa niż spalinowego. Różnica jest na tyle wysoka, że znalezienie amatorów samochodu elektrycznego graniczy z cudem. Na to nakłada się także brak infrastruktury umożliwiającej ładowanie więc i wykorzystanie pojazdów. Konieczne są zachęty ze strony władz, które chcąc wprowadzić nowe ekologiczne rozwiązania będą wspierały konsumentów zarówno stosując ulgi finansowe jak i pozafinansowe np. zezwalając na wjazd do ścisłego centrum tylko pojazdom elektrycznym – tłumaczy Jakub Faryś.

Raport „Obserwator Auto 2012. Europejczycy i samochód elektryczny” został przygotowany w oparciu o badanie przeprowadzone przez TNS Sofres we wrześniu 2011 r. Łącznie przepytano 6000 Europejczyków reprezentatywnych dla lokalnych populacji, na obszarze badawczym złożonym z dziesięciu krajów. Po raz pierwszy badany obszar objął Rosję i Turcję, które dołączyły do Niemiec, Belgii, Hiszpanii, Francji, Włoch, Polski, Portugalii i Wielkiej Brytanii. W celu wzbogacenia badania BIPE przeprowadziło w październiku i listopadzie 2011 r. rozmowy z ekspertami i decydentami reprezentującymi branżę.