statystyki

Rok od wprowadzenia zakazu handlu w niedziele. Jakie są skutki wdrożenia ograniczeń?

autor: Łukasz Guza07.02.2019, 19:00
zakupy handel

Nie dziwi więc, że tuż przed pierwszą rocznicą obowiązywania zakazu niejednoznaczne sygnały w tej sprawie wysyła sam rząd.źródło: ShutterStock

Za niecały miesiąc minie rok od wprowadzenia zakazu handlu w niedziele. Wiele wskazuje na to, że powodów do świętowania pierwszej rocznicy nie będzie. Wśród rządzących pojawia się raczej refleksja na temat skutków wdrożenia ograniczeń. Bilans nie jest wcale jednoznaczny.

Z niektórych raportów wynika, że na ograniczeniach najwięcej tracą małe sklepy, a z innych – że wielkie galerie handlowe.

Z kolei badania opinii publicznej wciąż wykazują równowagę między zwolennikami i przeciwnikami zakazu (choć zauważalnie zaczyna przybywać tych drugich). Te raporty podkreślają też zdezorientowanie społeczeństwa – stopniowe rozszerzanie zakazu na kolejne niedziele miało ułatwić dostosowanie się do nowych ograniczeń (co w dużej mierze się udało), ale jednocześnie spowodowało, że konsumenci nie wiedzą, która niedziela jest obecnie handlowa i czy będzie taka też w przyszłym roku. Nie można też pomijać jeszcze jednego wątku. Prawo nie może wywoływać poczucia kpiny, a ta ustawa (a więc także sam Sejm) została ośmieszona. Nie chodzi tu tylko o sieć „Żabka”, która sprytnie wykorzystała fakt, że jej placówki realizują też usługi pocztowe (i z tego powodu ustawa dopuszcza ich otwieranie w każdą niedzielę). Są przypadki, gdy nawet supermarkety otwierają placówki w niedziele, powołując się na jeden z 32 wyjątków przewidzianych od zakazu (np. sprzedaż kwiatów lub wyrobów tytoniowych). Nie wszyscy mogą to robić zgodnie z prawem, ale sam fakt, że robią, wiele mówi o jakości tych przepisów.

Nie dziwi więc, że tuż przed pierwszą rocznicą obowiązywania zakazu niejednoznaczne sygnały w tej sprawie wysyła sam rząd. Bo jak się okazuje, on – podobnie jak sami obywatele – nie ma jednolitej opinii w sprawie niedzielnego handlu. Początkowo głównym rozgrywającym ze strony rządowej w tej sprawie było Ministerstwo Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej. W praktyce to ono w największym stopniu wpłynęło na ostateczny kształt obywatelskiego projektu w sprawie wolnych niedziel (przygotowanego przez NSZZ „Solidarność”). Ale od czasu prac nad ustawą w Sejmie wiele się zmieniło. Po pierwsze szefem rządu został Mateusz Morawiecki, któremu mentalnie bliżej chyba do Związku Przedsiębiorców i Pracodawców (krytyka ograniczeń handlu) niż Solidarności (rozumianej jako obecnie działający związek zawodowy). Premier zapowiedział, że dokonywany jest przegląd skutków obowiązywania ograniczeń. Powołano też nowy resort – Ministerstwo Przedsiębiorczości i Technologii. Jego szefowa Jadwiga Emilewicz (należąca do Porozumienia Jarosława Gowina) właśnie oznajmiła, że korekty w ustawie, które rozluźniłyby obecne obostrzenia w handlu, nie są wykluczone. To przejęcie funkcji rozgrywającego było widoczne w szczególności na przełomie 2017/2018 r. Resort pracy zapowiedział nowelizację ustawy, która miała zaostrzyć obecne ograniczenia. Poselski projekt w tej sprawie trafił do Sejmu w listopadzie i początkowo szybko ruszyły prace nad nim, ale nagle zostały wstrzymane.


Pozostało jeszcze 62% treści

Czytaj wszystkie artykuły na gazetaprawna.pl oraz w e-wydaniu DGP
Zapłać 97,90 zł Kup abonamentna miesiąc
Mam kod promocyjny
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy INFOR Biznes. Kup licencję

Polecane

Reklama

Komentarze (9)

  • korina(2019-02-07 20:56) Zgłoś naruszenie 214

    Dla mnie to jest głupota. Przecież w sklepach żadna pani nie pracowała w każdą niedzielę. A jeśli chodzi o pójście na mszę, to kto chce to pójdzie, albo w sobotę wieczorem, albo w niedzielę. U nas w mieście - małe miasteczko jest 10 mszy. Kto nie chce, to i tak nie pójdzie. Kto chce spędzać czas z rodziną to i tak spędzi, a kto nie chce to się go nie zmusi, bo i tak spędzi go sam.. Np. zamknie się w pokoju z laptopem. A kto chciał iść w niedzielę do galerii supermarketu, to komu to przeszkadzało???

    Pokaż odpowiedzi (1)Odpowiedz
  • Aga(2019-02-08 10:47) Zgłoś naruszenie 145

    Od samego początku jestem przeciwniczką zakazu handlu w niedziele. W mojej ocenie jest szkodliwe nie tylko dla społeczeństwa korzystającego w te dni z placówek handlowych, ale też i szkodliwe dla osób tam pracujących. Wcześniej pracownicy handlu mogli za dzień pracy w niedzielę otrzymać wolne w inny dzień tygodnia, kiedy czynne są urzędy, szkoły i inne instytucje, pójść i załatwić tam niezbędne sprawy. Teraz często te osoby muszą brać dzień urlopu. Poza tym, dlaczego Państwo zabrania mi w niedzielę spędzić czas np. w galerii handlowej???? Dajmy ludziom możliwość wyboru. Poza tym ustawowo powinno być uregulowane, ze każdemu zatrudnionemu w handlu, na mocy przepisów, przysługują w miesiącu 2 wolne niedziele.

    Pokaż odpowiedzi (1)Odpowiedz
  • Ted(2019-02-08 10:23) Zgłoś naruszenie 147

    Szkodliwy zakaz handlu w niedzielę należy uchylić w całości.

    Odpowiedz
  • korkin(2019-02-08 10:33) Zgłoś naruszenie 66

    da sie odroznic niedziele od reszty tygodnia gdy nie ma pedzacych dostawczakow

    Odpowiedz
  • Kam(2019-02-09 08:09) Zgłoś naruszenie 44

    To niech wszyscy zatem pracują w niedzielę :urzędy, przychodnie, i wszyscy którzy od zawsze mają wolne w niedzielę. Bo tylkoci którzy w niedzielę pracować nie muszą są niezadowoleni z tego zakazu. Poza tym małe sklepy w niedzielę przeżywają oblężenie i mówienie o tym że upadają to wielkie klamstwo

    Odpowiedz
  • TSZ(2019-02-08 13:05) Zgłoś naruszenie 32

    A ja byłem pewien że mój sklep upadł,bo mi lydala po drugiej stronie rynku postawili.Dziwi mnie że są czytelnicy co taką narrację przyjmują za oczywistą.Widać każdy kit można wcisnąć nie tylko w ten syf co tam sprzedają

    Pokaż odpowiedzi (1)Odpowiedz

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Dowiedz się więcej

Galerie

Polecane