Autopromocja

Staniszewski: Informatyzacja, czyli niekończąca się historia

13 grudnia 2011

Powołanie resortu, który ma zinformatyzować kraj, można porównać do roszad w zarządzie Polskiego Związku Piłki Nożnej. Niby zmiany idą w dobrym kierunku, ale i tak wiadomo, że na końcu wszystko będzie po staremu. Niemoc nie wynika wcale z braku umiejętności ministra odpowiedzialnego za resort, bo akurat Michał Boni jest rodzynkiem w rządzącej drużynie średniaków. Ważniejsza jest raczej niezdolność polskiej administracji do reformowania siebie samej.

Informatyzowanie państwa przez ostatnie lata – za swój priorytet kwestię tę uznaje już trzeci rząd – pokazuje, że wydawane są ogromne środki na wiele nieskoordynowanych działań. Nie ma więc centralnego planu – opracowanego w szczegółach modelu e-administracji, który jest wprowadzany w życie w kilku etapach. Jest kilka planów, a wraz z nim kilka śledztw.

Jedynym wyjściem z tej ślepej uliczki jest outsourcing zadań państwa jego struktury. W ten sposób na początku lat 90. w Kanadzie przygotowano reformę biurokracji. Eksperci określili najpierw główne zadania, później opracowali model funkcjonowania administracji, który realizowałby wyznaczone cele. W efekcie okazało się, że część urzędów się rozrosła, część ograniczyła zatrudnienie. Cała administracja odchudziła się o blisko 10 proc. i na dodatek zaczęła działać bardziej efektywnie.

Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.

Autopromocja
381367mega.png
381364mega.png
381208mega.png