statystyki

Awans to szansa na podwyżkę i społeczne uznanie? Wyżej nie znaczy więcej

autor: Konrad Wojciechowski08.12.2019, 19:00
Wedle różnych statystyk u osób zarabiających powyżej 7 tys. zł wraz z każdą kolejną podwyżką szczęście nie przyrasta proporcjonalnie. Wynagrodzenie na pewnym poziomie przestaje mieć wpływ na nasz dobrostan.

Wedle różnych statystyk u osób zarabiających powyżej 7 tys. zł wraz z każdą kolejną podwyżką szczęście nie przyrasta proporcjonalnie. Wynagrodzenie na pewnym poziomie przestaje mieć wpływ na nasz dobrostan.źródło: ShutterStock

Wedle różnych statystyk u osób zarabiających powyżej 7 tys. zł wraz z każdą kolejną podwyżką szczęście nie przyrasta proporcjonalnie. Wynagrodzenie na pewnym poziomie przestaje mieć wpływ na nasz dobrostan.

A ndrzej ze Szczecina pracuje w tej samej firmie, zajmującej się dystrybucją chemii lakierniczej na rynku motoryzacyjnym, odkąd 13 lat temu skończył studia. – Robota w sam raz dla kogoś takiego jak ja, po inżynierii materiałowej – uśmiecha się mój rozmówca. – Nie miałem czasu, żeby zastanawiać się na innymi propozycjami, bo po miesiącu wysyłania ofert zostałem przyjęty i już zostałem.

Na pracę nie narzeka. Czuje się doceniany, choć uznanie nie zawsze szło w parze z podwyżkami. Kiedy w firmie rozeszła się wieść, że Andrzej jest też całkiem niezłym informatykiem (po godzinach dorywczo składa komputery i tworzy strony internetowe), szef powierzył mu doraźną obsługę sieci informatycznej. – Awans? – pytam. – Raczej rozszerzenie zakresu czynności – mówi Andrzej. Wraz z dłuższą listą zadań dostał trochę wyższe wynagrodzenie, ale ma świadomość, że gdyby złożył rezygnację i zatrudnił się w branży IT, zarobiłby nawet trzy razy więcej. Pieniądze są ważne, jednak dla niego nie najważniejsze. Ceni sobie spokój, stabilizację zawodową i fakt, że na razie jest niezastąpiony. Ma silną pozycję w firmie i kierownictwo liczy się z jego zdaniem.

Magazyn DGP 22 listopada 2019 r. Okładka

Magazyn DGP 22 listopada 2019 r. Okładka

źródło: Dziennik Gazeta Prawna

– Mam służbowy samochód – zaznacza Andrzej, kiedy pytam o przywileje związane z zajmowanym stanowiskiem. – Nikt mnie nie kontroluje, czy jadę do klienta, czy po zakupy, po dziecko do żłobka czy z rodziną na weekendowy wypad za miasto. Żona mi wierci dziurę w brzuchu, abym upomniał się o podwyżkę i wyżej się cenił, bo mnie w firmie wykorzystują. Ale kiedy budowaliśmy dom i urywałem się w tygodniu po materiały, albo żeby doglądać ekipę remontową, wtedy tak nie mówiła. Mogłem wyjść z pracy w każdej chwili i nikt mnie nie rozliczał. To mój kapitał. Mogę się obyć bez awansów i podwyżek.

Stara praca, nowe otoczenie


Pozostało jeszcze 78% treści

Czytaj wszystkie artykuły na gazetaprawna.pl oraz w e-wydaniu DGP
Zapłać 97,90 zł Kup abonamentna miesiąc
Mam kod promocyjny
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy INFOR Biznes. Kup licencję

Polecane

Reklama

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Dowiedz się więcej

Galerie

Polecane