Dokładnie sprawdza się chętnych do pracy w Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego czy Służbie Kontrwywiadu Wojskowego. Do kancelarii premiera i ministerstw trafiają jednak osoby z konkursów, a zatrudnienie na wyższych stanowiskach w służbie cywilnej odbywa się w drodze powołania z dnia na dzień. Z ustaleń DGP wynika, że znaczna część dyrektorów, których w całej administracji rządowej jest ok. 3,5 tys., nie dysponuje klauzulą bezpieczeństwa. A jeśli już ją mają, to zwykle najniższą, obejmującą dokumenty zastrzeżone.
Procedurze sprawdzającej nie chcą się poddawać nie tylko dyrektorzy, lecz także zwykli urzędnicy. – Posiadanie przeze mnie dostępu do poufnych dokumentów sprawia, że to ja, a nie kolega, muszę się udać do kancelarii tajnej, odebrać pismo i je później napisać na specjalnym komputerze za szkłem i z odłączonym internetem w obecności pracownika służb mundurowych. Nie wspomnę już o wypełnianiu sterty dokumentów i odpowiadaniu na dodatkowe pytania urzędu weryfikującego – wyjaśnia urzędnik jednego z ministerstw. Organizacje związkowe przyznają, że szpiedzy mogą być wszędzie – i to niekoniecznie na stanowiskach urzędniczych z dostępem do tajnych dokumentów.
– Większe zagrożenie widzimy w firmach sprzątających, w których często pracują cudzoziemcy. Te osoby sprzątają również w gabinetach ministerialnych, opróżniają tam kosze, do których, zamiast do niszczarek, mogą trafiać ważne informacje. Z takimi praktykami walczymy w wielu urzędach – przyznaje Wojciech Pleciński, członek korpusu służby cywilnej i przewodniczący sekcji problemowej ds. administracji rządowej w Krajowej Sekcji NSZZ „Solidarność” Pracowników Administracji Rządowej i Samorządowej. Poza tym już od ponad dwóch lat służba cywilna czeka na uruchomienie elektronicznej platformy dla kandydatów do pracy w ministerstwach i innych instytucjach rządowych.
– Poza sprzątaczkami i ochroną przyjrzałbym się też urzędnikom, którzy należeli do stowarzyszeń przyjaźni polsko-radzieckiej. Tacy wciąż pracują, a organizacje co do zasady były legalne. Każdy, kto przychodzi do pracy w administracji, powinien przechodzić uproszczoną procedurę sprawdzającą. Zwłaszcza dyrektorzy powinni podlegać weryfikacji dostępu do poufnych dokumentów. Prosta zasada: jeśli chcesz być na kierowniczym stanowisku, musisz wypełnić szczegółową ankietę bezpieczeństwa – uważa Robert Barabasz, szef NSZZ „Solidarność” w Łódzkim Urzędzie Wojewódzkim.
– Osobiście poprosiłem przełożonego, aby mnie już nie kierował na odnowienie certyfikatów, bo pytania w nowych ankietach zbyt głęboko wchodzą w życie prywatne, także w sferę intymną. Nie dziwi mnie więc, że nie ma zbyt dużo chętnych do uzyskania dostępu do tajnych dokumentów. Niestety ochrona administracji rządowej przed szpiegami jest dziurawa jak szwajcarski ser – przyznaje Barabasz. Z informacji DGP wynika, że wiele osób na eksponowanych stanowiskach, w tym wicewojewodowie i dyrektorzy, nie otrzymało od służb klauzuli bezpieczeństwa pozwalającej na dostęp do tajnych dokumentów.©℗B1