"W ocenie strony społecznej, propozycja zarządu PGG SA nie wyczerpuje żądania wzrostu wynagrodzeń, wynikającego ze sporu" - napisali związkowcy po czwartkowych rozmowach z udziałem mediatora.

Negocjacje toczyły się w ramach trwającego w największej górniczej spółce sporu zbiorowego. Mediator wyznaczył termin następnego spotkania na 7 lutego. Nie wiadomo jednak czy do niego dojdzie, ponieważ związkowcy - jak podali w swoim stanowisku - uznali mediacje za zakończone.

Rzecznik PGG Tomasz Głogowski poinformował po czwartkowych rozmowach, iż "zarząd poinformował stronę społeczną, że jest otwarty na kontynuowanie rozmów w sprawie zwiększenia funduszu wynagrodzeń o 100 mln zł".

"Zarząd zaznaczył, że to oznaczałoby przeznaczenie na ten cel większości planowanego zysku. W tej sprawie nie doszło do porozumienia" - podał rzecznik spółki.

W ocenie strony związkowej, przyjęcie propozycji zarządu PGG oznaczałoby faktyczną obniżkę wynagrodzeń górników w tym roku stosunku do średnich wynagrodzeń w poszczególnych kopalniach i zakładach spółki w roku ubiegłym.

"Założone w projekcie planu techniczno-ekonomicznego na 2020 rok 100 mln zł na ewentualny wzrost wynagrodzeń, przy założeniu wypracowania przez załogi PGG 150 mln zł zysku w 2020 r., nie wyczerpuje postulatów zgłoszonych przez związki zawodowe" - oświadczyli przedstawiciele górniczych central, uznając mediacje za zakończone.

"Propozycja zarządu nie spełnia naszych oczekiwań" - podkreślił szef górniczej Solidarności Bogusław Hutek. Przed rozmowami związkowcy deklarowali chęć osiągnięcia kompromisu, zastrzegając jednak, że musiałby on gwarantować realny wzrost wynagrodzeń górników.

Spór w PGG trwa od jesieni zeszłego roku. W końcu listopada zarząd przyjął dwa związkowe postulaty: utrzymanie w tym roku gwarantowanych dopłat do przepracowanych dniówek oraz włączenie tych dopłat do podstawy naliczania nagrody rocznej - tzw. czternastej pensji. Natomiast rozmowy dotyczące podwyżek wznowiono po Nowym Roku, z udziałem mediatora.

W końcu ub. roku zarząd PGG podał, że w latach 2017-2019 spółka przeznaczyła na wynagrodzenia i świadczenia dla pracowników 1 mld 95 mln zł powyżej wydatków planowanych przy tworzeniu PGG ponad 3,5 roku temu. Ponadto firma musi spłacać obligacje o łącznej wartości 2,2 mld zł. Koszt realizacji związkowych postulatów - wraz z 12-procentową podwyżką płac - oceniono na 610 mln zł rocznie.

Przedstawiciele PGG podkreślają, że spółka jest otwarta na rozmowy, jednak powinna ona uwzględniać realia ekonomiczne i trudne otoczenie rynkowe.

W miniony poniedziałek związkowcy powołali wspólny sztab protestacyjno-strajkowy. Domagają się nie tylko podwyżki płac, ale także nie zgadzają się z zaproponowanymi przez zarząd spółki zasadami wypłaty "czternastki" za ubiegły rok. Na najbliższy poniedziałek, 3 lutego, związkowcy zapowiedzieli w kopalniach masówki informacyjne skierowane do górniczych załóg.

Związki chcą, by załogi kopalń, które w ub. roku wykonały założenia planu techniczno-ekonomicznego (a także kopalnia ROW, gdzie o niewykonaniu planu zdecydowały warunki obiektywne) otrzymały 115 proc. nagrody rocznej, a górnicy z pozostałych kopalń - 100 proc. Zarząd PGG chce natomiast wypłacić to świadczenie proporcjonalnie do wielkości wydobycia w poszczególnych kopalniach. Spółka zapewnia, że wypłaci górnikom 100 proc. środków przeznaczonych na "czternastkę" w budżecie firmy. W sumie to wypłacane do połowy lutego świadczenie ma kosztować firmę 331 mln zł.

W poniedziałkowym piśmie do zarządu PGG związkowcy podtrzymali też postulat wzrostu płac oraz sprzeciwili się - jak napisano - "cichej likwidacji" kopalń - tak związki interpretują wstrzymanie prac przygotowawczych w należącym do kopalni Ruda ruchu Pokój w Rudzie Śląskiej. Zwrócili też uwagę na brak przychodów PGG z węgla zakontraktowanego, ale nieodebranego przez krajową energetykę. W efekcie przy kopalniach PGG wzrosły zwały węgla. Zarząd spółki zapewnia, że stan zwałów będzie systematycznie maleć.