« Powrót do artykułu

Resort pracy wyjaśnia kolejne zawiłości dokumentacji pracowniczej

Dodatkowe dokumentacje pracownicze muszą być prowadzone oddzielnie dla każdego pracownika, a nie np. z podziałem na miesiące. Z kolei wniosek urlopowy złożony e-mailem nie zawsze musi być opatrzony podpisem elektronicznym. A w karcie ewidencji czasu pracy nie trzeba uwzględniać przerw na karmienie dziecka piersią.

dokumenty

żródło: ShutterStock

Resort pracy wyjaśnia kolejne zawiłości dokumentacji pracowniczej

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy INFOR Biznes. Kup licencję
statystyki

Komentarze (3)

  • mak(2019-03-31 10:03) Zgłoś naruszenie 10

    ilekroć w przepisach pojawia się wymóg podpisu elektronicznego, zawsze dotyczy on dokumentów pierwotnie papierowych, zeskanowanych następnie do formatu PDF – tak jest np. w art. 94 8 k.p. czy par. 11 rozporządzenia. Nieprawda. Zapisy art. 94(8) KP mówią o spsobie archiwizacji dokumentacji pracowniczej. Podpis służy zapewnieniu wiarygodności dokumentu - czyli ma zabezpieczać przed zmianiami w jego trości, co w przypadku plików elektronicznych jest banalnie łatwe. E-mail bez podpisu elektronicznego - jest w zasadzie niepodpisany. Zatem nie może być oświadczeniem woli. Nie chce mi się o tym pisać bo to banał jest.

    Pokaż odpowiedzi (1)Odpowiedz
  • j.(2019-04-03 21:10) Zgłoś naruszenie 10

    Ciekawe, jak ma sobie z tym poradzić np. właściciel straganu z warzywami, który sam nie daje rady i chce zatrudnić legalnie JEDNEGO pracownika... Jak to jest w praktyce, to można się domyślać, ale tak co do zasady, działając legalnie, jak sobie ustawodawca to wyobraża?... Prowadzenie działalności gospodarczej w naszym kraju przypomina udział w zawodach w skoku wzwyż, w których poprzeczka jest ustawiona na wysokości 3 m a organizator zawodów raz po raz jeszcze ją podnosi puszczając oko do uczestników i mówiąc: "Ano... jak chcecie skakać w tych zawodach, no to wasza sprawa, jak sobie poradzicie..." No i... zawodnicy sobie radzą, jak mogą, bo przecież szemrane przysłowie mówi, że "każdy orze, jak może"... Ale jak to nie "orać", skoro organizator zawodów za żadne skarby nie chce się zgodzić na obniżenie tej przeklętej poprzeczki do jakiejś rozsądnej wysokości, tylko jeszcze raz po raz kombinuje, jak tu ją podnieść?... A przecież koszmar z dokumentacją pracowniczą, to tylko czubek góry lodowej, bo ogrom biurokratycznych obowiązków nakładanych nawet na najmniejsze firmy chyba już przerósł najgorsze oczekiwania...

    Odpowiedz

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!