« Powrót do artykułu

Nikt nie wie, ile naprawdę jest wypadków przy pracy

Zgodnie w wymogami UE do końca tego roku Polska musi ograniczyć o 25 proc. liczbę wypadków przy pracy. Problem w tym, że nie wiadomo, do jakich wartości to porównać.

Pracownicy

żródło: ShutterStock

Największa różnica między informacjami ZUS oraz GUS dotyczyła wypadków w edukacji.

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy INFOR Biznes. Kup licencję
statystyki

Komentarze (3)

  • obserwator(2012-06-19 17:14) Zgłoś naruszenie 00

    Czy ktoś wie ile jest natomiast stwierdzanych chorób zawodowych wchodzących w te same przepisy o rentach z FUS, co wypadki w pracy ?
    Też jest to wielka tajemnica rządzących!!!
    Wskazuję, że powstała zorganizowana grupa przestępcza masowo fałszująca warunki pracy pracowników przez sanepid i orzeczników medycyny pracy, gdzie dochodzi do masowych fałszerstw wyników badań orzeczników medycyny pracy w sprawie chorób zawodowych.
    Jest to niedopuszczalne, aby kosztem pracowników masowo tracących zdrowie na skutek ciężkich warunków pracy, pracodawcy bogacili się, co ma związek z dokonanym zmniejszaniem składek rentowych z 13% w 2007r. do 10% (za PIS) oraz w 2008r. (za PO) z 10% na 6%, co spowodowało, że do ZUS nie trafiło 30 mld zł na te świadczenia, a ta kasa pozostała w kieszeniach pracodawców.
    Dopiero w br. w marcu Tusk podniósł składki rentowe z 6% na 8%, ale ma to tylko związek z faktem, że sanepid i medycyna pracy wystąpiły o zwiększenie nakładów finansowych na te instytucje. Zwiększone nakłady na sanepid i medycynę pracy ma nie dopuścić do ujawnienia faktów o masowych dokonanych przestępstwach fałszowania postępowań w sprawie chorób zawodowych.
    Fakty ewidentnie na to wskazują, gdyż przed 2000r. średnio stwierdzano w Polsce około 12,5 tys, chorób zawodowych, a w 2010r. już tylko 677 (0,67 tys.), czyli nastąpił 19 krotny spadek ilości stwierdzanych chorób zawodowych, a wiec praktycznie zlikwidowano choroby zawodowe.
    Wskazuję, ze Rzecznik Praw Obywatelskich już w 2008r. występował o zmianę przepisów w sprawie chorób zawodowych z postępowań administracyjnych na postępowania przed sądem pracy, argumentując tym, że przed sądami administracyjnymi nie można powołać biegłych sądowych w celu merytorycznej oceny orzeczeń lekarskich orzeczników medycyny pracy, co przed sądem pracy można dokonać tak jak ma to miejsce z wypadkami w pracy w takim toku możliwości dochodzenia odszkodowań w sądzie pracy.
    Tak wiec sądy administracyjne wydające wyroki w sprawie chorób zawodowych są często związane z fałszywymi orzeczeniami medycyny pracy o braku podstaw do rozpoznania choroby zawodowej u pracownika zgłaszającego u niego wystąpienie obiadów tych chorób zawodowych.
    Sądy administracyjne świadome tego nie podejmują żadnych działań mających na celu wyeliminowanie tych fałszywych dowodów w sprawie, co podważa wiarygodność wyroków tych sądów.
    Nadmieniam, że organa prokuratorskie na zgłoszone zawiadomienia o popełnionych przestępstwach poświadczenia nieprawdy oraz fałszowania wyników badań przez lekarzy konsultantów i orzeczników medycyny pracy dopuszczają się licznych niedopełnień obowiązków służbowych w powoływaniu biegłych sądowych do oceny tych orzeczeń, co ma w skutkach umarzanie śledztw w tych sprawach.
    Natomiast wypadki w pracy są masowo ukrywane przez pracodawców, którzy straszą pracowników utratą u nich pracy, co z urzędu na podstawie kodeksu karnego z art. 218 - 220 powinno być ścigane przez wymiar sprawiedliwości.
    Dlatego stwierdzam, że następuje masowa eksterminacja znacznej części społeczeństwa ciężko pracującej w najcięższych warunkach pracy, którzy masowo zapadają na choroby zawodowe oraz doznają uszkodzeń w wypadkach w pracy, masowo umierają nie dostając żadnych środków finansowych za utratę zdrowia w pracy, nawet nie mając ochrony społecznej w tym zakresie.
    Pracownicy po wypadkach w pracy i z chorobami zawodowymi nie uznanymi przez sanepid i medynę pracy tracą pracę i tracą środki finansowe na leczenie się na skutek utraty zdrowia w ciężkich warunkach pracy, co powoduje ich dużą śmiertelność, a więc jest to eksterminacja tej części społeczeństwa.
    Dlatego związki zawodowe i inne organizacje powinny zająć się tymi prawami pracowników, które w znacznym zakresie jest łamaniem praw pracowników przez rząd, który w ustawach wbrew sprzeciwu społecznemu podnosi wiek emerytalny, aby jak najmniejsza część społeczeństwa skorzystała z praw emerytalnych, a nawet z godnego pochówku, bo jak można za 4 tys. zł pochować człowieka, gdzie firmy ubezpieczeniowe wskazują koszt pochówku od 14 tys. zł.
    Ma to związek z faktem, że ZUS nie jest w stanie płynnym finansowym, gdzie zadłużenie tej instytucji w stosunku do społeczeństwa przekracza wszelkie normy ekonomiczne, powodują zagrożenie ekonomiczne państwa.
    Ma to związek w grabieżczej działalności rządzących kosztem praw pracowników, gdzie rządzący masowo kradną własność społeczną nie ponosząc żadnej odpowiedzialności.

    Odpowiedz
  • BHPowiec(2012-06-19 21:17) Zgłoś naruszenie 00

    Całkowicie się zgadzam z obserwatorem>dodam więcej że chodzi głównie o stektor prywaciarski.Budżetówka to jest budżetówka czy to 6 % czy 8% wypadkowego pracownik budżetówki swoje dostanie, natomiast pracownik setora prywatnego szczególnie małych przedsiębiorstw gdzie KP jest łamane na całej linii gdzie prywaciarz dostaje orgazmu z tego tytułu łapiąc kokosy na tym interesie to uważam że to to jest zorganizowana grupa przestępcza próbująca wykorzystać okazję kryzysu gospodarczego i wznieść się na szczyty posiadając kawałek chlewa zwanego przedsiębiorstwem o bardziej rozbudowanych chlewach nie wspomnę .Widzą że rząd kradnie to oni też nie mogą ?Tylko czemu po tyłku najwięcej dostaje pracownik ?

    Odpowiedz
  • Emigrant(2012-06-22 22:44) Zgłoś naruszenie 00

    Panowie macie racje taka jest Polska i jej prawo gdzie bezprawie rzadzi. Tworzone sa macace przepisy, ustawy, wielkie prawo pracy. W ucisku i niewoli wiadomo, ze prawo funkcjonuje tylko na papierze. Czas zebrac sie do kupy i ruszyc. Bo kryzysu nie ma. Kryzys wytworzyli dla nas rzadzacy, finansisci i przedsiebiorcy. Odebrac im wszystko bo tam sa pieniadze, ktore sa wynikiem rzekomego kryzysu.
    Wszyscy Rzadzacy ze swoja swita od roku 89r. powinni byc oskarzeni o zdrade Panstwa.
    Zlustrowac i zajac przedsiebiorstwa bo sa wynikiem ucisku. Ci ktorzy nie sa w stanie godziwie zaplacic za prace nie powinni miec pozwolenia na zatrudnianie ludzi.
    Czas dzialac zanim nastapi rok 2016 kiedy to pojdzie na sprzedaz - ostanie co Polskie - Ziemia . Juz szykuja sie do tego. Potrzebna im do tego deregulacja, po to dusza place, po to napuszczaja na urzednikow, zeby wprowadzic zamet w Panstwie. Ziemia ma byc wyprzedana szybko, tak jak likwidowane byly przedsiebiorstwa. Nie dopuscmy do tego.

    Odpowiedz

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!