Reklama
– Dużo zależy od rozwoju sieci 5G w Polsce – stwierdza Kamil Szwarbuła z X-kom.pl, pytany o całoroczną dynamikę rynku smartfonów. – Jeżeli sieć będzie się dynamicznie rozwijać – tak jak teraz – podobnie będzie z rynkiem smartfonów obsługujących ten system łączności – dodaje.
Pierwszy kwartał tego roku przyniósł mocne odbicie w handlu smartfonami. Według danych firmy analitycznej Canalys do sklepów na całym świecie trafiło 347 mln sztuk tych urządzeń – co oznacza wzrost o 27 proc. w stosunku do analogicznego okresu ubiegłego roku, gdy branża silnie odczuła skutki pierwszej fali pandemii koronawirusa.
Canalys nie podaje dynamiki całego polskiego rynku, firma Xiaomi Polska pochwaliła się jednak obliczeniami dotyczącymi czołowych marek. Według raportu Canalys zajęła bowiem nad Wisłą pierwsze miejsce, odpowiadając za niemal jedną trzecią dostaw smartfonów do sklepów w I kw. (to 42 proc. więcej niż przed rokiem). Trochę wolniej – w tempie 32 proc. – rosła popularność urządzeń Samsunga, który kontroluje teraz 30 proc. rynku przy wzroście 32 proc. Trzecie miejsce (8 proc.) utrzymał Apple mimo nieznacznego spadku (1 proc.). Początek br. był natomiast fatalny dla Huaweia, który po 61-procentowym spadku wylądował na czwartym miejscu z udziałem 7 proc.
Sklepy nie ujawniają skali sprzedaży smartfonów ani wielkości obrotów z tego tytułu. Z kolei z operatorów, którzy już zaprezentowali raporty giełdowe za I kw. br., jeden zanotował pod tym względem wzrost, a drugi spadek.
Orange ze sprzedaży detalicznej urządzeń mobilnych i stacjonarnych (ta pozycja przychodów obejmuje głównie smartfony) uzyskał w tym okresie 343 mln zł – 12 proc. więcej niż przed rokiem. Jak powiedział analitykom Jacek Kunicki, członek zarządu Orange ds. finansów, operator przystosował się już do warunków działania w pandemii i dzięki temu tegoroczny lockdown „nie wpłynął na sprzedaż sprzętu tak dotkliwie, jak w pierwszym kwartale ubiegłego roku”.
Spadku przychodów ze sprzedaży sprzętu – o 3,8 proc., do prawie 333 mln zł – nie uniknął natomiast Cyfrowy Polsat (sieć Plus). Operator przypisuje to ograniczeniom w handlu wprowadzonym z powodu COVID-19. Nie ujawnia, jaka część przychodów ze sprzedaży sprzętu dotyczy urządzeń działających w sieci piątej generacji. Wiceprezes spółki Maciej Stec, prezentując wyniki ostatniego kwartału, powiedział jednak, że co piąty nowy lub przedłużony kontrakt Plusa obejmuje połączenia 5G. Z kolei w T-Mobile modele działające w 5G odpowiadały za jedną czwartą całkowitego wolumenu sprzedawanych urządzeń.
– Po stronie producentów dopiero buduje się szeroka oferta produktowa modeli 5G z tańszej półki cenowej – zwraca uwagę Mieszko Sibilski z Neonet. – Jeszcze rok temu w 5G były wyposażone zazwyczaj urządzenia flagowe różnych marek. Obecnie moduł 5G można spotkać w urządzeniach kosztujących niespełna 1200 zł – wskazuje. To ważne, bo właśnie cena przy wyborze smartfona odgrywa największe znaczenie.
Przy czym Kamil Szwarbuła z X-kom.pl podkreśla, że w tym roku wzrosło zainteresowanie telefonami ze średniej półki – czyli za ok. 1 tys. zł – kosztem modeli najtańszych. Zastrzega jednak, że rozpędzający się rynek może wyhamować. – Na spowolnienie może wpłynąć planowane wprowadzenie opłaty reprograficznej – wskazuje Szwarbuła. Zmiany w tej dziedzinie wprowadzą ustawa o uprawnieniach artysty zawodowego i pakiet towarzyszących jej rozporządzeń. Ich projekty przedstawił niedawno resort kultury. Jedną ze zmian jest rozszerzenie listy urządzeń podlegających opłacie reprograficznej w wysokości 2–4 proc. – Nie obejmie ona smartfonów. Jeśli jednak to się zmieni, ceny smartfonów wzrosną, a wtedy sprzedaż na pewno spadnie – przewiduje Szwarbuła.
W uzasadnieniu projektu ministerstwo podkreśla, że smartfony podlegają takiej opłacie w większości krajów europejskich. Czy stanie się tak w Polsce? Resort wyjaśnia nam, że „zagadnienie objęcia smartfonów opłatą jest społecznie szczególnie wrażliwe” i dlatego propozycję „stosownego rozwiązania dotyczącego tych urządzeń” przedstawi dopiero „po dokładnym przeanalizowaniu opinii społecznych w ramach konsultacji publicznych”. Te potrwają do 2 czerwca.
Wzrósł popyt na telefony za ok. 1 tys. zł kosztem modeli najtańszych