Można dyskutować o sensowności pomysłu PiS na wydzielenie woj. warszawskiego. Nie sposób jednak zaprzeczyć, że partia Jarosława Kaczyńskiego sprytnie wykorzystuje tę sprawę, by poróżnić dotychczasowych sojuszników z PO i PSL.
Koncepcja administracyjnego podziału Mazowsza na woj. warszawskie (ze stolicą) i mazowieckie (czyli tzw. obwarzanek) budzi mieszane uczucia nawet wśród polityków partii rządzącej. Sprawa ta jest – jak dotąd – równie źle komunikowana jak niedawna nieudana próba utworzenia przez PiS metropolii warszawskiej, dziś uchodzącej za książkowy przykład tego, jak pogrążyć duży projekt polityczny.
Nie do końca jest jasne, co podział administracyjny województwa miałby zmienić in plus, zwłaszcza dla jego mieszkańców. Z jednej strony słyszymy, że chodzi o bardziej efektywny podział funduszy unijnych z perspektywy lat 2021–2027 pomiędzy bogatą aglomeracją warszawską a biedniejszą resztą Mazowsza. Z drugiej strony minister funduszy i polityki regionalnej Małgorzata Jarosińska-Jedynak sama przyznała w niedawnym wywiadzie dla DGP, że „z punktu widzenia polityki rozwoju i możliwości korzystania z funduszy UE sprawę załatwił podział statystyczny Mazowsza na dwa regiony NUTS 2”.