Inny niż jeszcze dekadę temu jest rynek pracy, inne są oczekiwania przedsiębiorców. W czasach spowolnienia gospodarczego powinniśmy sprzyjać tworzeniu nowych miejsc pracy poprzez m.in. uelastycznienie czasu pracy, wydłużenie okresów rozliczeniowych, a więc lepsze dopasowanie obciążenia pracą do koniunktury.

Tymczasem wielu polityków, związkowców, osób publicznych, choć sami nigdy nie zatrudnili nikogo, z pogardą mówi o tzw. umowach śmieciowych. Nie definiują jednak, które z tych umów są prawdziwie śmieciowe, a które nie. Związkowcy budują oczekiwanie, że prawdziwa umowa to tylko umowa o pracę na czas nieokreślony. Nic bardziej złudnego.

Trzeba przygotować Polaków do nowych wyzwań i sprawić, by z jednej strony czuli się bezpiecznie, z drugiej – byli elastyczni. Umowa na czas nieokreślony, na czas określony, umowa-zlecenie, umowa o dzieło, umowa o pracę dorywczą, umowa projektowa, umowa sezonowa, telepraca, praca tymczasowa i wiele innych – to wszystko powinny być różne możliwości zatrudnienia.

Dobrze się więc stało, że rząd odrzucił pomysł ozusowienia umów o dzieło i zleceń. Straciliby na tym szczególnie ludzie młodzi, bo wzrosłyby koszty ich zatrudnienia i zmalały szanse na jakiekolwiek zatrudnienie. Część prawdopodobnie w ogóle nie rozpoczęłaby legalnej pracy.

Utrzymaniu miejsc pracy i ograniczeniu zwolnień pracowników może natomiast sprzyjać wprowadzenie maksymalnego okresu rozliczeniowego czasu pracy wydłużonego do 12 miesięcy. Zwiększy on elastyczność zwłaszcza w okresie prac sezonowych, braku stałych zamówień i występowania przejściowych trudności finansowych w firmie. Dzięki tej zmianie pracodawcy ograniczą koszty przestojów i godzin nadliczbowych, a także zwolnień i rekrutacji spowodowanych zwiększoną fluktuacją pracowników.

Obecne przepisy dotyczące czasu pracy rodzą wiele wątpliwości, są nieracjonalne i w efekcie skłaniają firmy do szukania dziwnych, skomplikowanych rozwiązań, aby prowadzić biznes zgodnie z wymogami rynku.

Równie ważne jest wydłużenie czasu zawierania umów na okres próbny z obecnych 3 do 6 miesięcy, czy wprowadzenie 2-tygodniowego wypowiedzenia do umów na czas wykonania określonej pracy. Warto też zastanowić się nad zróżnicowaniem okresów wypowiedzenia i uzależnieniu ich długości od trwania umowy na czas określony. Istotą tej zmiany byłoby wydłużanie okresów wypowiedzenia w powiązaniu z dłuższymi umowami zawieranymi na czas określony. Warto również pomyśleć o likwidacji lub przynajmniej ograniczeniu barier w zawieraniu umów na czas nieokreślony. Chodzi m.in. o konieczność podawania przyczyny uzasadniającej wypowiedzenie czy przeprowadzenia konsultacji ze związkami zawodowymi.

Pracodawcy od dawna postulują, aby wzorem rozwiązań zachodnioeuropejskich nadać większą rangę (pierwszeństwo) układom zbiorowym pracy, porozumieniom zbiorowym lub innym umowom zawieranym przez same zainteresowane strony, które najlepiej znają swoje potrzeby i możliwości w zakresie organizacji pracy.

Konieczna jest zmiana zasad aktywizacji osób bezrobotnych. Urzędy pracy powinny być rozliczane z efektywności i skuteczności. Nie możemy zapominać o długotrwale bezrobotnych, których liczba gwałtownie rośnie. Zbyt długie pozostawanie poza rynkiem pracy skutkuje ubóstwem i degradacją społeczną.

Osoba bez pracy musi otrzymać efektywną pomoc w znalezieniu kolejnego zatrudnienia, a nie tylko ofertę bezpłatnego szkolenia, po którym i tak nikt nie chce jej zatrudnić. Urzędy pracy muszą być rozliczane z efektywności wydawanych środków, a dopiero teraz takie kryterium wprowadziło Ministerstwo Pracy, budząc oburzenie urzędników, gdyż połowa pieniędzy przekazanych na wsparcie musi przynieść efekt w postaci powrotu bezrobotnych na rynek pracy.