Jak urzędnik może podwyższyć swoją pensję

autor: Artur Radwan20.11.2013, 07:20; Aktualizacja: 20.11.2013, 08:35
Praca

Wzrost wynagrodzenia jest możliwy po przejściu do innego urzędu.źródło: ShutterStock

W zależności od rodzaju jednostki za ponadprzeciętną pracę można otrzymać dodatek zadaniowy albo specjalny. Dzięki tym świadczeniom wynagrodzenie wzrośnie nawet o kilkadziesiąt procent.

Urzędnicy poza pensją zasadniczą i trzynastką otrzymują dodatek stażowy i nagrodę jubileuszową. Te świadczenia przysługują im niezależnie od ich zaangażowania w pracę. Jeśli jednak wykonują więcej zadań niż przeciętny pracownik zatrudniony na ich stanowisku, mogą liczyć na nagrody i ekstraświadczenie. Również podwyższenie kwalifikacji może sprawić, że zarobki będą wyższe. Zaliczenie egzaminu w postępowaniu kwalifikacyjnym na urzędnika mianowanego w korpusie służby cywilnej lub ukończenie Krajowej Szkoły Administracji Publicznej wręcz obliguje szefa urzędu do przyznania takiemu pracownikowi stałego dodatku do pensji.


Pozostało 83% tekstu

Prenumerata wydania cyfrowego

Dziennika Gazety Prawnej
9,80 zł
cena za dwa dostępy
na pierwszy miesiąc,
kolejny miesiąc tylko 79 zł
Oferta autoodnawialna
KUPUJĘ

Pojedyncze wydanie cyfrowe

Dziennika Gazety Prawnej
4,92 zł
Płać:
KUPUJĘ
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy INFOR Biznes. Kup licencję

Polecane

Reklama

Komentarze (19)

  • al.(2014-04-15 08:28) Zgłoś naruszenie 00

    JESTEM DŁUGOLETNIM PRACOWNIKIEM URZĘDU WOJEWÓDZKIEGO.
    MAM 2 LATA DO EMERYTURY. WYKSZTAŁCENIE WYŻSZE. WYNAGRODZENIE NETTO - AŻ WSTYD PODAWAĆ - TO 1480 Zł.
    TAKI "KOPNĄŁ" MNIE ZASZCZYT i PODZIĘKOWANIE SŁUŻBY CYWILNEJ ZA 43 LATA PRACY. UPODLONO MNIE TOTALNIE !!!
    PROSZĘ SOBIE OBLICZYĆ MOJĄ EMERYTURĘ.
    POZDRAWIAM WSZYSTKICH, KTÓRZY MAJĄ SIĘ TAK DOBRZE JAK JA.

    Odpowiedz
  • młoda(2013-11-21 17:59) Zgłoś naruszenie 10

    Kiedy będą wreszcie podwyżki dla urzędników. Za 1500 na rękę nic nie można zdziałać, ani założyć rodziny, ani wynająć mieszkania, ani wziąć kredytu. Pani Prezydent niech pomyśli o młodych, którzy zasuwają dla tych na wyższych stołkach.

    Odpowiedz
  • to tylko macie za darmo..... hołk.(2013-11-21 00:02) Zgłoś naruszenie 00

    Do employer
    Vesemir napisał ci prawdę. Wiele rzeczy można zrobić szybciej, ale sie nie opłaca, bo jak zrobisz szybciej, to ci dowalą innej roboty, za którą nie dostaniesz nawet grosza więcej.
    Żadnych dodatkowych kwalifikacji nie opłaca się w ogóle ujawniać. Bo jak się dowiedzą, to dodadzą roboty w ramach "czynu społecznego" Ponadto skoro nie rewaloryzują pensji, co oznacza, ze co roku zarabiam mniej - no to pracuję zgodnie z wysokością moich zarobków. Skoro ktoś wycenia moją prace na poziomie połowy kosztów pracy robotnika niewykwalifikowanego - to dostaje tyle za ile zapłacił.
    Awanse i podwyżki też są dla rodzinki, znajomych i kapusiów - więc się nie załapuję na podwyżki, a motywację mam proporcjonalną do zarobków.

    Odpowiedz
  • Jola(2013-11-20 15:13) Zgłoś naruszenie 00

    Kto pisze takie bzdury? Arturze Radwan nie przygotował się pan do tematu

    Odpowiedz
  • skarbona(2013-11-20 14:28) Zgłoś naruszenie 00

    do 10
    Pracował. Oto fragment życiorysu: zanim trafił do redakcji kilka lat pracował w administracji rządowej w tym Rządowym Centrum Legislacji i Ministerstwie Obrony Narodowej.

    czyli od razu w ministerstwie i dlatego o pracy i płacy na samym dole nic nie wie.

    Odpowiedz
  • USia(2013-11-20 13:55) Zgłoś naruszenie 10

    do 11:
    urzędnik, który zastępuje innego pracownika:
    1) wykonuje tylko część swoich obowiązków i część obowiązków osoby którą zastępuje bo nie jest fizycznie możliwe żeby zrobić wszystko - pewne zadania nie są wtedy wykonywane, co trzeba po powrocie nieobecnego pracownika nadrobić po godzinach albo już na zawsze pozostają one niezrobione (pracownik nieobecny po powrocie np ze zwolnienia również ma do nadrobienia zaległości ponieważ pewne sprawy leż i czekają na jego powrót),
    2) wykonuje wszystkie swoje obowiązki i swojego kolegi, ale to wiąże się z pracą po godzinach bez dodatkowego wynagrodzenia,
    3) pkt 1) i 2) jednocześnie, tzn. pracuje za darmo po godzinach a i tak nie jest w stanie załatwić wszystkich spraw swoich i kolegi bo jest tego za dużo.

    Odpowiedz
  • Elfka(2013-11-20 12:42) Zgłoś naruszenie 00

    Mam 27 lat, od 2 lat dopiero pracuję. Moja mama, która pracuje od ponad 30 lat w urzędzie zarabia tyle samo co ja u prywaciarza, czasem nawet mniej, bo ja miewam premie, z tym, że mama ma lepszy socjal. Obie mamy ukończone po 2 kierunki studiów mgr (związanych z pracą) i obie mamy niemal głodowe pensje. Biednie to w tym kraju jest wszystkim, którzy nie mają "pleców". Gdzie tu sprawiedliwość.

    Odpowiedz
  • Robek(2013-11-20 12:35) Zgłoś naruszenie 00

    Autor tych wypocin, bo nie nazwę tego artykułem nie wysilił się nawet wykonać jednego telefonu do jakiegokolwiek urzędnika. Ten naświetliłby mu to tak jak faktycznie jest, anie jak pisze w jakiś durnych przepisach. W US pracuję już 16 lat, a od 6 nie dostałem ani grosika. W tym czasie ceny od żywności po paliwa, energię itp. podskoczyły co najmniej dwukrotnie. Na rękę mam uwzględniając premie kwartalne (kwota 260 zł netto) i 13 jakieś 2400 zł. O obowiązkach, miernikach, wskaźnikach nie wspomnę, bo każdy wie ile tego ***** jest.
    A pewności zatrudnienia nie ma już od 10 lat. Pozdrawiam urzędników i zdrowo myślących, którzy marzą o pracy w urzędach

    Odpowiedz
  • employer(2013-11-20 10:39) Zgłoś naruszenie 00

    drodzy urzędnicy, wyjaśnijcie mi jedną rzecz: jakim cudem jesteście w stanie w ramach 8 godzin pracy wykonać swoją robotę i robotę nieobecnej koleżanki/kolegi? A jeżeli jesteście w stanie to zrobić no to mam pytanie w drugą stronę: co robicie przez całe 8 godzin wówczas kiedy wasza koleżanka/kolega jest obecny i nie musicie go zastępować?
    Czy tylko ja mam wrażenie, że usiłujecie z ludzi zrobić idiotów?

    Odpowiedz
  • nauczony(2013-11-20 09:52) Zgłoś naruszenie 00

    Hehehehehehehehehehehehehehehehehehehehehehehehehehehehehehehehehehehehehehehehehehehehehehehehehehehehehehehehehehehehehehehehehe... no... już się uspokoiłem. Autor artykułu musiał chyba nigdy nie pracować w admininstracji. Ponad dziesięć lat temu pracowałem jako urzędnik a dodatkowo wykonywałem drugą pracę dla tego urzędu - bo akurat się znałem i lubiłem tą pracę. Za dwa etaty dostawalem... zero premii i podstawę za jeden etat. Kiedy po 7 latach powiedziałem wreszcie dość... to zatrudnili na 1/5 etatu zewnętrznego pracownika i dali mu tyle ile ja miałem za pracę na tych dwóch etatach. Tak mi się opłacało wychylać.

    Odpowiedz
  • zły i utuczony urzędas(2013-11-20 09:42) Zgłoś naruszenie 00

    Praca w urzędzie, nawet centralnym, to praca na wypalenie. Zero podwyżek, zero perspektyw, ten sam zakres obowiązków przez parę lat. Jednym słowem pełna stabilizacja w negatywnym tego słowa znaczeniu. Pracodawcy nie zależy na pracownikach, nie szkoli, nie zapewnia żadnych dodatkowych świadczeń. Ostatnio dochodzi jeszcze brak jakichkolwiek wakacji, wyjazdów, czy większych zakupów bo cię na nie po prostu nie stać - stać cię tylko na zakupy w Biedronce. Fatalny rynek pracy powoduje jeszcze większą frustrację i brak perspektyw. Czasem zastanawiam się, czy nie powinienem wyrzucić całej mojej edukacji do kosza i nie zostać np. operatorem koparki w Szwecji.

    Odpowiedz
  • Abc(2013-11-20 09:11) Zgłoś naruszenie 00

    Pracuję w urzędzie prawie 10 lat, mam skończone 5 kierunków studiów, renomowanych uczelni i tylko raz dostałam podwyżkę w wysokości 200 zł. brutto z tego tytułu! Od rozpoczęcia pracy, mój zakres czynności wydłużył się o połowę i ani razu nie dostałam z tego tytułu podwyżki, bo ciągle coś zwalają na urzędy. Jak zastępowałam moją koleżankę przez kilka miesięcy, bo była na zwolnieniu, również nie dostałam żadnego dodatku specjalnego. Dodatku stażowego dostaję 170 zł. brutto, a trzynastki ok. 1500 zł. Ostatnio rozmawiałam z moim kolegą, który pracuje fizycznie, bez studiów i zarabia 3 tys. złotych netto, użył tych samych argumentów co autor artykułu, jak to my mamy dobrze, jak mu powiedziałam, że nie mam 2 tys. zł. na rękę, mina mu zrzedła.

    Odpowiedz
  • Vesemir(2013-11-20 09:04) Zgłoś naruszenie 00

    Urzędnik, w obecnych czasach może powiększyć sobie pensje tylko w jeden sposób - naganny moralnie oraz zabroniony przez prawo. Inne sposoby są niemożliwe do przeprowadzenia, albowiem szeregowy urzednik to nie podsekretarz stanu w Ministrestwie sprawiedliwości pobierajacy uposażenie sędziego, wygangrodzneie urzednika oraz dodatek w wysokości około 7.000 zł. W ten sposób, na naszych oczach postępuje nieustanny i cichy rozkład struktur państwa. Coraz więcej zadań nałożonych na urzędy i coraz mniej ludzi, którzy są w stanie efektywnie te zadania wykonywać za wynagrodzenie z poziomu roku 2008. Nasi kochanie współobywatele (kilenci) przychodzacy do urzędu są bardzo zdziwieni postawą wielu urzedników, którym, mówiąc oględnie, zwisa, czy obywatelowi uda się coś załatwić, czy też nie. Za 1700 netto nikomu specjalnie nie chce sie wysilać aby zagłebić się w zawikłane losy współobywatela i znaleźć dla niego optymalne rozwiązanie. Byle dotrwac do 15.00 i do domu.

    Odpowiedz
  • IG(2013-11-20 09:02) Zgłoś naruszenie 00

    Autorze artykułu! Możliwość przyznana w ustawie a stan faktyczny to dwie kompletnie różne rzeczy. W urzędach nie płaci się dodatków specjalnych... Może jakieś pojedyńcze dla krewnych i znajomych królika. Ale zwykły statystyczny szary urzędnik cieszy sie z dwóch rzeczy: że ma pracę i regularnie wypłacaną pensję. To że pensja jest śmieszna to inna sprawa. Ludziom wydaje się że pani z okienka gminnego to jakiś krezus... Zdziwili by się widząc wydruk z banku...

    Odpowiedz
  • też urzędnik(2013-11-20 08:45) Zgłoś naruszenie 00

    Jak zwykle tekst "zlecony". Gazeta Prawna zeszła już poniżej depresji!!! Jeśli się mylę, to niech wskażą choć by JEDEN taki urząd w Polsce - no, nie licząc oczywiście ministerstw!

    Odpowiedz
  • urzędniczka(2013-11-20 08:33) Zgłoś naruszenie 00

    Co za brednie, gdzie tak jest???

    Odpowiedz
  • Urzędas(2013-11-20 08:27) Zgłoś naruszenie 00

    Znaczy się, że jeden pracownik powinien wykonywać obowiązki kilku ludzi, aby liczyć na jakąś uznaniową "super" premię ? Panie autorze artykułu ! Ja już dawno wykonuję pracę w swoim urzędzie za kilku pracowników, tak robią inni, I NIKT NIE DOSTAJE ZA TO NAWET ZŁOTÓWKI !!! Pensje są zamrożone od 2008 roku, co mają robić w takiej sytuacji ludzie zatrudnienia za płacę 1.200 - 1.500 zł miesięcznie ? Tak wygląda rzczywistość w małych i raczej biednych gminach, które muszą realizować setki, tysiące zadań zleconych przez rząd, nie mając środków na adekwatne wynagrodzenie dla swoich pracowników. Inną stroną medalu jest tak powszechne w administracji publicznej kolesiostwo, partyjniactwo i rodzinne powiązania. Ludzie nie należący do lokalnej śmietanki towarzyskiej zapierniczają aż miło za niemalże najniższą krajową, nieustannie słysząc od petentów, jak to im urzędasom dobrze i że na ich miejsce są setki innych chętnych do tej wspaniałej roboty ! Popracuj sobie Pan w jakiejść jednostce administracyjnej, przekonasz się Pan, że te wszystkie "możliwości" są psu na budę warte !

    Odpowiedz
  • Michał(2013-11-20 08:08) Zgłoś naruszenie 00

    Jeśli zwykły urzędnik wykonuje więcej zadań niż przeciętny pracownik danego urzędu to może liczyć co najmniej na chroniczne zmęczenie. Tylko wyższe stołki dostają premie i nagrody większe niż symboliczne.

    Odpowiedz
  • Urzędnik(2013-11-20 07:59) Zgłoś naruszenie 01

    BUAHAHAHAHAHA !!!

    Odpowiedz

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Dowiedz się więcej

Galerie

Polecane