Jak wyglądają umowy śmieciowe w Europie

Na początku 2014 roku Donald Tusk zapowiedział, że jego rząd rozpoczyna walkę z erą tzw. umów śmieciowych, które - jak mówił premier - stanowią "pracę odartą z godności i poczucia bezpieczeństwa na przyszłość". Rządowe propozycje - miedzy innymi zmiany w oskładkowaniu umów-zleceń - wywołały na razie szereg kontrowersji wśród specjalistów, a prace nad reformą nadal trwają. Tymczasem liczba śmieciówek rośnie w Polsce w ogromnym tempie - jak wynika z ostatnich danych GUS, w 2012 roku pracowało na nich ponad milion osób w firmach zatrudniających ponad 9 osób (umowy o dzieło i zlecenia), co oznacza wzrost o 85 proc. od 2010 roku. Z rosnącą liczbą "śmieciówek" boryka się jednak nie tylko Polska - ta forma zatrudniania funkcjonuje w wielu krajach Unii Europejskiej.

niemcy, długi

żródło: ShutterStock

„Minipraca” i “Scheinselbständigkeit” w Niemczech

Liczba pracowników na umowach śmieciowych rośnie także w Niemczech. Tymczasowo zatrudnionych jest tam już ok. 800 tys. osób (dane Federalnej Agencji Zatrudnienia). Jednak w rzeczywistości 7,4 mln Niemców ma „miniprace”, w której zarabia nie więcej niż 450 euro miesięcznie.

"Miniprace" upowszechniła w Niemczech reforma rynku pracy Hartz IV. Pierwotnie miały być one sposobem na dorobienie, jednak z czasem okazało się, że wiele tego typu zajęć angażuje pracownika równie mocno, co praca na pełen etat.

"Miniprace" popularne są zwłaszcza w takich sektorach jak: sprzedaż, hotelarstwo i gastronomia. Z jednej strony to dzięki nim bezrobocie w Niemczech wciąż utrzymuje się na niskim poziomie. Krytycy zwracają jednak uwagę, że ta forma zatrudniania stwarza jedynie iluzję pracy na pełen etat.

Kolejnym pomysłem niemieckich pracodawców na zmniejszenie swoich kosztów własnych jest zawieranie z pracownikami zwykłych umów cywilnoprawnych, zwanych “Scheinselbständigkeit”.

Osoby prowadzące samodzielną działalność gospodarczą w Niemczech w pewnych sytuacjach mogą być więc potraktowani jako tzw. Scheinselbständige, czyli pozornie prowadzący działalność gospodarczą. Pozorność wyraża się tym, że występują oni jako przedsiębiorcy niezależni, tymczasem wykonują usługi lub świadczenia z umowy o dzieło w sposób charakterystyczny dla umów o pracę - zazwyczaj mają tylko jednego zleceniobiorcę. W rzeczywistości wygląda to tak, że pracownik zakłada własną firmę, a pracodawca zawiera z nim umowę o dzieło lub zlecenie. W ten sposób pracodawcy obchodzą umowy taryfowe, przewidujące określone płace dla pracowników. W efekcie tacy "przedsiębiorcy" zarabiają mniej, niż gdyby zatrudnieni byli bezpośrednio w firmie.

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy INFOR Biznes. Kup licencję
statystyki

Komentarze (1)

  • ja78(2014-09-09 12:23) Zgłoś naruszenie 01

    W Niemczech ludzie na takich umowach utrzymają siebie i rodzinę oraz dom i psa...a u nas to tylko można zdechnąć. I tutaj jest zasadnicza różnica. W Polsce agencje pracy proponują umowy np. w marketach na kasę za 4 zł na godzinę na umowę zlecenia albo o dzieło. Moja ciocia poszła do takiej pracy, ale tylko dlatego, żeby nie siedzieć w domu i nie dziczeć ( moje zdanie jest odmienne, ale to jej wybór- bo zdziczeć można pracując w takich warunkach placowych)...ale cale szczęście ma męża który ja i dom utrzyma.

    Odpowiedz

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!