W 2026 r. podwyżki dla budżetówki, w tym dla służby cywilnej, są przewidziane w wysokości 3 proc. Pocieszający jest fakt, że wzrost płac obejmie wszystkich uprawnionych, a nie tylko wskazanych przez ich przełożonych.
Ministrowie z podwyżkami
Mimo trudnej sytuacji budżetowej kolejny rok z rzędu Rada Ministrów nie zdecydowała się na zamrożenie płac dla tzw. erki („R”). W efekcie 3-proc. podwyżki otrzymają: prezydent RP, premier, ministrowie, wojewodowie i inne osoby zajmujące kierownicze stanowiska w urzędach centralnych.
W 2025 r. kwota bazowa dla erki wynosiła 1878,89 zł brutto (w tym roku wzrosła o 3 proc., czyli do 1935,26 zł). W przypadku konstytucyjnych ministrów kwotę tę należy pomnożyć przez tzw. mnożnik 7,84, a zatem szefowie resortów w tym roku mogą liczyć na pensję w wysokości prawie 15 200 zł brutto miesięcznie. Dodatkowo trzeba doliczyć do niej jeszcze dodatek funkcyjny (ok. 4100 zł brutto), co łącznie daje prawie 19 300 zł brutto.
– Z jednej strony rozumiem, że ciągłe zamrażanie podwyżek dla tzw. R w administracji rządowej skutkuje tym, że na liście płac zarobki ministra są dopiero na trzecim lub czwartym miejscu po dyrektorze generalnym i innych dyrektorach. Niemniej jednak osoby zarządzające państwem w trudnej sytuacji budżetowej zwykle nie otrzymywały żadnych podwyżek – wskazuje prof. Stefan Płażek, adwokat i adiunkt z Uniwersytetu Jagiellońskiego. Dodaje, że system płac urzędników, a także polityków i innych osób na wysokich stanowiskach państwowych musi zostać zreformowany, aby nie dochodziło do takich absurdalnych sytuacji, że minister lub jego zastępca zarabiają mniej od podległego mu urzędnika.
166 zł więcej dla urzędników
Wszystkich członków korpusu służby cywilnej interesuje też kwota bazowa. Ta w 2026 r. ma wynosić 2842,77 zł. W efekcie urzędnik, który ma w umowie wpisany mnożnik 2,0, otrzyma o blisko 166 zł brutto więcej (zarobi więc łącznie 5686 zł brutto).
Wysokość kwoty bazowej ma też wpływ na kwoty dodatków służby cywilnej, których jest dziewięć, a przysługują urzędnikom mianowanym. Szczegółowe wskaźniki określa rozporządzenie prezesa Rady Ministrów z 29 stycznia 2016 r. w sprawie określenia stanowisk urzędniczych, wymaganych kwalifikacji zawodowych, stopni służbowych urzędników służby cywilnej, mnożników do ustalania wynagrodzenia oraz szczegółowych zasad ustalania i wypłacania innych świadczeń przysługujących członkom korpusu służby cywilnej (t.j. Dz.U. z 2025 r. poz. 670). W efekcie najniższy dodatek służby cywilnej wypłacany miesięcznie, który przysługuje wraz z otrzymaniem aktu mianowania w tym roku, wynosi 1336 zł brutto, a najwyższy dziewiąty – 5828 zł brutto. Na takie dodatki może liczyć ok. 8000 urzędników mianowanych spośród 120 000 członków całego korpusu. Co ciekawe, z roku na rok przybywa osób, które zyskują najwyższe stopnie w służbie cywilnej, a tym samym wynikający z tego dodatek, sięgający już prawie 6000 zł brutto miesięcznie.
– Ci urzędnicy mianowani powinni być zagospodarowani przez przełożonych, aby ich zadania były większe od pozostałych pracowników służby cywilnej. Urzędnicy mianowani mają potwierdzone kwalifikacje i znajomość języków obcych. Te umiejętności weryfikowane są w trakcie nauki w Krajowej Szkole Administracji Publicznej lub postępowaniu kwalifikacyjnym. Wskutek tego wysiłku zyskują wspomniane dodatki powiązane ze stopniami, a także wydłużony urlop do 12 dni. Dodatkowo powinni oni częściej niż obecnie trafiać na stanowiska kierownicze w tym dyrektorów, a także naczelników – mówi prof. Krzysztof Kiciński z Uniwersytetu Warszawskiego i były wiceprzewodniczący Rady Służby Cywilnej.
Jego zdaniem powinien się pojawić realny pomysł wśród rządzących na zagospodarowanie potencjału urzędników mianowanych.
Na razie w skutek ustalonego przez rząd trzyletniego planu limitu mianowań urzędników w służbie cywilnej na lata 2025–2027 – w tym roku będzie zagwarantowanych 500 miejsc.
W samorządach częściej podwyżki
Z sondy DGP przeprowadzonej w samorządach okazuje się, że osoby zatrudnione tam na stanowiskach urzędniczych, cyklicznie w tym i również w przyszłym roku mogą liczyć na wyższe uposażenia niż te proponowane m.in. w służbie cywilnej. Dla porównania w administracji rządowej w 2025 r. podwyżki sięgnęły po wielu bataliach 5 proc., a w samorządach w tym samym czasie wynosiły nawet 20 proc. Wszystko wskazuje na to, że podobne dysproporcje utrzymają się w 2026 r.
W tym roku wzrasta też limit maksymalnego wynagrodzenia dla osób zatrudnionych na podstawie wyboru do kwoty 21 674,91 zł brutto. Dotyczy to m.in. wójtów, burmistrzów i prezydentów miasta. O tym, czy maksymalna stawka zostanie osiągnięta, zdecydują radni.
Samorządowcy narzekają na wzrost płacy minimalnej, która prowadzi do spłaszczenia uposażeń między najmniej i najwięcej zarabiającymi. Ta w 2026 r. wynosi 4806 zł brutto, a to oznacza wzrost o 140 zł brutto w porównaniu do 2025 r.
– Coroczna, często wysoka podwyżka pensji minimalnej w praktyce doprowadziła do znacznego spłaszczenia siatki płac w administracji samorządowej. W związku z tym pracodawcy samorządowi zostali zmuszeni do częstych i kosztownych korekt wynagrodzeń w celu utrzymania różnic płacowych między stanowiskami o różnym poziomie odpowiedzialności, kwalifikacji i doświadczenia zawodowego. W efekcie różnice pomiędzy wynagrodzeniem pracowników zaszeregowanych w najniższych kategoriach a wynagrodzeniem pracowników wykwalifikowanych, posiadających specjalistyczne kompetencje, zostały w dużym stopniu zredukowane – przyznaje Izabela Heidrich z urzędu miasta w Sopocie. ©℗