Znikną granice między tym, co fizyczne, cyfrowe i biologiczne. 60 proc. dzieci, które dzisiaj rozpoczynają szkołę, będzie pracowało w zawodach, które jeszcze nie istnieją. Tworzona i wykorzystywana jest sztuczna inteligencja, uczące się maszyny, roboty, nanotechnologie, druk trójwymiarowy, rozwijają się genetyka i biotechnologia, które pozwalają programować rozwój i zachowania żywych organizmów.

Raport Światowego Forum Ekonomicznego „The Future of Jobs” (Przyszłość zawodów) przewiduje zniknięcie ok. 7 mln miejsc pracy w latach 2015–2020. Z tego dwie trzecie będzie dotyczyć pracowników wykonujących prace standardowe, łatwe do opisania w języku algorytmów. Raport równocześnie przewiduje zwiększenie liczby pracowników o 2 mln, m.in. w sektorze teleinformatycznym. Będziemy potrzebowali matematyków, architektów, inżynierów, a także menedżerów potrafiących przeprowadzić przedsiębiorstwa przez okres transformacji.

W związku z postępem technologicznym aż 80 proc. ludzi może znaleźć się poza rynkiem pracy, podczas gdy 20 proc. tych najbardziej utalentowanych będzie poszukiwanych przez pracodawców. Z jednej strony będziemy mieli nadmiar rąk do pracy, wynikający z malejącego popytu na pracę prostą. Z drugiej strony wzrośnie konkurencja o tych najwybitniejszych. Dlatego czwartą rewolucję przemysłową można nazwać rewolucją talentu. W ujęciu globalnym odsetek pracodawców deklarujących niedobór talentów w 2015 r. wyniósł 38 proc. Ten wskaźnik rośnie systematycznie od 2008 r., kiedy zapotrzebowanie na pracowników spadło na skutek kryzysu ekonomicznego. Głównymi przyczynami niedoborów są brak odpowiednich kandydatów (38 proc.), braki w umiejętnościach technicznych (34 proc.), brak doświadczenia (22 proc.) oraz umiejętności miękkich (17 proc.).

Możemy się też spodziewać ogromnej zmiany w zakresie zestawu umiejętności niezbędnych do funkcjonowania na rynku pracy. Na znaczeniu będą zyskiwać kreatywne myślenie, innowacyjność, inteligencja emocjonalna, łączenie wiedzy z różnych dziedzin, zdolność do kreowania i wdrażania innowacji. Stabilność zatrudnienia będzie coraz bardziej ograniczana, a równocześnie wzrośnie potrzeba elastyczności i umiejętności przystosowania się do zmian. Według „Yearly Report on Flexible Labor and Employment 2016” (Roczny raport na temat elastycznej pracy i zatrudnienia 2016) głównym czynnikiem zmian na rynku pracy do 2020 r. będzie zmieniająca się natura i rosnąca elastyczność pracy. Stałe zatrudnienie dla wielu osób może zastąpić praca kontraktowana przez aplikację internetową, taką jak Uber. Być może już wkrótce będziemy pracować dla wielu podmiotów równocześnie, świadcząc usługi w ramach różnych projektów.

Rewolucyjne zmiany dotkną nas wszystkich. Jak najszybciej powinniśmy uświadomić sobie ich naturę, znaczenie i możliwe implikacje. Powstrzymywanie zmian i sztuczna próba powrotu do regulowania pracy poprzez XX-wieczny kodeks pracy może być czynnikiem ograniczającym rozwój, oferując poczucie stabilności jedynie grupie wybrańców, którzy dostaną pracę kodeksową. Trzeba też na nowo zdefiniować pojęcie bezpieczeństwa socjalnego oraz role partnerów społecznych, instytucji państwowych i międzynarodowych w warunkach przyspieszonej zmienności. W Polsce dobrą platformą dla takiej współpracy i trójstronnych rozmów pomiędzy rządem, przedsiębiorcami i pracownikami jest Rada Dialogu Społecznego, której przewodniczę.